Recenzja "Skyfall"

Autor: Hagath

Kiedy kilka lat temu ogłoszono, że nowym Jamesem Bondem ma być Daniel Craig, wiele osób było zawiedzionych. Trzeba jednak przyznać, że trzy kolejne filmy z nim udowodniły, iż nie ma na co narzekać. Ostatnia z produkcji, Skyfall, ma bowiem szansę przekonać do siebie nawet najbardziej zatwardziałych przeciwników jasnowłosego agenta 007.

Film zaczyna się bardzo widowiskowo. Najpierw pościg przez Stambuł, w wyniku którego Bond mocno ucierpiał, a następnie atak na budynek MI6. Wielu agentów znalazło się w niebezpieczeństwie i należy jak najszybciej dowiedzieć się, kto stoi za kolejnymi zamachami.

Fabuła to jedna z najmocniejszych stron Skyfall. Film ma bowiem niesamowity klimat. Twórcy produkcji stopniowo dzielą się informacjami – bohaterowie wciąż mają jakąś zagadkę do rozwiązania, a widz cały czas pragnie dowiedzieć się więcej. Niewątpliwie miała na to wpływ również bardzo dobra kampania reklamowa filmu. Wszystkie materiały nie zdradzały zbyt wiele, jak to ostatnio często się zdarza. Twórcy filmów podczas działań promocyjnych ukazują za dużo ważnych scen, przez co wyjście do kina staje się tylko formalnością, bo i tak widzowie wiedzą, co ich czeka (dobry przykład stanowi Prometeusz, którego zwiastuny pokazały chyba wszystkie najważniejsze sceny jeszcze przed premierą). Ze Skyfall było inaczej – wyciekł tylko jeden poważny spoiler, który zresztą nie był zbytnio „rozdmuchany” w mediach i nie dotarł do każdego (w tej recenzji też nie będzie o  nim więcej informacji).

Trzeba przyznać, że obsada filmu robi ogromne wrażenie. Wszyscy grają po prostu znakomicie, a każda z głównych postaci jest wyrazista oraz przyciąga uwagę widza. Niewątpliwie najlepiej zagrał wcielający się w czarny charakter Javier Bardem. Świetnie oddaje psychikę człowieka szalonego, ale i zabójczo inteligentnego. Warto tutaj wspomnieć o tym, że dzięki temu aktorowi w Skyfall znalazła się chyba najbardziej okraszona homoseksualizmem scena w całej historii serii o agencie 007. Co więcej, te kilka specyficznych minut filmu nie odrzuca, lecz bawi każdego na kinowej sali, ponieważ całość została świetnie zagrana, wyreżyserowana i napisana.

Daniel Craig, czyli odtwórca roli Jamesa Bonda, również dobrze się sprawdził. Z jednej strony wciąż jest tym nowoczesnym brutalem, do którego twórcy serii przyzwyczajają widzów już od kilku lat, lecz z drugiej strony nadal jest agentem o wspaniałym guście oraz klasie. W Skyfall Bond przeżywa dość duży kryzys, uzależnia się bowiem od alkoholu i używek. Daniel Craig genialnie oddaje całą gamę emocji bohatera  - od zrezygnowania do determinacji.

Bardzo dobrze sprawdzili się również Ben Whishaw oraz Ralph Fiennes. Pierwszy z nich gra młodego geniusza, a zarazem nowego kwatermistrza Bonda – Q. Bohater jest bardzo charyzmatyczny i budzi sympatię już od swoich pierwszych scen. Jeśli chodzi o drugiego wymienionego aktora, gra on Garetha Mallory’ego. Początkowo można go uważać za nieprzychylnego M biurokratę, który raczej nie wywołuje w widzu pozytywnych emocji, jednakże, wraz z rozwojem fabuły postać ewoluuje, by na koniec być postrzeganą w zupełnie inny sposób przez oglądające film osoby.

„Dziewczyny Bonda” także nie zawiodły. Zarówno Naomie Harris, jak i Bérénice Marlohe zagrały dobrze, a ich postaci często intrygowały. O Judi Dench w roli M nawet nie trzeba zbyt dużo pisać – aktorka ta ma niezwykły talent oraz lata doświadczenia, co przez cały czas widać na ekranie. Jej bohaterka budzi w widzu wiele emocji, raz jest to podejrzliwość, a kiedy indziej współczucie lub wzruszenie.

Filmy o Jamesie Bondzie to również szybkie samochody oraz piękne krajobrazy. Te pierwsze zwykle muszą ucierpieć w trakcie walki, ale zanim to się stanie, są jego niewątpliwą ozdobą. Krajobrazy w Skyfall ponownie są bardzo egzotyczne. Produkcja pozwala podziwiać między innymi zatłoczony Stambuł oraz urzekający Shanghai. Co więcej, cały obraz został bardzo dobrze zmontowany. Scenografia jest świetnym uzupełnieniem każdej sceny, a przeplatanie różnych wydarzeń na ekranie przyśpiesza fabułę, a czasem nawet skłania do przemyśleń.

Mocną stroną Skyfall jest również muzyka. Piosenkę Adele można było usłyszeć w internecie jeszcze przed premierą. W filmie została ona użyta w czołówce, która zresztą jest bardzo klimatyczna i stanowi dobry wstęp do przedstawionych później wydarzeń. W trakcie poszczególnych scen muzyka stanowi ciekawe uzupełnienie, tworzy świetny nastrój oraz pomaga wczuć się w targające bohaterami emocje.

Czy Skyfall ma więc w ogóle jakieś wady? Jeśli tak, to niewiele. „Bondowskim konserwatystom” na pewno nie spodoba się kilka szczegółów. Na początku filmu główny bohater często wygląda bardzo niechlujnie, a nawet pije piwo. Jednakże Skyfall to również mieszanka starego i nowego stylu. Wiele scen czy dialogów to „mrugnięcie okiem” w stronę widza. Znajdziemy tu zarówno humor oraz dystans, jak i realizm. Twórcy filmu chcą nas przekonać, że w obecnych czasach zbyt duża ilość świecidełek oraz gadżetów mogłaby popsuć odbiór współczesnego widza stawiającego zupełnie inne wymagania niż kilkadziesiąt lat temu.

Skyfall niewątpliwie zasługuje na uwagę. Stanowi bowiem miłą odmianę od amerykańskiego kina, gdzie stawia się przede wszystkim na efekty specjalne. Tutaj widowiskowa akcja oraz fabuła są wyważone, często nawet przeważa ten drugi element. Skyfall to rozrywka na wysokim poziomie, a jednocześnie produkcja jakby pomiędzy starymi i nowymi częściami serii o agencie 007. Fani nowego Bonda powinni być zachwyceni, a kto wie, może również spora część zwolenników starych filmów się do niego przekona.


blog comments powered by Disqus