Dlaczego Resident Evil nie straszy?

Autor: Hajoo
plakat filmu Dlaczego Resident Evil nie straszy?

Do dnia dzisiejszego nie pojmuję, jak Paul Anderson, który wyreżyserował znakomity Ukryty wymiar wypuszcza, co po raz gorsze gnioty (np. Mortal Kombat). Tak mili Państwo - mamy do czynienia z nieporozumieniem. Nieporozumienie polega na tym, że ze znakomitej serii gier pod wszystko mówiącym tytułem Resident Evil, stworzono nie wiadomo co. Niech o rozmiarach całego tego nieporozumienia świadczy to, że praktycznie każdy odcinek serii RE to gotowy scenariusz, posiadający ciekawą intrygę, wyrazistych bohaterów, ba on ma nawet gotowe dialogi (kto grał to wie o czym mówię). Natomiast w filmie mamy do czynienia ze zlepkiem sekwencji, które na dobrą sprawę nie wiadomo gdzie występowały.

Czasami odnoszę wrażenie, że jedyną cechą wspólną z grą RE są występujące zombiaki. Kończy się na tym, że oglądamy przynudnawy techno - teledysk, z którego tak naprawdę nic nie wynika. Bo tak naprawdę to w tym filmie o nic nie chodzi. Gromada aktorów odgrywająca swe role z "pasją" przedszkolnego teatrzyku, fabuła będąca zlepkiem pomysłów, które już kiedyś widzieliśmy (podpórka: Cube, Obcy decydujące starcie, Noc żywych trupów itd.).

Kolejny problem jest taki, że Resident Evil nie robi tego, co powinien przede wszystkim robić horror, on nas nie straszy! Pojawiające się raz po raz tłumy żywych trupów nie wzbudzają żadnych emocji, zapis zmagań z nimi oglądamy niczym niedzielny program o żniwach, ot grupa żniwiarzy wycina słaniające się łany zombiaków. Tak, tak - po jakimś czasie ręce opadają do samej ziemi. Wszystko to wygląda tak jakby Paul Anderson założył sobie, że film o żywych trupach musi być śmiertelnie nudny.

I tak dochodzimy do takiego wniosku: wydarzenia zaprezentowane w filmie RE toczą się bez życia, bez ładu i składu, a przede wszystkim bez sensu. Pamiętam jak nie jeden raz, grając w nocy w RE podskakiwałem z wrażenia w fotelu, jak czujnie rozglądałem się na około i nasłuchiwałem najdrobniejszego szmeru, kojarzącego się z chodem zombiaka, jak cieszyłem się z odkrywanych coraz to nowych zagadek wzbogacających fabułę. Tego tutaj nie uświadczymy. Zamiast tego zaoferowano nam mnóstwo hałasu, bezcelową krzątaninę głównych bohaterów, oraz wzbudzające politowanie stada zombiaków. Wszystko to "wzbogacone" scenami żywcem przeniesionymi z klasyków gatunku (patrz wyżej).
Reasumując, Resident Evil to totalna żenada.

Podyskutuj o tym filmie na forum!


blog comments powered by Disqus