"Inaczej ukształtowani" - rozmowa z Magdaleną Cielecką o "Katyniu"

Czy nie obawiała się pani tej roli? Jest ona jednoznacznie dobra, wręcz pomnikowa. Czy nie obawiała się, że wyjdzie sztucznie?

Widziałam to niebezpieczeństwo czarno-białości, jednoznaczności. Jednak nie zagrać w tym filmie byłoby grzechem. Pamiętam siebie sprzed lat, gdy zaczytywałam się w Kamieniach na szaniec i mnie taka postawa, która była obecna tam i która jest w mojej bohaterce z Katynia, imponowała. Wierzę, że takie osoby nadal istnieją i znajdą one w mojej postaci bliskość. Przede wszystkim nie chciałam z mojej roli zrobić jakiejś fasady patetyczności, pomnika. Nie chciałam zagrać tutaj Antygony. Chciałam być jak najbliższa współczesności, normalności i prawdziwości emocjonalnej. Mam nadzieję, że to mi się udało.

Czy ma pani nadzieję, że ten film trafi do młodych? Czy właśnie, aby tak się stało, starała się być pani „najbliższa współczesności”?

W pewnym sensie tak. Jednak kto i jak odbierze ten film jest sprawą absolutnie indywidualną. Nie można mówić o jakiejś zbiorowości młodych, która wszystko odbiera identycznie. Tak jak w każdej grupie społecznej, tak i u młodych jest duże zróżnicowanie poglądów i charakterów, więc, powtarzam, jest to sprawa indywidualna.

Czy wśród młodych są wg pani ludzie, których stać na podobne reagowanie, przeżywanie jak bohaterowie Katynia?

Naturalnie. Jednak nie mówmy, że wtedy wszyscy byli idealni. Tak nie było. Zawsze są dobrzy i źli, mocni i słabi, „święci” i „grzeszni”. Choćby bohater grany przez Pawła Małaszyńskiego, porucznik lotnictwa, mój filmowy brat, przeżywa załamanie w niewoli. Niewątpliwie byli to jednak ludzie od nas inni, inaczej ukształtowani.

Podyskutuj o tym filmie na forum!


blog comments powered by Disqus