Prawdziwa baśń – recenzja filmu "Sekrety morza"

Współczesne animacje dla dzieci skupiają się zwykle na efektownych (i głośnych) scenach akcji oraz humorze, który ma trafić zarówno do młodych widzów, jak i ich rodziców. Całość najczęściej podana jest w postaci przystępnej komputerowej grafiki 3D. W Sekretach morza nie znajdziemy żadnego z tych elementów. Zamiast tego, twórcy raczą nas spokojną, baśniową opowieścią skąpaną w irlandzkim folklorze i okraszoną przepiękną muzyką.

Fabuła filmu przypomina współczesne historie dla dzieci łączące motywy znane z tradycyjnych baśni ze współczesną scenografią i bohaterami, z którymi młodzi odbiorcy mogą bez problemu się utożsamić. Protagonistami Sekretów morza są Saoirse oraz jej starszy brat Ben, którzy wraz z ojcem mieszkają w latarni morskiej na odludnej wyspie. Ich mama zaginęła w tajemniczych okolicznościach kilka lat wcześniej, w dniu narodzin dziewczynki. Odcisnęło to piętno na pozostałych członkach rodziny: Ben, podświadomie obwiniając swoją siostrę, stał się dla niej oschły, Saoirse mimo swego wieku, wciąż nie mówi, zaś ich rodzic pogrąża się w melancholii, z której próbuje wyciągnąć go babcia maluchów. Wszystko zmienia się w dniu szóstych urodzin bohaterki. W życie dzieci wkraczają magiczne istoty, znane im dotychczas jedynie z opowieści mamy.

Sekrety morza to film jedyny w swoim rodzaju. Nie kusi widza tanimi wizualnymi fajerwerkami, nie ucieka się do nachalnego humoru, stawia za to na niepowtarzalną atmosferę oraz kameralną, choć niezwykle barwną i mądrą historię. Podobnie jak w Sekrecie księgi z Kells, reżyser buduje fabułę wokół motywów znanych z irlandzkich wierzeń ludowych. Tym razem skupia się głównie na podaniach o selkie – istocie mogącej z foki przemienić się w człowieka i na odwrót. Co istotne, fragmenty celtyckich legend oraz występujące w nich  mityczne istoty nie są wyłącznie ciekawostką i estetyczną otoczką opowieści – będąc analogiami dla ludzkich bohaterów, stanowią integralną część historii.

Klimat Zielonej Wyspy pomaga budować piękna ścieżka dźwiękowa autorstwa francuskiego kompozytora Bruno Coulaisa oraz irlandzkiego zespołu folkowego Kíla. Muzycy wcześniej odpowiadali za oprawę muzyczną Sekretu księgi z Kells. W Sekretach morza melodie wspaniale podkreślają atmosferę wydarzeń rozgrywających się na ekranie. W obu produkcjach muzyka odgrywa również bardzo istotną rolę dla fabuły. Nie bez przyczyny oryginalny tytuł recenzowanej animacji brzmi Song of the Sea – pieśń morza. Tytułowy utwór okazuje się bowiem kluczowy dla rozwiązania problemu, przed którym stają bohaterowie.

Oba filmy Moore'a łączy jeszcze jeden charakterystyczny element – niedający się pomylić z żadnym innym styl graficzny. Kreskówkowe postaci posiadają typowy dla tego autora, niepowtarzalny rys, a jednocześnie urzekają prostotą. Piękne tła, na których umieszczeni zostali bohaterowie, zachwycają z kolei bogactwem szczegółów. Płynnie animowane sceny skomponowane są w przemyślany i oryginalny sposób. Uwagę zwraca często upraszczana i łamana perspektywa. W poprzedniej produkcji twórcy nawiązywali w ten sposób do ilustracji ze średniowiecznego manuskryptu z Kells, w najnowszym filmie odwołują się po prostu do dziecięcych rysunków oraz estetyki książek dla najmłodszych.

Sekrety morza zachwycają emocjonalną głębią opowieści. Nie jest to film, który młodego widza traktuje jak żądnego wyłącznie kolorowej, hałaśliwej akcji i ciągłych wybuchów śmiechu półgłówka. Animacji Moore'a bliżej do klasycznych baśni, które za cel stawiały sobie zmierzenie odbiorcy z problemami codziennego życia i pokazanie mu sposobów sprostania przeciwnościom losu. Historia małej Saoirse oraz niewiele starszego od niej Bena, to opowieść o utracie bliskiej osoby, reakcjach na nią oraz jej wpływie na relacje pomiędzy członkami rodziny. To niezwykle mądra przypowieść ukazująca jak próbujemy okiełznać smutek i żałobę oraz jakie konsekwencje te próby ze sobą niosą.

Tomm Moore pozostaje wierny stylowi, który przedstawił widzom w Sekrecie księgi z Kells. Dwie produkcje to wciąż zbyt mało, by przesądzać o drodze, jaką obierze twórca. Jeśli postanowi rozwijać swoją charakterystyczną manierę, to niewykluczone, że dołączy do grona najbardziej rozpoznawalnych twórców animacji dla dzieci. Już teraz można bez najmniejszego problemu wymienić typowe dla jego filmów cechy: specyficzną warstwę wizualną, sposób prowadzenia narracji oraz powracające nawiązania do legend z ojczystych stron. Elementy te przywodzą na myśl innego słynnego reżysera – Hayao Miyazakiego. Czy Moore'a czeka równie świetlana przyszłość, a jego studio Cartoon Saloon stanie się irlandzkim odpowiednikiem legendarnego Studia Ghibli? Czas pokaże.

Sekrety morza są produkcją oryginalną, która pozytywnie wybija się na tle produkowanych taśmowo animowanych komedii przygodowych dla najmłodszych widzów. Film Tomma Moore'a jest spokojną, momentami przygnębiającą, ale niezwykle ciepłą historią  o radzeniu sobie ze smutkiem po utracie kogoś bliskiego. To zilustrowana za pomocą przepięknej grafiki oraz niesamowitej muzyki opowieść zanurzona w świecie irlandzkich wierzeń. Piękna i mądra – baśń z prawdziwego zdarzenia.


blog comments powered by Disqus