Dom, który oszalał...

Autor: Damia
plakat filmu Dom, który oszalał...

Zacznę dość nie typowo, od fragmentu zaczerpniętego z filmu:

Dom daje nam schronienie - jest naszą drugą skórą.
Nasze domy starzeją się tak jak my. I tak jak my, chorują.
A szaleństwo? Jeśli w domu mieszkają szaleńcy, czyż ich szaleństwo nie przesiąka do ścian, pokoi, korytarzy? Czyż czasem nie czujemy, że to szaleństwo nas dosięga?
Czy właśnie o tym nie myślimy, mówiąc, że dom jest niespokojny, nękany przez duchy? Mówiąc o domu 'nawiedzony', dajemy komuś do zrozumienia, że ten dom oszalał.


Profesor Joyce Reardon (Nancy Travis - Trzech mężczyzn i dziecko, Poślubiłem morderczynię), kiedyś specjalistka w dziedzinie psychiatrii dziecięcej, jest wykładowcą nauk metafizycznych na Wydziale Psychologii w college'u Wimser w Seattle. W szczególności fascynuje ją historia paranormalnych wydarzeń mających miejsce w posiadłości zwanej Rose Red należącej do Stevena Rimbauera (Matt Keeslar Diuna z roku 2000, Krzyk 3) - ostatniego potomka zamożnego rodu. Pani profesor wraz z grupką wybranych przez siebie "specjalistów" z dziedziny parapsychologii, planuje zbadać fenomen tego domu. Cóż takiego szczególnego może różnić ten dom od innych? Otóż "niektóre domy rodzą się złe"...
Krótka lekcja historii: Rose Red został wybudowany przez Johna P. Rimbauera jako prezent ślubny dla jego młodziutkiej żony - Ellen. Jeszcze zanim ukończono budowę domu, a było to na początku XIX wieku, dochodziło tam do dziwnych, niewyjaśnionych wypadków: robotnik bez żadnej przyczyny zabił brygadzistę, inny udławił się kawałkiem jabłka, jeszcze innemu, spadająca szyba, odcięła głowę. John i Ellen wprowadzili się do Rose Red w roku 1909. On myślał, że budowa jest zakończona, ale dom "myślał" inaczej...
Wróćmy jednak do profesor Joyce Reardon i jej "wesołej kompani", która będąc przekonana o "uśpionym stanie" domu, przekracza jego progi pewnego letniego dnia. Jak już pisałam wcześniej, Joyce za wszelką cenę pragnie udowodnić istnienie zjawisk paranormalnych. W szczególności chciałaby "utrzeć nosa' profesorowi wydziału naukowego - Millerowi (David Dukes), człowiekowi, który jej pracę i wysiłek traktuje jako zabawę i gonitwę za duchami. Gdy przybyli na miejsce, nie było ani gasnących nagle świateł, ani zmarłych wychodzących ze ścian, ale w powietrzu czuło się napięcie, dom ich wołał i pragnął ich obecności...

Nie sposób jest opowiedzieć treści całego filmu. W końcu został nakręcony jako mini serial, na specjalne zamówienie sieci ABC i trwa ponad 4 godziny. Sami musicie go obejrzeć. Powiem tylko, że nie jest to typowy horror, gdzie trup ściele się gęsto, a krew leje strumieniami. Czerwona Róża - jak zresztą większość utworów Kinga - przepełniona jest specyficznym klimatem: mieszanką grozy, tajemniczości i narastającej niepewności. Nie ma tu też gwiazdorskiej obsady, rodem z Hollywood, co nie zaszkodziło filmowi, lecz wręcz przeciwnie, - nadało mu świeżości.

I na koniec dwie ciekawostki: pierwsza- sam Steven King wyraził chęć wzięcia udziału w kręceniu Róży i zagrał w niej krótki epizod (jestem ciekawa czy go znajdziecie;); druga - niestety smutna - w trakcie, gdy trwały zdjęcia do filmu, zmarł David Dukes, odtwórca roli profesora Millera... Aby przybliżyć jego sylwetkę, dodam, że zagrał m.in. w : Wichrach Wojny (z Robertem Mitchumem w 1983), Historii Josephine Baker ( w 1991), Ściganych (ze Stephenem Baldwinem i Laurencem Fishburnem w 1996).

Z czystym sumieniem polecam ten film, nie tylko fanom Kinga.


blog comments powered by Disqus