Dramat rodzinny na trzy struny

plakat filmu Dramat rodzinny na trzy struny

Pod dobrym adresem znalazł się w Warszawie Krzysztof Krauze. Plac Zbawiciela - tuż obok centrum, elegancka kawiarnia po filarami, obok kościół, kilka budynków. W jednym z nim mieszka Teresa - wdowa po pięćdziesiątce pracująca w biurze i prowadząca ustabilizowane życie. Jej sielanka trwała by nadal, gdyby nie przeprowadzili się do niej Bartek i Beata – syn z żoną, którym właściciel mieszkania wypowiedział umowę wynajmu. Na szczęście już niedługo mają wyprowadzić się do nowego lokum, które zamierzają nabyć dzięki finansowemu wsparciu teściowej. Teresa dała im pieniądze na zakup, by odzyskać spokój, zmącony skutecznie przez Dawida i Adriana - śliczne acz niesforne wnuczęta. Takim obrazkiem wita nas nowy film Krzysztofa Krauzego Plac Zbawiciela, kolejny obraz jedynego chyba  w ostatnim czasie polskiego reżysera, któremu udaje się mierzy“ z rzeczywistością i przenienosić ją na ekran tak jak wygląda, bez retuszowania.

Egzystencję Bartka, Beaty i Teresy komplikuje bankructwo firmy budowlanej. Mieszkanie przejmuje bank, tracą oszczędności całego życia. Teresa nie chce już utrzymywać dzieci i wnucząt, każe, wychowującej dzieci, Beacie szukać pracy. Ta zaś nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

W kotle wydarzeń Krauze zmieszał trzy, zależne od siebie, postaci, żadnej z nich nie odmawiając prawa do własnego życia, koncentrując się natomiast na komplikacjach wynikających z relacji między nimi. Tragedia, której jesteśmy świadkami w Placu Zbawiciela jest efektem próby przecięcia tego węzła zależności. Trudno jednak odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie o to, kto jest jej winien. W Placu Zbawiciela wszyscy są źli, ale każdy ma swoją prawdę: Kto chciałby przez kilka lat utrzymywać dzieci i wnuki z własne pensji? A może znalazłby się mężczyzna, który nie chciałby się rozwijać u boku pięknej i nowoczesnej kobiety? Beata ma chyba najmniej racji w całym filmie i dlatego to ona będzie najbliżej przegranej.

Plac Zbawiciela to świetny film o polskiej codzienności, pokazujący, jak bardzo zawładnęły nami pieniądze, do czego ich brak może doprowadzić normalnych ludzi. Bohaterami filmu są przeciętni warszawiacy, których marzeniem jest mieszkanie w nowym bloku na pięknym osiedlu z przystrzyżonym trawnikiem. Krauze uchwycił portret rodziny, w której główną rolę odgrywa matka. Przerażający matriarchat, na który widz początkowo się godzi i go popiera. Gdy sprawy się gmatwają widzimy dopiero, że nie wszyscy jednak muszą spełniać swoje marzenia, to jak z przeciąganiem liny, ktoś musi upaść.

Cały film skupiony jest na trzech postaciach, można by rzec, że jest to „rodzinny monodram”. Przed aktorami zostało postawione trudne zadanie, jednak poradzili sobie z nim bardzo dobrze. Największe wrażenie robi Ewa Wencel grająca Teresę, dla której jest to pierwsza tak eksponowana rola w filmie, a z którą poradziła sobie rewelacyjnie. Wcielenie się w postać kobiety z zasadami, uosobienie przerażającej siły matriarchatu to trudne zadanie, ale postawione właściwej osobie. Równie sugestywne i naturalne postacie stworzyli – znany do tej pory z serialu Złotopolscy Arkadiusz Janiczek i Jowita Budnik. Od strony formalnej jest to film, który bardzo przypomina filmy dokumentalne – dbałość o szczegóły, umiejscowienie wydarzeń w miejscach rzeczywiście istniejących, a wszystko to w barwach jesieni i zimy - w oczekiwaniu na święta, na najbardziej rodzinne wydarzenie roku rozpada się rodzina. Piękne zdjęcia i muzyka w doskonały sposób oddają nastrój filmu, chwilami melancholijny, a kiedy indziej ostry i bezpardonowy.

Plac Zbawiciela jest filmem brutalnym, obnażającym nasze codzienne, domowe piekiełka. Wojny podjazdowe prowadzone między rodzicami i dziećmi. Rodzina już nie jest święta, to instytucja wzajemnego braku zaufania, kasa oszczędnościowo-kredytowa z uśmiechem zamiast podpisu. I nie ma o co się obrażać, Krauze pokazał że tak jest i że tego nie zmienimy. Myślę, że jest to najważniejszy film polski, który wejdzie na ekrany kin w tym roku, wizyta obowiązkowa, najlepiej bez rodzin.

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus