Recenzja filmu "RoboCop"

Autor: Hagath

Wiele osób bało się o jakość nowego RoboCopa i miało mieszane uczucia po obejrzeniu jego zwiastunów. Rzeczywiście, ten film mógł okazać się totalnym niepowodzeniem, zupełnie nie trafiając w gust widza. Okazuje się jednak, że nie jest tak źle, a efekt końcowy wypada dość interesująco.

Zajmująca się cybernetyką firma Omnicorp usilnie próbuje wprowadzić na amerykańskie ulice roboty mające za zadanie chronić ludność przed przestępczością. W Stanach Zjednoczonych zostało bowiem wprowadzone specjalne prawo zakazujące zrobotyzowania niektórych służb i wciąż trwa dyskusja o tym, czy bezwzględne maszyny powinny decydować o życiu i śmierci. Omnicorp wpada więc na pomysł obejścia restrykcyjnych przepisów – należy stworzyć połączenie człowieka i robota. Naukowcy potrzebują jednak osoby, która dawniej służyła w jakiejś jednostce odpowiedzialnej za walkę z przestępczością, a obecnie jej stan nie powala dalej pełnić tej służby. Traf chce, że w tym samym czasie policjant Alex Murphy pada ofiarą zamachu i w konsekwencji staje się kandydatem do wdrożenia specjalnego projektu mającego na celu zbudowanie robota z umysłem człowieka.

Stare RoboCopy większości widzów kojarzą się ze zwykłą „nawalanką”. Twórcy nowego filmu postanowili przenieść całą historię na nowy poziom, dzięki czemu w historii robo-gliny pojawiło się wiele wątków pobocznych. W szczególności rozbudowano kulisy działalności firm zajmujących się cybernetyką, dzięki czemu ta prosta opowieść czasem zmusza widza do namysłu nad słusznością tego typu postępu technicznego. Ponadto, wprowadzono też wątek rodzinny, który koniec końców wypada dość ciekawie. Widać, że twórcy RoboCopa podążyli za pewnym trendem widocznym wśród innych filmów akcji, w szczególności chociażby tych spod znaku DC Comics. Rozbudowano więc warstwę emocjonalną produkcji, a także starano się przydać jej pewnego realizmu. Nie zawsze się to jednak udało i w RoboCopie widz zauważy kilka dość absurdalnych lub naciąganych scen. Przykładem tego może być chociażby przeprowadzenie kluczowego zabiegu polegającego na wgraniu całej policyjnej bazy danych głównemu bohaterowi tuż przed wielką konferencją prasową, w trakcie której miał zostać zaprezentowany jako RoboCop – oczywiście nie obyło się bez komplikacji. Drugą, bardzo rzucającą w oczy sceną jest moment, kiedy grupa przestępców, barykadując się w budynku i wiedząc, że RoboCop przybędzie do niego za kilka minut, gasi światła i zakłada noktowizory – tak jakby nikt nie wpadł na to, że robo-glina może mieć kilka rodzajów wizjerów i ciemność może przeszkadzać jedynie samym złoczyńcom…

Obsada filmu chwilami wydaje się dość nierówna, ale nie razi to aż tak przy końcowym odbiorze historii. Joel Kinnaman bardzo dobrze wpasował się w rolę Alexa Murphy’ego aka RoboCopa i powinien zadowolić nawet tych bardziej wymagających widzów. Tradycyjnie świetnie zagrał Gary Oldman, wcielając się w doktora Nortona nadzorującego proces robotyzacji głównego bohatera. Niestety, w jego przypadku chwilami zawodził scenariusz, co raz doprowadziło nawet do pewnego braku konsekwencji w działaniu jego postaci. Poziom gry aktorskiej Michaela Keatona oraz Jaya Baruchela (odpowiednio szef Omnicorp i specjalista od marketingu) był zadowalający. Paradoksalnie najlepiej ze wszystkich wypadł jednak aktor, który miał zaledwie epizodyczną rolę, mianowicie Samuel L. Jackson. To właśnie on, jako prowadzący programu telewizyjnego, przez cały film próbował manipulować widownią oraz przekonać ją do konieczności wprowadzenia mechanicznych służb bezpieczeństwa na ulice. Każdy jego występ stanowił świetny przerywnik we właściwej akcji. Co więcej, dzięki niemu film zaczął się w naprawdę interesujący i zabawny sposób.

Jeśli chodzi o żeńską część obsady, to najlepiej wypadła znana z serialu Dexter Aimee Garcia grająca asystentkę doktora Nortona. Jak zwykle miło jest zobaczyć rozwijającą się karierę aktora serialowego. Niestety, RoboCop ma też słaby punkt w postaci Abbie Cornish, wcielającej się w żonę Alexa Murphy’ego, Clarę. Choć cały wątek rodzinny był całkiem dobrze pomyślany, to ta aktorka chwilami może niektórym działać na nerwy.

Efekty specjalne w filmie są naprawdę świetnie wykonane. Każda scena walki jest dynamiczna i perfekcyjnie dopracowana. Duże wrażenie zrobią też na widzu poszczególne roboty firmy Omnicorp. Całość dopełnia dobrze dobrana muzyka, która raz jest jakimś znanym kawałkiem, a raz autorskim utworem kompozytora Pedra Bromfmana.

RoboCop nie okazał się porażką. Film powinien zadowolić fanów kina akcji, ponieważ ogląda się go całkiem przyjemnie. W porównaniu do oryginału produkcja została w niektórych kwestiach bardzo rozbudowana, co uczyniło ją bardziej interesującą, dodało pewnej dozy realizmu, a także parę razy zmusiło do namysłu. Widz może nie wyjdzie z seansu z myślą, że właśnie widział najlepszy w tym roku film akcji, ale raczej nie powinien żałować wydanych pieniędzy.


blog comments powered by Disqus