Recenzja wydania DVD filmu "Choleryk z Brooklynu"

Autor: Milia
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
26 stycznia 2015

Wiadomości o śmierci sławnych osób często przewijają się w telewizji oraz gazetach. Czasami zwracamy na nie uwagę, kiedy indziej puszczamy je mimo uszu. Jednakże informacja o odejściu Robina Williamsa, która w ubiegłym roku obiegła świat w tempie błyskawicznym, zasmuciła miliony osób. Williams wielokrotnie dowiódł, że jest znakomitym aktorem wywołującym uśmiech na twarzach widzów rolami w takich filmach jak Jumanji czy Pani Doubtfire. Do długiej listy filmów w 2014 roku dołączył jeden z ostatnich, w których zagrał Williams - Choleryk z Brooklynu. Niestety na próżno szukać w nim pozytywnego człowieka, który tyle razy pojawiał się na ekranie. Czasami życie dopisuje zakończenie i tak się stało w przypadku tej produkcji, czyli gorzkim spojrzeniu na życie wściekłego oraz nieszczęśliwego człowieka.

Choleryk z Brooklynuto historia prawnika Henry’ego Altmana - najbardziej znerwicowanego człowieka w Nowym Jorku. Pewnego dnia w czasie wizyty u lekarza bohater dowiaduje się, że ma tętniaka mózgu. Informacja ta, jak można się tego spodziewać, wywołuje u Henry’ego wybuch gniewu. Wściekły prawnik wymusza na Doktor Gill (Mila Kunis) podanie ile czasu zostało mu do śmierci, a sfrustrowana swoim życiem i zirytowana lekarka oznajmia, że ma tylko 90 minut. Wiadomość wywołuje szok u bohatera, który odruchowo chce porozmawiać ze swoimi najbliższymi, udając się do brata (w tej roli Peter Dinklage), następnie do żony, która zdradza go z sąsiadem, w międzyczasie organizując spotkanie w restauracji, aby po raz ostatni zasiąść ze wszystkimi przy jednym stole. Podczas gdy Henry biega po całym mieście i nieudolnie próbuje naprawić swoje błędy, lekarka wyrusza za nim, aby wytłumaczyć swoją pomyłkę. Czy uda jej się zdążyć na czas, aby uratować Henry’ego przed nim samym?

Film w reżyserii Phila Aldena Robinsona jest klasycznym schematem podróży w celu symbolicznego odkupienia. Główny bohater dopiero w obliczu śmierci zaczyna dostrzegać swoje błędy, które oczywiście chce naprawić w niezwykle ograniczonym limicie, jakim jest 90 minut. Niestety w filmie wyraźnie brakuje napięcia, co wynika z przewidywalności scenariusza. Akcja powoli się rozwija, a każdy następny krok jest do bólu oczywisty. Choleryk z Brooklynu jest schematem tak często powtarzanym w kinie, że ciężko jest w nim dostrzec wartości artystyczne. Aktorsko zagrana poprawnie rola Williamsa momentami wypada też nieprzekonująco. W filmie brakuje scen, które naprawdę przedstawiłyby bohatera jako choleryka, a nie człowieka, którego wybuchowy temperament jest spowodowany faktem, że nie jest on w stanie przeboleć straty swojego syna. Jednakże oddając honor Williamsowi, Choleryk z Brooklynu jest równocześnie teatrem jednego aktora. Każda inna postać pojawia się tak szybko, jak znika, nie wnosząc do wędrówki Henry’ego nic poza kolejnymi nerwami. Jedyna osoba, która faktycznie wydaje się mieć wpływ na bohatera jest jego syn (w tej roli Hamish Linklater), aczkolwiek nawet ta relacja wydaje się być bardzo sztuczna. Mila Kunis w roli lekarki jest z kolei jedną z najbardziej irytujących postaci. Podczas gdy Henry jest postacią, którą da się lubić, lekarki, uzależnionej od narkotyków, która oznajmia pacjentowi, że zostało mu 90 minut życia  zupełnie nie. Doktor Gill, podobnie jak Henry dąży do odkupienia, jednakże czy aby na pewno na nie zasłużyła pozostanie pytaniem, na które każdy sam powinien odpowiedzieć.

Wydanie DVD jest, niestety, odrobinę rozczarowujące, poza filmem, jego zwiastunem oraz zapowiedziami paru innych produkcji nie znajduje się na dysku nic innego. Płyta nie zawiera również dużego wyboru wersji językowych, gdyż lektor jest wyłącznie polski i angielski, standardowo z napisami polskimi. Okładka nawiązuje do plakatu promującego produkcję, menu filmu również jest utrzymane w podobnym klimacie. Jeśli chodzi o jakość obrazu jak i dźwięku, do produkcji nie można mieć żadnych zastrzeżeń.

Choleryk z Brooklynujest filmem o pogodzeniu się ze swoim życiem oraz losem. Pomimo tego, że bohater w końcu uzyskuje odkupienie, widzom ciężko jest poczuć z tego powodu satysfakcję, gdyż wszyscy wiemy jakie naprawdę było zakończenie tej historii. W przypadku tej produkcji wyjątkowo większe znaczenie ma to co się dzieje za kamerą, a nie to co przed nią, co dodatkowo wpływa na gorzki odbiór. Jednakże Choleryk z Brooklynu pozostanie obowiązkową pozycja dla wszystkich fanów Williamsa, mimo, że bez wątpienia jest to jedna ze słabszych pozycji w filmografii aktora. 



blog comments powered by Disqus