"Na pokuszenie" - recenzja filmu

Niewyraziste, kobiece kino Coppoli

Tym razem córka F.F. Coppoli sięgnęła po powieść Malowany diabeł Thomasa P. Cullinana. Nie ona pierwsza postanowiła przenieść historię z kart tej książki na duży ekran. Pierwszy był w 1971 roku Don Siegiel. Główną rolę grał u niego sam Clint Eastwood, dla którego, miał to być zwrot w karierze. Dość sporym zaskoczeniem jest to, że Coppola lubiąca się w oryginalnych scenariuszach sięgnęła po ten zapomniany film. Czy wyszło jej to na dobre?

Fabuła Na pokuszenie jest wręcz banalnie prosta. Podczas wojny secesyjnej ranny jankes trafia do szkoły dla panien. Po początkowych flirtach, zalotach i innych subtelnościach, z powodu niefortunnych wydarzeń jego zachowania diametralnie się zmienia, a wszystkie panienki zrozpaczone jego brutalnością intensywnie myślą jak pozbyć się od początku niechcianego i niespodziewanego gościa. Coppola postarała się o obsadę i zaangażowała znane, doceniane i utalentowane nazwiska. W jej wersji w rolę wrogiego jankesa wciela się Colin Farrell. Posiadający nieodparty wdzięk i czar aktor z łatwością wcielił się w postać kaprala McBurneya. A miał nie lada wyzwanie, porównując się z grającym w oryginale Eastwoodem. Jedyną z pozoru niereagującą na jego czar jest Panna Martha. Kobieta surowa, z zasadami, prowadząca szkołę silną ręką. Zagrała ją oczywiście „królowa lodu” Nicole Kidman. Aktorka po raz kolejny pokazała, jak dobrze czuję się w rolach niezależnych kobiet nie proszących się o adorację, lecz świadomych swojego wielkiego piękna i inteligencji.

U Coppoli wszystko jest umowne, delikatne, oprószone mrokiem świec. Spokojne, nostalgiczne ujęcia szumiących drzew, zamglone pola i delikatny śpiew ptaków. Gdyby nie kapral, film byłby całkowicie  pochłonięty przez aurę kobiecości, która aż bije z ekranu. Historia płynie dość nużąco dalej i dalej, nie wzbudzając niemal żadnych większych emocji. Coppola postanowiła wyciąć z wersji Siegiela kilka kluczowych scen, które mogłyby rzucić troszkę inne światło na postać kaprala McBurneya i wprowadzić coś ciekawszego.. W tym jedną znamienną jak na 1971 rok scenę, w której Clint Eastwood całuję się z dwunastolatką. Czyżby reżyserka bała się skandalu?

Z biegiem czasu kapral zaczyna z Panią Marthą i jej wychowankami spędzać dnie. Jego główną wybranką staje się Edwina (Kirsten Dunst), która jest nauczycielką. Przemawiając do jej romantycznej natury, udaje się bohaterowi rozkochać ją w sobie. W tym samym czasie nastoletnia Alicia (Elle Fanning) staje się małą, niezdającą sobie sprawy z konsekwencji, kusicielką. Dalszy splot różnych nierozsądnych decyzji wprowadza protagonistę w bardzo niekorzystną sytuację. Pani Martha podejmuje ostateczne środki, by rzekomo uratować mu życie, ale jej intencje nie do końca są jasne.

Na pokuszenie jest filmem przewidywalnym i niestety nudnym. Ukazuje flirciarską naturę mężczyzn i naiwną naturę romantycznych panien. Wróg bardzo szybko staje się bliskim przyjacielem, by później na nowo stać się znienawidzonym przybyszem. Cienka jest granica pomiędzy miłością i nienawiścią. Tak samo jak między dobrym remakiem i złym. Oglądamy to, co już mieliśmy szanse wcześniej zobaczy, oczekując czegoś świeższego, innego, oryginalniejszego, co by nas to zaskoczyło. A dostajemy tylko odkurzoną wersję minionych scen. Trudno powiedzieć, jakim motywem kierowała się Sofia Coppola wybierając tę produkcję, ale szkoda, że nie wybrnęła z niej obronną ręką. Po prawie czteroletniej przerwie od kina po tak utalentowanej autorce spodziewać by się można kina z większym polotem.

Korekta: Damian "Nox" Lesicki


blog comments powered by Disqus