Bolesne karty historii

plakat filmu Bolesne karty historii

"Mały Wielki film" to określenie uprawnione wobec dzieł, które zaistniały na obrzeżach mniejszych festiwali, lecz nie było o nich zbyt wiele słychać, trafiają do Polski bez wielkiej promocji, a niosą ze sobą bagaż niezwykłych emocji. Tak jest właśnie w przypadku irlandzkiego obrazu Szkoła dla łobuzów, który ominął ekrany naszych kin i, za sprawą Monolith Films, trafił bezpośrednio do dystrybucji dvd.

Film Aisling Walsh nakręcony na podstawie autobiograficznej książki Patricka Galvina przenosi nas w świat dobrze znany z głośnego kilka lat wcześniej obrazu Siostry Magdalenki. Tym razem trafiamy do, prowadzonego przez księży, zakładu poprawczego dla chłopców w St. Jude. Jest rok 1939. Irlandczyk William Franklin (Aidan Quinn) wraca do domu z Hiszpanii, gdzie brał udział w wojnie domowej, walcząc po stronie komunistów. Jak sam mówi "W wojnie tej walczyli ludzie, którzy chcieli zawładnąć światem i ludzie, którzy chcieli im w tym przeszkodzić". Trafiając do pracy w St. Jude w charakterze nauczyciela nie wie, że przyjdzie zmierzyć mu się z tym samym problemem w mikroskali zakładu poprawczego. Jego przybycie jest symbolem pewnych zmian. Jest tam pierwszym i jedynym świeckim nauczycielem, co wzbudza nieufność części duchownego personelu. Jego demokratyczne poglądy i niezgoda na autorytaryzm stają się osią konfliktu z prefektem - bratem Johnem (Iain Glen), dla którego wszyscy wychowankowie są niegodnymi ludzkiego traktowania degeneratami.

Podobnie jak Siostry Magdalenki obraz Aisling Walsh odsłania ciemne karty historii irlandzkiego kościoła katolickiego, który do połowy lat 80. XX wieku prowadził szereg zamkniętych zakładów wychowawczych i szkół przyfabrycznych. W placówkach tych dochodziło do aktów przemocy fizycznej oraz wykorzystywania seksualnego podopiecznych. Jak wylicza irlandzka organizacja broniąca praw ofiar przemocy seksualnej One in Four w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat tylko księża pedofile z diecezji w Dublinie mogli dopuścić się aż tysiąca gwałtów na dzieciach. Władze Kościoła nie reagowały odpowiednio na informacje o patologiach kapłanów. Przypadki te oceniano najczęściej jako "problem moralny" i tuszowano. Księża byli przenoszeni do innych parafii bądź diecezji, gdzie niejednokrotnie dopuszali się kolejnych przestępstw. Ujawniane od lat 90., najczęściej przez dorosłych wychowanków, skandale mocno wstrząsnęły opinią publiczną w Irlandii i pozycją tamtejszego Kościoła, a liczba praktykujących katolików spadła z 90% w latach 70. do ok. 50% w 2003.

Siła Szkoły dla łobuzów opiera się nie tyle na tematyce, co znakomitym sportretowaniu relacji między uczniami a Franklinem oraz ukazaniu starcia osobowości nauczyciela i księdza prefekta. Wyrazistość opowieści udało się osiągnąć reżyserce dzięki znakomitemu poprowadzeniu aktorów pierwszoplanowych - Iaina Glena i Aidana Quinna oraz całej rzeszy nastoletnich odtwórców ról wychowanków poprawczaka. Będąca wspomnieniem autentycznych przeżyć historia momentami ociera się o sentymentalizm, który, na szczęście, dawkowany oszczędnie nie razi, dzieląc się z nami emocjami uczniów i nauczyciela. Całość historii została znakomicie przedstawiona od strony wizualnej. Zdjęcia Petera Robertsona i montaż Bryana Oatesa zręcznie kontrapunktują ze sobą wydarzenia rozgrywające się wewnątrz ponurego ośrodka z nielicznymi kadrami przedstawiającymi "świat na wolności" w przestrzeni przepięknej irlandzkiej przyrody.

Siostry Magdalenki i Szkoła dla łobuzów to dowody na to, iż irlandzkie społeczeństwo dojrzało do podejmowania trudnych społecznych tematów. Mierzenie się z bolesną przeszłością to okazja do oczyszczenia i duchowej odbudowy struktur kościelnych. W Polsce cały czas tego typu afery "zamiatane są pod dywan" i film opisujący np. przypadek arcybiskupa Paetza nie miałby szans powstać. Tym bardziej warto więc sięgnąć po obraz Aisling Walsh, który w żadnym wypadku nie jest atakiem na instytucję Kościoła, przybliża natomiast wewnętrzne problemy, z którymi musi borykać się ta organizacja.

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus