"Smerfy: Poszukiwacze zaginionej wioski" - recenzja wydania DVD

Autor: Oldboy
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
11 marca 2018

Mnóstwo kolorów. Niebieski.

 

Chociaż trudno w to uwierzyć, w tym roku minie sześćdziesiąt lat od pierwszego pojawienia się Smerfów na kartach komiksów. Na ich przygodach wychowały się trzy pokolenia, a zaczyna czwarte. Można śmiało stwierdzić, że każde z nich miało swoją „platformę” kontaktu z niebieskimi skrzatami: najpierw były komiksy, potem serial animowany, a po chwilowym odejściu w cień Smerfy triumfalnie powróciły za sprawą filmów kinowych. Najpierw aktorsko animowanych, a teraz w cyfrowej animacji: Smerfy: poszukiwacze zaginionej wioski.

 

Głównymi postaciami na których skupia się scenariusz są: Smerfetka, Ciamajda, Osiłek i Ważniak. Osią fabuły jest ich wyprawa do zakazanego lasu. Starają się dotrzeć przed depczącym im po piętach tercetem czarnych charakterów - Gargamelem, kotem Klakierem i ptaszyskiem Montym - do tajemniczego miejsca, którego lokalizację niechcący zdradzili złośliwemu czarownikowi. Nie spodziewają się, że przyjdzie im odkryć tajemnicę, która odmieni świat Smerfów na zawsze. Próba jej uratowania ukaże nowe, zaskakujące oblicza znanych, wydawałoby się postaci, a jedną z nich zmusi do największego poświęcenia…

 

 

Opowieść autorstwa Stacey Harman i Pameli Ribon nie jest skomplikowana. Podstawowy wątek swobodnie zmieściłby się w jednym odcinku klasycznego serialu animowanego. Reszta scen to „wypełniacze” fabuły pozwalające osiągnąć odpowiednie dla filmu ramy czasowe. Nie znaczy to jednak, że zrobiono je na siłę, bądź bezsensownie. Jest to film dla dzieci, wiec nie ma nic złego w uzupełnieniu historii pobocznymi przygodami i perypetiami bohaterów. Zwłaszcza, że są one w większości zabawne, dynamiczne i pozwalają płynnie przechodzić do kolejnych zwrotów akcji. Całość jest tak wyważona, że nie znudzi się dzieciom w różnym wieku, a rodzicom nie pozwoli zasnąć podczas seansu, nawet pomimo uproszczeń i niespójności. Tym bardziej, że oglądanie tego filmu to prawdziwa przyjemność. Jest on po prostu…ładny. Trzeba przyznać, że projektanci, animatorzy i programiści wykonali kawał dobrej roboty. Cały obraz wypełniają szczegóły, nie widać żadnych uproszczeń i infantylnych wygładzeń będących bolączką komputerowych animacji. Źdźbła trawy falują, z sierści zwierząt sterczą pojedyncze kudły… Osobny temat to kolorystyka. Zwłaszcza zakazany las mieni się mnóstwem barw i odcieni potęgując wrażenie, że to magiczne i wyjątkowe miejsce. Wielobarwny, bajkowy świat Smerfów urzeka i wciąga, tym bardziej, że reżyser Kelly Asbury dołożył wszelkich starań, żeby dochować wierności oryginalnemu wizerunkowi znanemu z komiksów Peyo i uwypuklić charakterystyczne cechy jego sposobu rysowania.

 

Ścieżkę dźwiękową dostosowano do odbiorcy i dobrze łączy się z klimatem filmu. Jej integralną częścią jest kilka łatwo wpadających dzieciakom w ucho piosenek przy których pewnie będą tańczyć po obejrzeniu filmu. Dubbing, zarówno ten oryginalny, jak i polski, to solidne rzemiosło. W obydwu wariantach znajdziemy na liście płac parę znanych nazwisk: Julia Roberts (Wierzbina), Michelle Rodriguez (Gradobitka) w wersji angielskiej i Maciej Stuhr (Gargamel), oraz Kinga Preis (Wierzbina) w polskiej. Pozostałe role obsadzają nieco mniej uznani, ale rozpoznawalni aktorzy. W przypadku niektórych z nich, ta rozpoznawalność wydaje się być kluczowa dla wcielenia się w daną postać. Wydaje się to potwierdzać obsadzenie w roli Smerfetki Demi Lovato (oryginalnie) i Małgorzaty Sochy (wersja polska). Nie znaczy to wcale, że artyści ci, nie podołali zadaniu. Zgodnie z najnowszymi trendami obsadę uzupełniają celebryci: w wersji angielskiej Gordon Ramsay jako Smerf Piekarz, a w polskiej piosenkarka Margaret (Gradobitka) i blogerka Maffashion (Lolijka).

 

 

Wydanie DVD, którego dystrybutorem w naszym kraju jest Imperial CinePix, zawiera kolorową książeczkę ze zdjęciami, obszernym opisem filmu, krótkimi informacjami na temat głównych aktorów i kilka rysunkowych zadań do rozwiązania. Dostępnych jest pięć wersji językowych w formacie 5.1 – w tym polski dubbing – oraz napisy, a płycie oprócz filmu – który tradycyjnie oglądać możemy również z komentarzem – znajdziemy pokaźną liczbę dodatków: zwiastuny, teledysk do piosenki I’m A Lady filmy z instruktażowe jak narysować postaci Smerfów, jak pomalować paznokcie „po smerfsku” oraz jak tańczyć smerfowy taniec. Możemy też obejrzeć zabawny film animowany klasycznie, przy pomocy makiety, o tym jak upiec smerfne ciastka, żartobliwą „rozmowę” Demi Lovato ze Smerfetką, a także dokumenty: o tworzeniu muzyki do filmu i jednej z piosenek, oraz w nietypowy sposób przedstawiający proces powstawania produkcji i zaangażowanych w ten projekt twórców – ich role odgrywają dzieci.

 

Piękna, kolorowa bajka i mnóstwo dodatków to wystarczająca rekomendacja, żeby kupić to DVD. Większość dzieciaków będzie chciało obejrzeć ten film więcej niż jeden raz, a materiał bonusowy jest dobrany w sposób umożliwiający przedłużenie zabawy w nowej formie.



blog comments powered by Disqus