Recenzja filmu "Bling Ring"

Autor: Hagath

Bling Ring zaskakuje. Zwiastuny przygotowują widza na miłą, luźną rozrywkę, jednak film jest czymś więcej: to wbrew pozorom spokojna, ambitna produkcja, mająca dać do myślenia o tym, jak show-biznes wpływa na młodych ludzi, ich pragnienia i potrzeby.

Fabuła Bling Ring została zainspirowana autentycznymi wydarzeniami - parę lat temu grupa młodych ludzi zaczęła okradać domy największych gwiazd. Ich ofiarami byli m.in. Orlando Bloom, Paris Hilton czy Lindsay Lohan. Obraz jednak nie ukazuje tylko tego, jak doszło do opisanych kradzieży, ale również pokazuje, jakie konsekwencje tych czynów spotkały poszczególnych bohaterów, co ładnie zamknęło wszystkie wątki, zmusiło do refleksji, a także zawarło w sobie pewną wielowymiarową przestrogę.

Sofia Coppola chciała przede wszystkim pokazać, jak wygląda świat współczesnych nastolatków. W filmie przewijają się naprawdę różne problemy – od szczeniackiego pragnienia bycia jak celebryci z okładek popularnych magazynów do ślepoty rodziców, którzy nawet przez chwilę nie podejrzewają, co ich dzieci robią w wolnym czasie. Można mieć pewne wątpliwości co do sensu wplatania niektórych scen, ale wydaje się, że choć na pierwszy rzut oka ciągłe pokazywanie zakupów czy tańca w klubach może wydawać się zbędne, to reżyserka po prostu chciała w ten sposób zaprezentować wewnętrzne potrzeby wielu nastolatków: opływanie bogactwem, bycie popularnym i podziwianym. Jak gwiazdy, które często są dla nich najważniejszym autorytetem.

Obsada zaprezentowała zadowalający poziom. Najlepiej prezentuje się oczywiście już dość doświadczona młoda aktorka, gwiazda serii Harry Potter - Emma Watson. Ta młoda kobieta po raz kolejny udowodniła swoje umiejętności aktorskie i świetne sprawdziła się w roli próżnej Nicki. Dobrze wypadli też Katie Chang oraz Israel Broussard, wokół których skupiła się główna oś fabularna filmu (to właśnie grane przez nich postacie zapoczątkowały całą serię włamań). Taissa Farmiga (znana z serialu American Horror Story) oraz debiutująca Claire Julien dostały trochę za mało scen, żeby się bardziej wykazać, ale na pewno nie odstawały zbytnio od reszty młodej obsady.

Muzyka współczesna świetnie wpisuje się w klimat obrazu. Wbrew pozorom jest jej dość mało, stanowi bardziej uzupełnienie dla imprezowych scen, niemniej została bardzo dobrze dobrana. Film cechują również bardzo dobre zdjęcia oraz montaż. Fragmenty wywiadów przeprowadzanych z głównymi bohaterami przeplatają się z chronologicznie wcześniejszymi wydarzeniami, ukazując tym samym lepiej charaktery i motywacje poszczególnych postaci.

Diagnoza świata współczesnych nastolatków nie jest pozytywna: młodym ludziom brak autorytetu, najważniejszy jest dla nich dobry wygląd. Każdy żyje chwilą, nikt nie myśli o tym, co będzie później. Każdy też czuje się bezkarny – brak tu jakiejś refleksji o konsekwencjach swoich czynów: wystarczy, żeby jedna osoba miała siłę przebicia, wyrazisty charakter, a reszta podąży za nią bez wahania. Nastolatków zewsząd bombardują obrazy bogactwa i piękna, więc nie dziwi fakt, że chcą być częścią tego niezwykłego życia - a że obecnie młodzi ludzie przyzwyczajeni są, że wszystko mają na zawołanie, nic też dziwnego, że chcą jak najszybciej osiągnąć sukces. Najlepiej nie dając nic w zamian. Zwłaszcza, że… cóż jest złego w okradaniu obrzydliwie zamożnych gwiazd? Przecież nawet tego nie odczują! Bogactwo hipnotyzuje bohaterów filmu jak zresztą wielu innych współczesnych nastolatków.

Film każdego zmusi do refleksji. Nieco starsze osoby zapewne trochę przerazi, młodsze natomiast nie tylko zastanowią się nad szaleństwem dzisiejszego dojrzewającego społeczeństwa, ale mogą poczuć też swoistą fascynację taką skrajną bezczelnością głównych bohaterów (do domu Paris Hilton włamali się kilka razy!). Na szczęście Bling Ring pokazuje również, że nie można czuć się do końca bezkarnym, bo trzeba mieć prawdziwego farta, by po tak zuchwałych czynach nie doczekać się żadnych konsekwencji.

Bling Ring możecie zobaczyć w


blog comments powered by Disqus