NIE zdechlakom

plakat filmu NIE zdechlakom

"Historia rodzinnego piekła, opowiadana przez dziecko, które już wwszystko ma za sobą, lecz z jakiś przyczyn dzieckiem być nie przestało" - tak Wojciech Kuczok prezentował swoją książkę Gnój, na  kanwie której napisał scenariusz Pręg dla Magdaleny Piekorz. Film skupia się na dorosłym życiu Wojtka, o którym w książce nie ma prawie w ogóle mowy. Pręgi podzielone są na dwie nierówne części -  życie Wojtka katowanego przez ojca i życie Wojciecha, który przez cały czas czując "pręgi" wyniesione  z dzieciństwa, nie może odnaleźć się w dorosłym życiu. Pierwsza część jest obrazem "bolącej" miłości ojca, który nie potrafi inaczej rozmawiać z synem, jak tylko przez używanie pejcza i nazywanie Wojtka "zdechlakiem". Druga to życie Wojciecha - samotnika, grotołaza, gbura, który - tak mu się przynajmniej wydaje - nie potrafi kochać. Wówczas zjawia się osoba, która postanawia go tego nauczyć. Jej upór i wytrwałość zostaną w końcu docenione. Wojciech pisze na luustrze swoje imię - będzie OJCEM, lecz już nie takim samym jak jego tato. Pozbywa się tych wszystkich cech, którre od niego przejął. Tych, których tak bardzo nienawidził.

Pręgi to paradoksalnie film o miłości, o jej dwojakiej sile: tej niszczącej i tej uzdrawiającej. Ojciec Wojtka przecież kochał swojego syna, lecz nie potrafił mu tego okazać. A bijąc go, uważał, że robi to dla jego dobra. Po rozmowie z nauczycielką, która zaczyna się czegoś domyślać, Wojtuś mówi mu "Tato, przecież ty mnie nie bijesz..." co jest najlepszym dowodem na to, że dzieci bezgranicznie kochają swoich rodziców pomimo krzywd.

Wielką zaletą filmu są znakomici aktorzy: Michał Żebrowski, Jan Frycz, Agnieszka Grochowska, a debiutant Wacław Adamczyk jest niesamowity. Dzięki ich grze można wybaczyć Kuczokowi nierówność scenariusza, lecz nie jestem pewna czy to właśnie Pręgi powinny być polskim kandydatem do Oscara. Jeżeli podzielą los Męskiej Sprawy to będziemy pewni, że Amerykanie nie lubują się w temacie przemocy w domu... Ale to nie będzie najważniejsze. Ważne, że Piekorz tym filmem postawiła pewne kroki i miejmy nadzieję, żę nie będzie więcej "zdechlaków" w polskim kinie.

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus