Kroniki domknąć czas. Recenzja serialu LEGO Star Wars: Nowe kroniki Yody. Część 2

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Smok
22 grudnia 2015

Jeśli ktoś usłyszał gdzieś, że Nowe kroniki Yody dają dużo dobrej zabawy, to powinien wiedzieć, że to prawda. Seria LEGO Star Wars to jednak nie filmy dla purystów celebrujących każdą scenę czy słowo gwiezdnej sagi. To bardziej kino dla zwolenników absurdalnego humoru spod znaku Monty Pythona.

Wydanie DVD drugiej części Nowych kronik Yody zawiera dwa filmy z cyklu LEGO Star Wars, których sensu bez znajomości Części 1 za bardzo nie da się pojąć. Ergo, trzeba nabyć od razu oba wydawnictwa. W ogóle, przystępując do ich oglądania, lepiej znać całą oryginalną sagę. Pozwoli to lepiej docenić korowód przewijających się w NKY postaci i zapobiegnie sytuacji, w której humor, jakim nasączone są te filmy, bezpowrotnie uleci. Tak, to zdecydowanie kino dla miłośników gwiezdnej sagi, tyle że tych o otwartych głowach, bo obrazoburcze. Takie oczko puszczone do fanów, którzy mają dość nadęcia, jakie czasem towarzyszy Gwiezdnym wojnom.

W Części 2 ogólnemu wesołemu nastawieniu znów wtórują wstawki dramatyczne. Odcinek piąty, Nalot na Coruscant, otwiera scena bombardowania Naboo. Potem jednak sytuację rozładowują zabawne dialogi Vadera z Palpatinem. Dość kuriozalnie rysuje się też sytuacja Obi-Wana i Yody, obserwujących rozwój wydarzeń w galaktyce. Wzywają oni „starego przyjaciela”, mając jednak na myśli niekoniecznie tego, który im odpowiada... Tymczasem celem, ocalonych o mały włos Rebeliantów, staje się teraz stolica Imperium, bo holokrony, o które toczy się cała heca, znajdują się obecnie w mocy Imperatora.

Niespodziewany finał spotkania na Coruscant wprawił Imperatora w taką furię, że kipiał nią przez cały odcinek siódmy, czyli Awanturę rodzinną. Palpatine wysłał Vadera, aby ten ostatecznie rozprawił się z Rebelią. Nie przewidział jednak, że sprytne siły Sojuszu wykonają unik. Ponadto, wiedząc, że będą zmuszone do ucieczki z dotychczasowej bazy, Rebelianci przeprowadzają rozpoznanie na Hoth. Tymczasem Luke zapoznał się z zawartością jedynego przejętego holokronu, który akurat opowiadał o Anakinie Skywalkerze. W finale znów przyszło młodemu Jedi sprawdzić swe umiejętności w walce na miecze świetlne.

Jeśli ktoś zna już NKY z prezentacji telewizyjnej w Disney XD zauważy pewne zmiany: w napisach początkowych, czy w tytułach epizodów, np. w ostatnim odcinku gdzie ze Starcie Skywalkerów przerodziło się w Awanturę rodzinną.

Chciałby się więcej, ale to już niestety definitywny koniec! Więcej Kronik nie będzie. Po siedmiu odcinkach serial został skasowany i zastąpiony przez Opowieści Droidów. Pozostał na płytach DVD, choć nie w całości, a w obecnym układzie sił (praw) do poszczególnych serii, na kompletną edycję wszystkich siedmiu odcinków liczyć raczej trudno.

Druga część Nowych kronik Yody na DVD pod względem obrazu i dźwięku (DD 2.0) trzyma się ten sam poziom co wydanie zbierające wcześniejsze odcinki, a więc przeciętny. Dodatków tutaj również brak.

Niespełnione nadzieje na dalszy ciąg serii oraz samo wydanie DVD pozostawiają spory niedosyt. Szkoda, choć i tak warto obejrzeć i się trochę uśmiać.




blog comments powered by Disqus