"Snowden" - recenzja filmu #2

Bohater. Zdrajca. Marionetka

Snowden recenzjaPremiera najnowszego filmu Olivera Stone’a zbiegła się z pokazem filmu dokumentalnego pt. Citizenfour na Festiwalu Off Cinema w Poznaniu. W przypadku obydwu produkcji bohaterem jest ten sam człowiek - jeden z najbardziej kontrowersyjnych ludzi XXI wieku. Szpieg. Zdrajca. Bohater. Marionetka. Człowiek. Edward Snowden i jego historia.

Po twórcy tak wielu znamienitych filmów dla amerykańskiego kina – z lepszym bądź gorszym przesłaniem – spodziewać się można było wszystkiego. Przez ostatnie lata Stone zwolnił bieg, kręcąc sporadycznie różne filmy. Jego wcześniejsze obrazy polityczne World Trade Center (2006) czy W. (2008) zbierały różne opinie. Bez wątpienia historie te jeszcze przez kilka lat będą elektryzować Amerykanów. Podobnie może być ze Snowdenem.

Snowden recenzja

Thriller ten przedstawia kilka lat z życia tytułowego bohatera (w tej roli występuje Joseph Gordon-Levitt), który po wymarzonej karierze wojskowej rozpoczyna współpracę dla NSA i CIA. Wraz z każdym kolejnym zadaniem pnie się po szczeblach kariery, przyprawiając kolegów o zazdrość. W pewnym momencie dociera do niego coraz większe zagrożenie związane z programami, które śledzą każdy krok obywatela - mieszkańca nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale i każdego innego miasta czy państwa.

Od kilku lat na hasło „Oliver Stone” reaguję z pewnym uśmiechem. Zapewne wszyscy pamiętamy film Teoria spisku w reżyserii Richarda Donnera z 1997 roku. W jednej ze scen taksówkarz Jerry (Mel Gibson) stwierdza w rozmowie z Alice (Julia Roberts), że Stone jest rzecznikiem rządu USA. Oczywiście słowa te należy potraktować jako pewien pstryczek. Jednak po ostatnich produkcjach w reżyserii amerykańskiego twórcy można odnieść wrażenie, że coś jednak jest na rzeczy.

Aktorski popis bez wątpienia daje Joseph Gordon-Levitt. Jest skrytym, ale wciąż wiernym krajowi i „sprawie” mężczyzną. Jego bohater z czasem zaczyna mieć wątpliwości co do słuszności działania amerykańskiego wywiadu. Drugi plan należy na pewno do Rhysa Ifansa, który gra przełożonego głównego bohatera, niejakiego Corbina O'Briana. Jest tajemniczym, ale i momentami chciwym szefem. Na ekranie możemy zobaczyć także Shailene Woodley, niegdyś Niezgodną z serii książek i filmów dla młodzieży. Jest kochającą dziewczyną, która stara się być u boku swojego ukochanego. W Snowdenie zabrakło mi głębszych relacji i jej przemyśleń na temat całego rzekomego podsłuchu, śledzenia, a w konsekwencji ujawnienia prawdy opinii publicznej. O jej losie dowiadujemy się tak naprawdę dopiero w napisach końcowych.

Snowden recenzja

Ubolewam także nad umiejscowieniem innych aktorów w tej opowieści. Nicolas Cage jako Hank Forrester (spokojnie, to nie żadne zabarwienie w stronę Mody na sukces) jest zesłanym na wygnanie wynalazcą. W pewnym stopniu staje się mentorem głównego bohatera, chociaż relacje między mężczyznami są w filmie ukazane bardzo minimalnie. Jeszcze mniejszy udział notuje jednak Logan Marshall-Green jako pilot drona, którego możemy oglądać tylko w jednej scenie. Nie wiadomo, czy udział tych aktorów był od początku tak zaplanowany, czy jednak padli ofiarą cięć montażowych.

Od Snowdena oczekiwałem zgrabnej historii, która będzie rozwinięciem filmu dokumentalnego Citizenfour, czyli słynnego zapisu spotkania Laury Poitras i byłego pracownika NSA. W pewnym stopniu reżyserowi udaje się ten zabieg, chociaż nagromadzenie innych postaci i brak jakichkolwiek informacji o ich dalszym losie jest znaczącą luką. Mimo to film ogląda się z zaciekawieniem, nawet jeżeli pamiętamy sprawę wycieku danych z 2013 roku. Niestety, nie jest to produkcja na miarę słynnych filmów Olivera Stone’a. Zabrakło mi jednak doszlifowania, które mogliśmy nieraz oglądać w jego dawnych dziełach.

Korekta: Marta Kononienko

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus