"Obecność 2" - recenzja filmu

Nie daj się zwieść pozorom

Obecność 2 Conjuring recenzjaJames Wan to 39-letni Australijczyk o malezyjskich korzeniach znany ze swojego wielkiego umiłowania do horrorów. Ma już na swoim koncie Piłę, Naznaczonego, Naznaczonego: Rozdział 2 i pierwszą część Obecności. Każda z tych produkcji była wyjątkowo udanie przez niego zrealizowana. Są to jedne z najstraszniejszych odsłon kina grozy ostatnich lat, które dodatkowo zyskały popularność również dzięki masowemu odbiorcy. Co ciekawe zarówno Piła, jak i Naznaczony są filmami niskobudżetowymi.  Jest to dowód na to, że talent nie wymaga wielkich pokładów pieniędzy. Najnowsze dzieło reżysera, Obecność 2, ma duże szanse by podzielić sukces poprzednich filmów.

Obecność 2 przedstawia nam dalsze losy Lorraine i Eda Warrenów, małżeństwa zajmującego się od lat zjawiskami paranormalnymi. Tym razem para wyjeżdża aż za ocean, by zbadać sprawę pewnej rodziny w północnym Londynie. Pomimo złych przeczuć Warrenowie postanawiają przyjrzeć się sprawie z bliska na prośbę Kościoła. Gdy docierają na miejsce, żona Eda nie odczuwa nic, żadnych złych duchów, nieczystych sił czy paranormalnych zjawisk. Tylko mała dziewczynka i jej matka twierdząca, że dzieje się w tym domu coś złego. Cisza jak przed przysłowiową burzą. Małżeństwo Warrenów wraz z grupą naukowców z Londynu postanawia udokumentować działanie nadprzyrodzonych mocy. Niestety ktoś wyjątkowo sprawnie wodzi ich za nos i nie udaje im się nagrać nic poza urywkiem sugerującym, że to mała Janet udaje atak ducha. Z braku dowodów wszyscy opuszczają domostwo, a zrozpaczona matka nie wie, co ma dalej czynić z pogarszającym się stanem córki. W ostatniej chwili, tuż przed odjazdem pociągu Ed wykrywa spisek z zaświatów i wraz z Lorraine w samą porę wracają do posiadłości, w której właśnie zaczęło się prawdziwe piekło.

Obecność 2 James Wan recenzja Conjuring

W tej części widać zdecydowanie większe możliwości finansowe, jakie uzyskał James Wan. Straszy nas przerażającymi upiorami, dobrze wyważonym napięciem i muzyką, która wyjątkowa sprawnie z nami pogrywa. Zdecydowanie czuć tutaj klimat horroru. Napięcie rośnie w zawrotnym tempie, a reżyser bardziej nam wszystko sugeruje, niż pokazuje wprost. Szerokie kadry sprawiają, że widz siedzi w nieustającym napięciu zastanawiając się skąd tym razem wyskoczy potwór. Światło bezustannie zgrywa się z cieniem, podkreślając jeszcze wyraźniej walkę dobra z mrocznymi siłami. Bardzo sprawnie zostaje powiedziane, że tylko w połączeniu wiary z naukowym podejściem możliwe jest pokonanie ciemności, że nie można tych dwóch czynników oddzielać od siebie. Małżeństwo Warrenów realizuje te wytyczne niepowtarzalny sposób.

Obecność 2 James Wan recenzja Conjuring

James Wan w tym sequelu nawiązuje do swojego wcześniejszego horroru, Naznaczonego. Historia przedstawiona w Obecności 2 jest bardzo podobna do tej z jego poprzedniego filmu. Niejednokrotnie ma się wrażenie, że to już przecież było, ale w filmie o innym tytule. To jest największy mankament tej produkcji – nie ma w niej powiewu świeżości, a jedynie powrót do poprzednich filmów Wana. Oczywiście nie jest to powrót zły czy nieudany, ale już troszeczkę opatrzony. Na szczęście James Wan, jak nikt ze współczesnych twórców kina grozy, potrafi wszystko naprawić niepowtarzalnym klimatem i prawdziwym praniem mózgu. Miejmy nadzieję, że jego zapał nie osłabnie i jeszcze nie raz zaskoczy nas przerażającą historią.

Korekta: Damian "Nox" Lesicki

Obecność 2 James Wan recenzja Conjuring


blog comments powered by Disqus