Recenzja wydania DVD filmu "Przychodzi facet do lekarza"

Autor: Mateusz Michałek
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
22 stycznia 2015

Dany Boon od lat udowadnia widzom i krytykom, że ma swój pomysł na kino. Jego przepis na zabawną komedię jest prosty: wystarczy wyśmiać przywary i stereotypy jego rodaków (o czym świadczy sukces rewelacyjnego Jeszcze dalej niż Północ i błyskotliwego Nic do oclenia). Wydawać by się mogło, że zastosowanie sprawdzonego schematu przyniesie również sukces produkcji Przychodzi facet do lekarza, jednak tym razem komik przesadził w przerysowaniu filmowej rzeczywistości, o czym możemy się przekonać przy okazji premiery DVD.

Romain Faubert ma 40 lat i jest zdrów jak ryba, jednak nie chce w to uwierzyć. Jest natomiast przekonany, że jego organizm to kłębowisko bakterii i wirusów. Byłby to wyłącznie jego kłopot, gdyby nie fakt, że swoimi problemami rujnuje życie doktora Zvenki. Lekarz codziennie wybija z głowy Romaina kolejne urojone choroby, a ich dziwne relacje wykraczają znacznie poza lekarski gabinet. Miarka przebiera się w  momencie śmierci kolegi głównego bohatera…

Twórca doskonale zrozumiał zasadę, że lubimy śmiać się z samych siebie, dlatego w swoich produkcjach sukcesywnie przerysowuje fobie, zakłamanie i stereotypy swoich rodaków. Zauważa społeczne problemy i konflikty lokalne, nadając im specyficzny, sarkastyczny charakter. Podobnie jest w przypadku Przychodzi facet do lekarza, w którym bierze na cel hipochondryków, emigrantów oraz pseudo-patriotów. Pod przykrywką kolejnych żartów i gagów znajduje się jednak znacznie ambitniejsza strona filmu, przypominająca nam o samotności ludzi w wielkim mieście, potrzebie zrozumienia oraz wielkiej mocy przyjaźni, która może odmienić nasze życie.  To również główna zaleta obrazu Boona, który – w przeciwieństwie do swoich amerykańskich odpowiedników – posiada pewną głębię fabularną i emocjonalną, dzięki czemu widz może spojrzeć na obraz w znacznie bardziej empatyczny sposób.

Produkcja Boona to przede wszystkim przezabawna i pełna sarkazmu komedia, która rozbawi każdego widza do łez. Twórcy oparli poczucie humoru na błyskotliwych dialogach, pełnych lokalnych podtekstów oraz niezwykle śmiesznym humorze sytuacyjnym, dzięki czemu główny bohater przez cały seans wpada w nieoczekiwane i nadzwyczaj zabawne tarapaty.  Aktor/reżyser dwoi się i troi, aby usatysfakcjonować i rozśmieszyć  każdego widza, co bez problemu udaje mu się m.in. w genialnych scenach: gry wstępnej pod prysznicem i sylwestrowej imprezy.

Problemem Przychodzi facet do lekarza jest jednak pewien brak pomysłu na zakończenie historii, przez co na ekranie obserwujemy pozbawiony klimatu, zasad logiki i realiów politycznych wątek pobytu Romaina w więzieniu. Finał wygląda tak, jakby Boon koniecznie chciał w swoim filmie zawrzeć elementy kina wojennego, mimo że zupełnie nie pasuje ono do konwencji filmu, który w końcowych sekwencjach traci swój początkowy impet oraz razi uproszczeniami fabularnymi.

Nie zaskakuje wydanie DVD, charakteryzujące się prostotą formy i treści. Na płycie zajdziemy łatwe w obsłudze menu w języku polskim oraz dość szeroki wybór języka odtwarzania, dzięki czemu widz otrzymuje możliwość podszkolenia się na przykład z francuskiego. Solidnie prezentują się również polskie wersje językowe z napisami i lektorem, dzięki czemu słowa wypowiadane w filmie przez aktorów nie odbiegają od wersji, którą słyszymy lub czytamy podczas sensu. Na uwagę zasługuje ciekawy wygląd menu, oddający komiczny charakter filmu Boona.

Wydanie DVD zawiera również zwiastuny nadchodzących wydań dystrybuowanych przez Monolith, takich jak Głupi i głupszy bardziej czy Wolny strzelec. Warto w tym miejscu zauważyć, że choć materiały znajdujące się na płycie tym razem nie zachwycą kolekcjonerów, to spełniają podstawową funkcję: prawdziwym zadaniem DVD jest możliwe poszerzenie grona odbiorców komedii, która pomimo swoich niewątpliwych zalet nie zawojowała polskiego rynku filmowego.

Kolejny raz Monolith nie pokusił się o zawarcie w wydaniu DVD materiałów dodatkowych, wielokrotnie będących niewątpliwą gratką dla kupujących. Dystrybutor zapomina, że widzowie kochają dodatki, takie jak materiały z planu, filmowe wpadki czy sceny usunięte z filmu. Ograniczone wydanie, o ile nie wpływa na motywację do zakupu DVD, to jednak stanowi pewne rozczarowanie dla nabywcy.

Z komediami francuskimi jest tak, że albo się je kocha, albo nienawidzi. Dwie rzeczy są jednak pewne. Po pierwsze: są z reguły znacznie bardziej wyszukane i błyskotliwe niż produkcje z Fabryki Snów, a po drugie – obecnie ich najbardziej rozpoznawalnym twórcą jest Danny Boon, którego Przychodzi facet do lekarza to przezabawna komedia i idealny antydepresant na przytłaczającą nas rzeczywistość. To obraz, który co prawda nie dorównuje wcześniejszym produkcjom Boona i zawodzi pod względem wydania DVD, ale jednak z pewnością zasługuje na miejsce w naszych kolekcjach filmowych.



blog comments powered by Disqus