"Sausage Party" - recenzja wydania DVD filmu

Autor: Oldboy
Korekta: Marta Kononienko
27 lutego 2017

Sekretne życie artykułów spożywczych 

Zdecydowana większość filmów animowanych przeznaczona jest dla bardzo młodego widza, dlatego ich bohaterami są zwierzęta, baśniowe stwory, zabawki, a ostatnimi czasy także wszelkiego typu środki lokomocji. Gdy więc pojawia się animacja z towarami z supermarketu w rolach głównych, a pomysłodawcami są  Seth Rogen  i Evan Goldberg, pewne jest, że mamy do czynienia z projektem przeznaczonym raczej dla dojrzałego odbiorcy…

Główną postacią jest parówka Frank, która razem ze swoimi kumplami „z paczki” czeka na sklepowej półce na jednego z bogów – klientów – który właśnie ich opakowanie zabierze w Cud Nieznane – za wielkie świetliste drzwi. Tam Frank będzie mógł wreszcie połączyć się ze swoją ukochaną, bułką Brendą. Dla wszystkich produktów ze sklepu znalezienie się w boskim koszyku i opuszczenie marketu jest sensem istnienia. Ci, którzy tego nie doczekają, trafiają do kosza z rzeczami przeterminowanymi, co oznacza koniec ich egzystencji. Dla Franka i jego kolegów los jest jednak łaskawy. Zostają wybrani wraz z innymi artykułami przez jedną z bogiń, do tego razem z sąsiednią paczką bułek, wśród których jest Brenda. Atmosferę szczęścia niszczy Miodowa Musztarda, który twierdzi, że był już zabrany na zewnątrz i właśnie stamtąd wrócił. Jego opowieść przedstawia się zgoła odmiennie od oczekiwań wybrańców – zamiast wiecznego szczęścia czeka ich wszystkich niechybna śmierć. Musztarda, próbując uciec z wózka, powoduje rozsypanie się wielu produktów, między innymi Franka i Brendy. Wraz z innymi ocalałymi: bajglem Sammym i Karimem Abdulem Lawaszem wyruszają w podróż powrotną na swe półki. Ich tropem podąża żądny zemsty, oszalały Irygator Żelu Intymnego, obwiniający Franka o spowodowanie całej katastrofy. Targany wątpliwościami Frank postanawia dowiedzieć się więcej o tym, w co wierzą zasiedlające półki produkty i o celowości ich egzystencji. W tym celu podczas wędrówki sklepowymi alejkami spotyka się z legendarnymi Bezterminowymi – produktami bez terminu przydatności – pamiętającymi początki sklepu. Gdy dowiaduje się prawdy, zdecydowany jest przekazać ją wszystkim mieszkańcom marketu i poprowadzić ich do zrywu przeciwko tym, których uważali za bogów. W dokonaniu rewolucji pomaga mu Carl, karłowata parówka, który  wraca cało ze świata ludzi, na czele ekipy nowo poznanych kompanów.

Cała ta historia – spójna i dobrze poprowadzona –  jest tylko tłem dla ogromu gagów słownych i obrazowych, tworzących ten przezabawny, ale i obrazoburczy film. Dla jego twórców nie ma tematów tabu: religia, polityka, różnice płci, kulturowe, rasowe, wreszcie seks we wszelkich odmianach – wszystko to jest powodem i obiektem kpin. Trzeba jednak zaznaczyć, że chociaż wiele żartów ociera się o granice dobrego smaku, inne prowokują i poruszają wrażliwe sprawy, a kolejne są absurdalne, to jest to humor inteligentny, który potrafi rozbawić do łez. Dzieje się tak dlatego, że supermarket to odbicie naszego świata w krzywym zwierciadle, a ożywione  przedmioty skupiają i eksponują wszystkie ludzkie wady i zalety. Efekt ten potęguje karykaturalne ukazanie ludzi, a także podział różnych kategorii produktów na „kraje” i „narody”.

Rewelacyjnie ze swych obowiązków wywiązali się aktorzy użyczający postaciom głosu. Niektórzy tak wczuli się w rolę, że ciężko ich rozpoznać, jak James Franco wcielający się w  jedną z nielicznych postaci ludzkich czy Edward Norton w roli Sammy’ego. Ten ostatni tak mocno zaangażował się w projekt, że –  jak wspomina Seth Rogen (Frank) –  został nieoficjalnym szefem castingu, ściągając do studia Salmę Hayek (Teresa). Dobrze, że w Polsce dostępna jest tylko wersja z lektorem lub napisami. Brak dubbingu pozwala cieszyć się niezmienionym sensem oryginalnych żartów.

Dzięki wydaniu DVD oprócz samego filmu obejrzymy także reportaże o podkładaniu głosów i tworzeniu muzyki. Obydwa są krótkie, ale treściwe. Zobaczymy dzięki nim, że zaangażowani do nagrań aktorzy naprawdę doskonale się przy tym bawili, a świetna muzyka i piosenki, autorstwa zdobywcy Oskara Alana Menkena, stanowią przysłowiową wisienkę na torcie. Resztę dodatków w postaci wywiadu z pomysłodawcami scenariusza i specyficznego  trailera można sobie darować. Natomiast warto przejrzeć  dołączoną do płyty książeczkę opisującą kulisy powstania dzieła. Zawiera ona bowiem pewną niespodziankę…

Sausage Party to nie jest film dla wszystkich. Ukazanie konfliktu izraelsko – palestyńskiego jako walki dwóch rodzajów pieczywa o miejsce na regale, a kiełbasek i musztardy jako trzeciej rzeszy może być dla niektórych szokujące. Innych zapewne obruszą niedwuznaczne żarty o wsuwaniu parówki w bułkę i różne inne otwory oraz homoseksualne tacos. Jeśli jednak masz otwarty umysł, nie oburzają cię niewybredne dowcipy o podtekście seksualnym, uwielbiasz absurdalny humor szargający wszelkie świętości i „używkowy” klimat filmów Quentina Tarantino – jest to produkcja dla ciebie. Tym bardziej, że nie jest tylko zlepkiem następujących po sobie żartobliwych scen. To film animowany „pełną gębą” z wciągająca historią, piosenkami i happy endem. Jednak w przeciwieństwie do obrazów ze studia Disneya nie kończy się grupowym tańcem, tylko…nie, to trzeba zobaczyć.



blog comments powered by Disqus