Recenzja filmu "Niesamowity Spider-Man 2"

Autor: Hagath

W porównaniu do pierwszej części, Niesamowity Spider-Man 2 to film bardzo nierówny. Są momenty, kiedy widz wciąga się w historię z zaciekawieniem i rozbawieniem, a są też chwile, kiedy czuje jedynie zażenowanie. Ciężko jednoznacznie ocenić tę produkcję. Na pewno nie jest to film dobry – ot, zapewni parę godzin rozrywki, spodoba się zapewne też młodszej części widowni, ale niewątpliwie mogą się znaleźć osoby, które uznają go za najwyżej mierny.

W sequelu Peter Parker stara się pogodzić ratowanie Nowego Yorku ze związkiem z Gwen, a także odnawia znajomość ze swoim starym przyjacielem – Harrym Osbournem. W tle tego wszystkiego próbuje też rozwiązać tajemnicę zniknięcia jego rodziców oraz walczy z nowym, potężnym wrogiem – Electro.

Przede wszystkim, ciężko stwierdzić, kto się bardziej popisuje – Spider-Man czy twórcy filmu. Jeśli Spidey irytował kogoś już w pierwszej części, to w sequelu będzie dla takich osób nie do zniesienia. Fakt faktem, pewność siebie głównego bohatera bywa chwilami naprawdę zabawna, ale czasem niektóre jego drwiące teksty są po prostu niepotrzebne. W kwestii twórców natomiast łatwo odnieść wrażenie, że zrobili oni cały film z myślą o efektach 3D i na każdym kroku próbują widzowi przypomnieć, jaki to trójwymiar jest fajny i widowiskowy. Może się nawet wydawać, że niektóre sceny są zrobione tylko po to, by ładnie wyglądały oraz przyprawiły oglądającego o niemały ból głowy. To oczywiste, że filmy o superbohaterach muszą wykorzystywać dużą ilość efektów specjalnych, niemniej takie ordynarne wpychanie wlatujących w widza przedmiotów czy tworzenie wręcz nienaturalnych popisów Spider-Mana może wywołać u niektórych swego rodzaju drwiący uśmiech.

Starsi fani komiksowego kina muszą się nastawić na pewno na to, iż Niesamowity Spider-Man 2 to film przeznaczony przede wszystkim dla młodzieży. Przejawia się to w dialogach między postaciami oraz muzyce. I znów – część z tych zabiegów jest naprawdę udana, tworząc humorystyczny efekt, ale czasem wydaje się po prostu naciągana. Męczyć mogą pewne słabości scenariusza. Twórcy manipulują uczuciami widza, z jednej strony próbując stworzyć film zabawny, a z drugiej – zawierający poważne, wzruszające chwile. Jeśli chodzi o momenty mające wywołać śmiech, można odnieść wrażenie, że chciano upchnąć humor do zbyt wielu scen. Choć widz nie raz może wybuchnąć śmiechem podczas seansu, to niestety znajdą się momenty, które będzie oglądał z zażenowaniem.

Nietrudno też o pewne luki w wątkach bardziej dramatycznych. Te, co prawda, są zdecydowanie bardziej udane i na równiejszym poziomie (dla przykładu – przedstawienie samotności Maxa/Electro, załamanie się Harry’ego czy dziecko wybiegające przed niebezpiecznego łotra w stroju Spider-Mana), lecz czasem pewne decyzje bohaterów są po prostu kiepsko wyjaśnione. Przykładowo – biorąc pod uwagę technologię i wiedzę, jaką mają do dyspozycji bohaterowie – ciężko jest zrozumieć argument chęci ochrony kogoś podczas jednoczesnego odmawiania mu pomocy. Po prostu prawdopodobnie dałoby się pewne kwestie dużo lepiej uzasadnić.

Mocną stroną filmu są jednak niewątpliwie aktorzy. Ponownie z przyjemnością widz będzie oglądał uzdolnioną Emmę Stone, wcielającą się w postać Gwen. Na pewno wszystkim będzie jej brakowało, gdy w przyszłych częściach w roli Mary Jane zastąpi ją Shailene Woodley. Swój dobry warsztat aktorski prezentuje również Jamie Foxx jako Max Dillon aka Electro. Pięknie pokazuje zraniony, skażony szaleństwem charakter swojego bohatera, sprawia, że widz mu współczuje i z zainteresowaniem przygląda się jego kolejnym ruchom. Sceny z nim czasem tylko pozornie są zabawne – tak naprawdę pod tą otoczką pięknie ukazano pełne porażek życie tej postaci. Uspokoić należy również tych, którzy bali się o zagranie przez Dane’a DeHaana roli Harry’ego Osbourna.  Młody aktor wciela się w swojego bohatera bardzo przekonująco, świetnie oddając dramatyzm jego sytuacji czy chęć zemsty. Może tylko charakteryzacja tej postaci nie zawsze wydaje się trafiona, ale samemu aktorowi ciężko cokolwiek zarzucić. Paradoksalnie najgorzej na tym tle wypada grający tytułowego bohatera Andrew Garfield, który ewidentnie zaliczył jakiś spadek formy. Przez większość filmu stroi po prostu dziwne miny, a sama postać Spider-Mana i jego motywy działania chwilami są bardzo nieprzekonujące bądź irytujące. Trudno jednak stwierdzić, czy bardziej zawinił sam aktor, czy słaby scenariusz.

Kolejnym nierównym elementem filmu jest ścieżka dźwiękowa. Zwykle jest to muzyka nowoczesna, dość radosna, a kiedy pojawia się Electro – czerpiąca dużo z elektroniki oraz dubstepu. I należy przyznać, że wypada to całkiem nieźle. Ciekawym zabiegiem było też wykorzystanie muzyki do podkreślenia humorystycznego charakteru danej sceny lub mrugnięcia okiem w stronę widza – na przykład dzwonkiem telefonu Petera Parkera jest melodia ze starych kreskówek z tym superbohaterem. Niestety, pojawiają się też momenty słabsze. Najgorsze są patetyczne, wzniosłe kompozycje, towarzyszące niektórym nieco ważniejszym scenom. Nie podkreślają one wagi danego momentu, a raczej czynią go wręcz groteskowym.

Na koniec uwaga bardziej do dystrybutora. Szumnie zapowiadano, że po napisach Niesamowitego Spider-Mana 2 będzie można zobaczyć zapowiedź nowego filmu o X-Menach. Niestety, widzowie jedyne co dostali, to głupie miny na swoich twarzach, kiedy to przesiedzieli dzielnie całe napisy, by zobaczyć po nich pusty ekran… Czasem zdarzało się tak, że wersje z dodatkowymi scenami trafiały do kin później Ciężko stwierdzić, czy tak też będzie tym razem, ale póki co nie ma sensu zostawać w kinie do samego końca.

Niesamowity Spider-Man 2  to kilka godzin niezłej rozrywki, jednak film nie powala na kolana. Ma swoje mocne i słabe strony, które tworzą swoistą sinusoidę podczas oglądania, a w konsekwencji zostawiają widza z mieszanymi uczuciami po seansie. Trudno bowiem nazwać ten film kompletną stratą czasu, ale też nie wyjdzie się z niego z zadowoleniem na twarzy (a co najwyżej ze wspomnianą głupią miną będącą reakcją na brak sceny po napisach). Film powinien przypaść do gustu młodszym widzom, ci trochę starsi mogą jednak mieć pewne uczucie niedosytu.


blog comments powered by Disqus