Grzechem tego filmu nie widzieć.

Autor: Hajoo
plakat filmu Grzechem tego filmu nie widzieć.

Film to zapis gry pomiędzy dwójką policjantów a maniakalnym, niezwykle inteligentnym i oczytanym seryjnym mordercą. I tutaj mamy pierwszy kanon: dwóch policjantów - stary i doświadczony Somerset (znakomity Morgan Freeman), reprezentujący tzw. siłę spokoju i mozolną pracę u podstaw, oraz młody i narwany Mills (tutaj tym razem mniej uroczy Brad Pitt). Tak, można by się przyczepić, że niby wtórne itd. Ale akurat w tym przypadku David Fincher - reżyser nie daje plamy i opowiada historię w sposób bardzo interesujący, ba wciskający w fotel. Wraz z bohaterami doświadczamy coraz to nowych wrażeń odkrywając kolejne ofiary, zabijane w myśl klucza siedmiu grzechów głównych. Zarówno konstrukcja jak i treść filmu nie daje się jednoznacznie zaszufladkować. Bo mamy tu po trochu i thillera, i czasami zawiewa horrorem, ale przede wszystkim jest tu obecny klimat czarnego kryminału, gdzie wszystko jest brudne i tak naprawdę istnieje tylko zło, a dobro to po prostu bajka na dobranoc. Stary i doświadczony Samerset będąc krótko przed emeryturą, dzielą go od niej godziny, nie marzy o niczym innym jak tylko o ucieczce z tego świata. Fincher buduje ten nastrój bardzo konsekwentnie, przede wszystkim większość scen rozgrywa się gęstym mroku, a na dodatek nieustannie bohaterom towarzyszy deszcz. Tak, ten film zdecydowanie nie poprawi humoru. Gdy dodam jeszcze, że zakończenie po prostu zwala z nóg, to z czystym sumieniem można stwierdzić, że Siedem to znakomita produkcja nie tylko dla miłośników gatunku.


blog comments powered by Disqus