Dratewka na Pradze

plakat filmu Dratewka na Pradze

Nagrodzony w Koszalinie i Tarnowie debiutancki film Łukasza Palkowskiego Rezerwat ma wszelkie zadatki na to, by stać się dziełem kultowym. Wydaje się, iż młodemu reżyserowi udało się znaleźć trzecią drogę, idealnie wstrzeliwując się między, tworzone przez innych debiutantów, pretensjonalne opowieści o życiowym buncie (Chaos i Aleja gówniarzy) i nieudane próby kalkowania mniej lub bardziej komercyjnych wzorców kina zachodniego (Pod powierzchnią).

Oto fotograf Marcin Wilczyński (Marcin Kwaśny), wyrzucony z domu przez swoją dziewczynę, wynajmuje mieszkanie w rozsypującej się kamienicy na warszawskiej Pradze. Właściciel budynku (Krzysztof Janczar) zleca mu stworzenie dokumentacji zdjęciowej, która pozwoli uzyskać zgodę na rozbiórkę posesji. Fotografujący okolice kamienicy Marcin, staje się obiektem zainteresowania ze strony jej długoletnich mieszkańców, a szczególnie charyzmatycznej fryzjerki Hanki B. (Sonia Bohosiewicz) oraz dziesięcioletniego rudzielca Grzesia (Grzegorz Palkowski), który czyni z fotografa obiekt swoich psot.

Scenariusz - napisany wspólnie przez Łukasza Palkowskiego i Marcina Kwaśnego - to przykład znakomitego wsłuchania się w otaczającą nas rzeczywistość. Historia mieszkańcow praskiej kamienicy udowadnia, że naszych ekranów nie muszą wypełniać jednowymiarowi bohaterowie toczący papierowe dialogi. Fundując nam na ekranie swoistą mieszankę praskich pejzaży z kart opowiadań Marka Nowakowskiego i klimatów rodem z francuskiej Amelii Palkowski i Kwaśny zabierają widzów w wyprawę do zaginionego bajkowego królestwa położonego "po drugiej stronie Wisły". I, jak to w bajkach bywa, stawiają przed swoim Dratewką zadanie, w którym nagrodą jest pół Królewstwa i ręka Księżniczki.

I choć właśnie w scenariuszu, pozostającym od dłuższego czasu piętą achillesową polskiego kina, tkwi największa siła Rezerwatu, nie jest to jednak jedyna wartość filmu Palkowskiego. Podziwiając efekt końcowy czuć, jak niesamowicie uczciwą i rzetelną pracę wykonała cała ekipa produkcyjna. Mimo, a może dzięki temu, że film kręcony był w dość szybkim tempie (od scenariusza do pokazów upłynął ledwie rok), widać, iż wszystkie elementy ekranowej układanki idealnie do siebie przylegają. Mamy tu więc dobre zdjęcia, przepracowaną warstwę muzyczną, a nade wszystko "świeże" aktorstwo. Reżyser nie tylko poradził sobie z poprowadzeniem pary głównych bohaterów, a także całą galerią pozostałych postaci, lecz wykazał się instynktem i odwagą powierzając rolę Grzesia swojemu dziesięcioletniemu bratu, a ten odwdzięczył mu się celująco.

Zbierane od Tarnowa po Koszalin Nagrody Jury, Dziennikarzy, Publiczności i Jurorów Młodzieżowych pokazują, iż Łukaszowi Palkowskiemu udało się trafić swoim filmem do niezwykle szerokiego gremium odbiorców i wróżą kinowy sukces. Teraz przed młodym reżyserem dużo trudniejsze zadanie. Przeskoczyć poprzeczkę, którą sam zawiesił sobie niezwykle wysoko.


blog comments powered by Disqus