Wizja Gansa

plakat filmu Wizja Gansa

Silent Hill Christophe'a Gansa to film, który od początku był skazany na kasowy sukces. Ten sukces zapewniła mu niezwykle popularna gra komputerowa, na której bazuje scenariusz. Niepowtarzalny klimat i wciągająca fabuła pierwowzoru musiały przyciągnąć do kin tłumy fanów ciekawych filmowej adaptacji. Prawdziwym wyzwaniem nie jest jednak zaciągnięcie widza przed ekran za pomocą znanego tytułu, ale wypuszczenie go z kina w pełni usatysfakcjonowanego. Jak trudną jest to sztuką pokazały dotychczasowe adaptacje gier komputerowych, które poza dość ciepło przyjętym przez graczy Doomem okazały się totalnymi niewypałami. Christophe Gans natomiast nie tylko poprawnie oddał realia i klimat gry, ale również stworzył wizję, która może zainteresować także tych, którzy o Silent Hill nigdy wcześniej nie słyszeli.

Akcja filmu rozpoczyna się w momencie, kiedy dziewczynka o imieniu Sharon w lunatycznym transie wychodzi z domu i staje na krawędzi wodospadu, gdzie jedynie błyskawiczna reakcja rodziców ratuje ją przed śmiercią. Majacząc wypowiada nazwę Silent Hill, która stanowi dla jej opiekunów jedyną wskazówkę mogącą rzucić światło na przyczynę ataków dręczących córkę. Chociaż w internecie miasteczko o tej nazwie figuruje jako miejsce nawiedzone, matka Sharon wyrusza z nią w podróż licząc, że tam właśnie odnajdzie rozwiązanie zagadki.

Silent Hill jest miastem ponurym i przytłaczającym. Od czasu pożaru, który miał tu miejsce przed kilkunastu lat prawie całkowicie opustoszało. Upiorne ruiny i wszechobecna cisza tworzą mroczny nastrój, który jednocześnie fascynuje i odpycha od tego miejsca. Dodatkowo miasto spowija mgła, która, zamiast z drobinek wody, składa się z popiołu. Wszystko to sprawia, że wydarzenia mające tu miejsce ogląda się w ciągłym napięciu, czując narastającą w powietrzu grozę i wyczekując na ujawnienie tajemnicy skrywanej przez nawiedzone miasto. W końcu nadchodzi, poprzedzona przez donośny dźwięk syreny przeciwpożarowej. Posługując się tym schematem Christopher Gans stworzył film doskonale wyważony. Zachował równowagę przeplatając miedzy sobą chwile napięcia, momenty spokoju i szybką akcję zdominowaną przez piekielne bestie. Dzięki temu, widz ani się nie nudzi czekając półtora godziny aż coś się wreszcie zacznie dziać, ani nie męczy oglądaniem nieprzerwanej masakry i towarzyszących jej hektolitrów krwi. Gans zastosował jeszcze jeden zabieg, jakim jest prowadzenie równocześnie dwóch wątków: Rose szukającej swojej córki i jej męża szukającego ich obu. Pozwala to momentami odetchnąć od przytłaczającego klimatu Silent Hill i skupić się na fabule. Z drugiej strony ułatwia również zrozumienie struktury tego świata, w którym w jednym miejscu nachodzą na siebie trzy wymiary: świat ciemności (piekielny), ziemski i pośredni. Niestety doskonała konstrukcja filmu i misternie zachowywana równowaga całkowicie sypie się w finale utrzymanym w konwencji Hellraisera. Dowody uznania należą się natomiast twórcom za sceny, w których Sillent Hill jest owładnięte przez Ciemność. Udało im się stworzyć wizję, która przypomina senny koszmar. Efekt ten został osiągnięty dzięki temu, że stwory rzadko pokazywane są wprost. Częściej kamera odkrywa jedynie pojedyncze części ciała pobudzając do działania wyobraźnię lub ukazuje obrazy zaledwie przez kilka sekund. Nawet kiedy bestia pojawia się na tyle długo, że można się jej przyjrzeć okazuje się być raczej wizją, uosobieniem jakiegoś uczucia, a nie konkretną postacią.

Fanom komputerowej wersji Silent Hill kinowa adaptacja prawdopodobnie w większości przypadnie do gustu. Oczywiście nie sposób jest filmem wywołać takiego wrażenia na odbiorcy jak grą, nad którą spędza się kilkadziesiąt godzin. W tym przypadku udało się jednak przenieść na duży ekran jej najważniejsze elementy. Zachowano więc klimat, psychodeliczną atmosferę, oraz najważniejsze lokacje. Fabuła została z oczywistych względów skrócona i trochę zmieniona, ale w granicach rozsądku. Dużo więcej zmieniło się natomiast w kwestii bohaterów. Oprócz umieszczenia na pierwszym planie kobiety, wprowadzono wiele nowych postaci (w końcu akcja dzieje się również poza tytułowym miasteczkiem). Nie są to jednak zmiany rzutujące w znacznym stopniu na sam obraz Silent Hill. Twórcy filmu sprostali więc bardzo trudnemu zadaniu, jakim jest adaptacja gry komputerowej. Nie poprzestali na poprawnym przeniesieniu jej na duży ekran, ale stworzyli dobry horror wyróżniający się w swoim gatunku. Koszmar senny rozgrywający się w mrocznych realiach Silent Hill zostaje w pamięci i prawdopodobnie będzie w przyszłości inspiracją dla innych producentów. Nawet jeśli nie jest to dzieło całkowicie nowatorskie, z pewnością wybija się pod względem jakości wykonania. Mam nadzieję, że dobrego wrażenia nie zepsują kolejne sequele, o których z pewnością niedługo usłyszymy.

Podyskutuj o tym filmie na forum!


blog comments powered by Disqus