"Dwa słowa" o reżyserach

Autor: Damia

Shoichi Masuo nie ma na swoim koncie wielkiego dorobku jako reżyser, przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest jednak brak doświadczenia lub umiejętności, a raczej wszechstronność, jaką się wykazuje. Podczas swojej wieloletniej kariery w japońskim przemyśle filmów animowanych, współpracował przy wielu hitach, wykazując się ogromnym talentem i… zupełnym brakiem zdecydowania, co do własnej kariery. Być może to właśnie łatwość, z jaką przychodziło mu zmieniać stanowiska od animatora do scenarzysty sprawiła, iż nie zagrzał na żadnym z nich dłużej miejsca, mimo, iż na każdym sprawdził się doskonale. O jego umiejętnościach świadczą chociażby tytuły, do współpracy przy których go zapraszano, produkcje nie bylejakie, znane każdemu, kto choć trochę bardziej niż przelotnie zetknął się z japońską animacją. Są to między innymi: Akira, Dirty Pair, Gunbuster, Macross: Do You Remember Love, Madox, Nadia The Secret of Blue Water, The End of Evangelion , Otaku no Video, Project A-Ko, Urusei Yatsura, Vandread i wiele innych. Jednak trzeba przyznać, że już ta częściowa, acz okazała pod względem jakości kolekcja hitów anime, stawia na baczność większość fanów japońskiej pop-kultury.

Intrygującą ciekawostką dla wielu miłośników japońskiej animacji z pewnością będzie fakt, iż swój wkład w tę produkcję ma również nie lada gwiazda przemysłu anime,bo nie kto inny jak sam Hideaki Anno. image003Tego twórcy żadnemu fanowi japońskiej pop-kultury przedstawiać nie trzeba, gdyż jest to człowiek legenda, artysta nieprzeciętny wywodzący z kultowego studia Gainax i wybitny japoński reżyser. W tym projekcie, co prawda miał niewielki udział, ale trudno o nim nie wspomnieć ze względu na kaliber tej osoby. Jeśli dobrze się przyjrzeć, trudno przegapić rękę mistrza, gdyż jego styl dla obeznanych choćby powierzchownie w temacie, widoczny jest na kilometr. Mowa oczywiście o animacji otwierającej film (opening), wykonanej według starej dobrej szkoły. Ma to swój klimat, trzeba przyznać, choć już dzisiaj nie robi większego wrażenia na widzach wychowanych na spektakularnych animacjach 3D, zapierających dech w piersiach swym rozmachem. Niemniej jednak zwróćcie uwagę na to małe dzieło sztuki, gdyż naprawdę warto. Wszak to co klasyczne wcale nie musi być gorsze, a już na pewno nie w tym przypadku. Nastrojowe szkice w kolorze sepii, nostalgiczne obrazy niczym wyciągnięte ze starych zdjęć i rękopisów – tutaj tkwi siła mistrzowskiego operowania
obrazem i dźwiękiem przez Hideaki Anno.

Opracowano na podstawie materiałów dystrybutora


blog comments powered by Disqus