Jak podnieść życiową rękawice – drugie spojrzenie na film "Do utraty sił"

Autor: Korni

Film Do utraty sił już przed wejściem do kin wzbudzał wielkie emocje. Obsada zwiastowała dobre kino, trailer rozgrzewał w oczekiwaniu na premierę. Na ringu dostajemy dziesięć sekund, aby wstać, a ile czasu mamy w prawdziwym życiu, aby podnieść się z kolan? U Antoine’a Fuqua trwa to dość szybko, o ile życie ukształtowało w nas niezłomny charakter.

Filmów o tematyce bokserskiej jest wiele, począwszy od kultowego Rocky’ego, do oscarowego Za wszelką cenę. Moralizatorskiego tonu ubranych w bokserskie rękawice produkcji niestety nie da się zlekceważyć. Oczywiście tematyka sportowa jest dobrym wyjściem do przedstawienia zmiany w człowieku, jego upadku i podniesienia się albo do zawarcia przesłania dla młodych ludzi. Wśród kina bokserskiego spotykamy się z dobrymi lub wybitnie słabymi przedstawicielami tego gatunku. Do jakich zalicza się produkcja w reżyserii Antoine’a Fuqua? 

Billy Hope (hope – z ang. nadzieja) to bokser u szczytu sławy, z piękną żoną u boku i uroczą córeczką, liczącą jego urazy po każdej walce. Wychowany w domu dziecka docenia to, co udało mu się osiągnąć. Billy’emu wszędzie towarzyszy orszak współpracowników, których bokser traktuje jak własną rodzinę. Jego agent (grany przez 50 Centa) namawia go na następne walki, jednak Billy za sugestią żony Maureen chce odpocząć od kariery. Niestety sielankę przerywa rodzinna tragedia i bokser, zmuszony sytuacją finansową, wraca na sportową matę. Po przegranej walce gaśnie dla niego nie tylko blask fotograficznych fleszy, ale i nikną wszystkie kontakty, a co za ty idzie, rozpływają się dobra materialne. Billy musi walczyć o siebie i swoją rodzinę, zarówno na sali sądowej, jak i wracając na ring bokserski.

Od strony aktorskiej: wielkie brawa, a wręcz owacja na stojąco należy się Jake’owi Gyllenhaal’owi. Transformacja aktora robi wrażenie – jego ciało wygląda jak to profesjonalnego sportowca, a ruchy na ringu niewiele odbiegają od prawdziwych ciosów. Metamorfoza jest niesamowita szczególnie dlatego, iż nastąpiła w krótkim czasie po jego roli w Wolnym Strzelcu, do której Gyllenhaal drastycznie schudł. Aby uzyskać bokserską formę trenował kilka razy dziennie, pod bacznym okiem reżysera. Ciężka praca aktora przyniosła zamierzone efekty, ale nie tylko jego przemiana fizyczna zasługuje na uznanie. W roli Billy’ego Jake Gyllenhaal nie zawiódł: zarówno jako sportowiec i ojciec, jak i w roli człowieka sukcesu i tego odnoszącego porażki. W tych wszystkich momentach odnajduje się znakomicie, prezentując paletę emocji. Wznosimy się razem z nim przy zwycięstwie, upadamy przy porażce, odnosimy kolejne obrażenia. Jake’owi świetnie partneruje w roli żony Billy’ego Rachel McAdams. Stworzona przez nią postać jest wyjątkowa, w końcu odpada od niej łatka aktorki komedii romantycznych i ckliwych romansów, choć i tutaj wciela się w kochającą matkę i żonę. W drugiej połowie filmu przy boku Hope’a pojawia się trener Tick Wills (Forest Whitaker), co owocuje kolejnym świetnym, aktorskim duetem. Relacja trener-bokser nie jest aż tak silnie zarysowana jak w innych filmach o tematyce sportowej, jednak okazuje się, że wcale nie musi. Postać Tick’a jest bogata, nie odkrywamy jej do końca, pozostaje niezaspokojona ciekawość, co jest wartością dodaną. Przy trzech dorosłych aktorskich popisach nie można pominąć dziecięcej kreacji w wykonaniu Oony Laurence, która w roli córki Billy’ego miała szansę pokazać naprawdę dobrą grę aktorską. Można przeczuwać, że w najbliższym czasie jeszcze nie raz będziemy mieć okazję podziwiać ją na kinowym ekranie.

Historia Billy’ego Hope’a to opowieść o człowieku, który podnosi się z kolan. Przywykliśmy, że przy okazji rozwoju sportowej kariery poznajemy słabe strony bohatera, a jego finałowa walka staje się metaforą jego wewnętrznej transformacji. W Do utraty sił nie uciekniemy od pewnych schematów. Mimo to sport staje się jedynie tłem do przedstawienia prawdziwych życiowych rozterek. Billy upada na kolana w prawdziwym życiu, a my towarzyszymy mu w momencie, w którym się z nich podnosi. Musi zacząć nowe życie : zarówno w sporcie, jak i w relacjach z córką. Mata nie jest dla niego jedyną ścieżką w tej trudnej drodze. Otrzymujemy więc film nie tyle o bokserze, co o człowieku w obliczu tragedii. Reżyser Antoine Fuqua nie tworzy czegoś rewolucyjnego, ale mimo to wprowadza świeżość w kino bokserskie. Dramat, który nakręcił zawiera wszystkie elementy tego gatunku: spektakularne walki, silne sportowe emocje, życiowe tragedie, ale przede wszystkim świetnie zarysowane postaci i wiarygodną historię. Do tego dodajmy dopieszczoną sferę zdjęciową filmu (ujęcia z wielu perspektyw, w tym z telefonu komórkowego) i dobraną do brudnych ulic i agresji ringu ścieżkę dźwiękową, a otrzymamy widowisko na wysokim poziomie.

Podsumowując, film Do utraty sił zasługuje na dodanie go do listy „muszę zobaczyć” i to nie tylko przez fanów kina sportowego. Prosta historia, którą wszyscy znamy, dzięki świetnie wykreowanym i zagranym postaciom, stała się mocno energetycznym ładunkiem dobrego kina. W sam raz na jesienne szarości, które zaczynają nam powoli towarzyszyć.

Korekta: Anna Ruszczak

 


blog comments powered by Disqus