Recenzja "Prometeusza"

Autor: Hagath

Prometeusz wylądował. To miał być wielki powrót Ridleya Scotta do gatunku s.f. Wiele osób liczyło na kolejną kultową produkcję. Prometeusz miał w sobie łączyć niesamowity klimat Obcego z nowoczesnymi efektami specjalnymi, a także odpowiedzieć na kilka pytań postawionych w całej serii. Niestety, można spokojnie stwierdzić, że Ridley Scott nie do końca podołał temu zadaniu.

Akcja Prometeusza toczy się w uniwersum Obcego, lecz przed wydarzeniami z pierwszego filmu. Grupa naukowców odkrywa gwiezdną mapę wśród starożytnych malowideł rozsianych po różnych zakątkach świata. Dzięki korporacji Weyland Industries lecą zbadać planetę, z której prawdopodobnie pochodzi całe życie na Ziemi.

Początkowo film robi naprawdę dobre wrażenie, jednakże, im dłużej go oglądamy, tym bardziej całość zawodzi. Nie znaczy to, że film jest zły. Ba, może nawet warto iść na niego do kina. Niemniej, chciałoby się od tej produkcji czegoś więcej…

Już od pierwszych chwil Prometeusz zachwyca efektami specjalnymi, szczególnie, jeśli ogląda się go w kinie pozwalającym czerpać z techniki 3D wszystko, co najlepsze. Ten element filmu nie zmienia się do samego końca – produkcja robi ogromne wrażenie pod względem estetycznym. Plany są po prostu niesamowite, a ich spektrum jest ogromne – od świetnie wyglądających w trójwymiarze wielkich przestrzeni, poprzez monumentalne wnętrza, aż do ciasnych, wręcz klaustrofobicznych pomieszczeń. W tym względzie produkcji nie można nic zarzucić.

Podobnie jest z grą aktorską. Członkowie obsady spisywali się wyśmienicie i stworzyli naprawdę ciekawe kreacje. Na szczególną uwagę zasługuje Michael Fassbender grający androida Davida. Widać, że aktor poświęcił całego siebie, by wczuć się w tę rolę. Zmienił ton głosu oraz sposób poruszania się. Jego zachowanie jest nienaturalne w pozytywnym znaczeniu, a na dodatek postać wciąga i uwodzi widza swoim bezwzględnym charakterem. Świetnie spisał się również specjalnie postarzony na potrzeby filmu, Guy Pierce. To zawsze wyzwanie, kiedy trzeba grać postać dużo bardziej wiekową od samego siebie. Nie można też zapomnieć o Charlize Theron, która po raz kolejny udowodniła, że jest znakomita w wcielaniu się w surowe i nieugięte postacie.

Niestety, podczas oglądania Prometeusza przychodzi taki moment, kiedy wszystko zaczyna się psuć. Przede wszystkim film ma wiele niedociągnięć i luk. Naukowcy lądujący na nieznanej planecie powinni być pokazywani jako wzór, czego nie należy robić, kiedy bada się coś nieznanego. Ich nieostrożne zachowanie da się jednak jakoś uzasadnić – zachłysnęli się swoim odkryciem, a także nie spodziewali się specjalnych zagrożeń. W żaden sposób jednak nie da się uzasadnić wszystkiego, co stało się z Elisabeth Shawn graną przez Noomi Rapace. Jeśli ktokolwiek myśli, że Sigourney Weaver jako Ripley w Obcym była twarda, to jeszcze nic nie widział. Choć początkowo porównanie Ellie do głównej bohaterki filmu z 1979 r. wydaje się trafne, widz szybko może się przekonać, że nawet zmutowana Ripley z czwartego Obcego nie potrafiła tyle, co pani naukowiec z Prometeusza. Jej wytrwałość i instynkt przetrwania jest wręcz nieludzki, chyba nawet pod wpływem takiej adrenaliny nikt nie byłby w stanie zrobić tyle, co ona. Cały film traci przez to bardzo na realizmie, a fabuła po prostu się rozpada.

Minusem filmu jest również jego duża wtórność oraz przewidywalność. Fani s.f. dopatrzą się tam elementów Dnia Niepodległości, Gwiezdnych Wrót, Predatora, a może nawet Piątego Elementu czy Misji na Marsa. Jednocześnie, produkcja zadaje więcej pytań, niż daje odpowiedzi i na dodatek nie do końca tworzy pomost między końcówką Prometeusza oraz początkiem Obcego. Ma nawet na tyle otwarte zakończenie, że nie można wykluczyć, iż ktoś kiedyś spróbuje nakręcić jej naciągany sequel.

Oglądając Prometeusza widz może się utożsamiać z filmowymi naukowcami. Najpierw zachwyci się swoim odkryciem, ale później coraz mniej będzie mu się to wszystko podobać. Produkcję można obejrzeć, jeśli nie oczekuje się od niej zbyt wiele, ale nawet wtedy nie ma gwarancji, że nie wyjdzie się z seansu z uczuciem pewnego niedosytu.

Podyskutuj o tym filmie na forum!


blog comments powered by Disqus