Superherosi


plakat filmu Superherosi


Rok produkcji: 2011
Tytuł oryginalny: Superheroes
Produkcja: USA
Gatunek: dokumentalny

Nowy Jork, Utah, Kalifornia – wszędzie tam, podobnie jak w Bytomiu, Poznaniu czy Pułtusku, potrzebni są superbohaterowie. Ktoś musi podążyć ścieżką Kick-Assa, założyć maskę już dzisiaj. Barnett pokazuje „superbohaterów w realu” w masce i bez, w czasie treningu, i w akcji, która nie jedno może mieć imię. Bo to nie tak, że tylko z wielką mocą płynie wielka odpowiedzialność, a superbohater musi czekać na swą Wielką Misję.

Niepisane prawo głosi, że jeśli tylko mowa o fenomenie real-life superheroes, po prostu trzeba zacząć od tego najbardziej znanego, fikcyjnego „superbohatera w realu” - Kick-Assa. Przypomnijmy, że bohater komiksu Marka Millara to całkiem zwyczajny licealista Dave, który ucieleśnia odwieczne pytanie: Dlaczego nikt jeszcze nie zaczął zajmować się superbohaterstwem w realu, na serio, na co dzień i od święta? Czemu, skoro zbrodnia hula, a policja ma „ograniczone zasoby ludzkie”, ciągle brakuje śmiałków, którzy założą kostium i wyjdą na ulicę stanąć w obronie słabych i uciśnionych?

Może jednak nie jest aż tak źle. Bohaterowie dokumentu Barnetta, jak najprawdziwsi amerykańscy superherosi pokazują, że człowiek bez supermocy może zrobić coś super. W Nowym Jorku, w Utah, w Kalifornii, wszędzie; w pojedynkę, z wiernym pomocnikiem, lub w kolektywie. Może więc strzec sąsiedztwa, dając w odpowiednim momencie cynk policji, że dzieje się coś złego. Może z kolegami z Ligi Walczącej ze Złem (która ma status organizacji pozarządowej) pomagać biednym dzieciakom. Może dać wodę, kanapkę i dobre słowo komuś, kto żadnej z tych rzeczy dawno od nikogo nie dostał. Może też, że tak powiem, świecić przykładem. I oni to naprawdę robią. Czasem ich geneza jest jeszcze mroczniejsza, niż ta, jaką skrywa za swoją maską Batman, który, jako, że sam zasadniczo mocy nie posiada, w świecie Gotham funkcjonuje jako real-life superhero. Maska skrywa naprawdę mroczną przeszłość i dodaje aż za wiele odwagi. Więc czasem bohaterowie przesadzają i ładują się w naprawdę niebezpieczne sytuacje... Ale robią, co mogą, bo wiedzą, że nawet bez wielkiej mocy spoczywa na nich wielka odpowiedzialność. I nawet Stan Lee, ojciec herosów z Marvela, martwi się o nich i trzyma kciuki za powodzenie ich misji.



blog comments powered by Disqus