"Slumber" - recenzja filmu

Sen jest dla słabych

Jonathan Hopkins postanowił w swojej najnowszej produkcji zmierzyć się z postacią mary nocnej znanej już od pokoleń na całym świecie. W różnych wierzeniach nazywana i ukazywana jest w inny sposób, jednakże wszystko sprowadza się do jednego: nawiedza cię, kiedy tylko ułożysz spokojnie do snu swoją głowę, by żywić się lękiem. Przychodzi, paraliżuje i odchodzi, zostawiając za sobą strach przed ponownym zamknięciem oczu. Jedni twierdzą, że to najprawdziwsza prawda, inni, że to tylko bujda. Reżyser Slumbera przedstawia swoją interpretację tego zjawiska za pomocą niewinnej rodziny.

 

Państwo Morgan po niewyjaśnionej i nagłej śmierci swojego nowo narodzonego dziecka zauważają u drugiego syna Lucasa niepokojące nocne zachowania. Początkowo odbierają to jako najzwyklejsze koszmary i na własną rękę starają się mu pomóc. Sprawa dość mocno komplikuje się gdy cała rodzina wraz z siostrą chłopca, Emily zaczyna przejawiać trudne do określenia czynności wykonywane podczas snu. Często zagrażają one ich własnemu bezpieczeństwu i całkowicie ich wyczerpują psychicznie oraz fizycznie. W akcie desperacji bohaterowie udają się po pomoc do doktor Alice Arnolds (Maggie Q), która specjalizuję się w zaburzeniach sennych. Przyjmuje ona na nocną obserwację wszystkich członków rodziny, twierdząc, że to wszystko dzieję się tylko w ich wyobraźni i że na pewno jest w stanie im pomóc. Sprawy komplikują się przez nieuwagę pani doktor, a Morganowie zostają wysłani z powrotem do domu.

 

slumber recenzja

 

Slumber zbudowany jest na prostych efektach, co jest jego jedyną dobrą cechą, jeśli rozpatrywać go w kategorii horroru. Hopkins wykazał się odpowiednim prowadzeniem historii, ale niestety cała reszta jest na bardzo niskim poziomie. Aktorzy nie grają zbyt przekonująco i można odnieść wrażenie, że są amatorami. Maggie Q, która jest już przecież doświadczona , gra postać doktor Arnolds zupełnie bez żadnych emocji. Trudno wczuć się w jakąkolwiek kreację i w toprzez co przechodzi. Skutkuje to tym,że w filmie zdecydowanie brakuje klimatu. Jest niedopracowanym zlepkiem obrazów, chociaż sama idea wydawała się wręcz idealna jako podstawa kina grozy.

 

Hopkins zmierzył się z horrorem i poległ. Widać, że nie czuje się jeszcze do końca pewny w kwestii kinowych produkcji na dużą skalę. Nie umiejętne prowadzenie aktorów, zbyt wiele skrótów myślowych i brak konsekwencji w tym, czy film ma bardziej bawić, czy straszyć. Niektóre sekwencje i postacie wprowadzone do historii są trochę jak wzięte z innego rodzaju twórczości, na przykład komedii. Po zlepieniu tego w całość wyszło dzieło przeciętne, które miało ogromny potencjał na doprowadzenie widzów do nocnych koszmarów przez długie tygodnie. Któż z nas budząc się w środku w nocy, nie bał się, patrząc w ciemność? Slumberowi nie pomogło nawet to, że na początku jest informacja o stworzeniu tej historii na podstawie prawdziwych relacji osób nękanych przez marę nocną. Jeżeli reżyser chce zostać specjalistą w tej dziedzinie, musi zdecydowanie bardziej przyłożyć się do wczucia się w atmosferę strachu, obłędu, paranormalnych zjawisk i może wtedy wyjdzie z tego coś lepszego.

 


blog comments powered by Disqus