Ten fałszerz widza nie oszuka - recenzja wydania DVD filmu “Fałszerz”

Autor: Krzysiek Płociński
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
11 listopada 2015

John Travolta szczyt swojej kariery osiągnął dawno temu. Niestety dla niego, już od dobrych dziesięciu lat nie potrafi wykreować roli godnej uwagi. Jego ostatnie filmy są najwyżej średnie, a sam aktor zdaje się nie robić niczego, żeby to zmienić. Jak zatem na tle tego wszystkiego prezentuje się Fałszerz?

Na początek warto określić czym jest ta produkcja. To trochę sztampowy dramat o przestępcy, który chce naprostować swoje relacje z synem, ale utrudnia mu to kryminalna przeszłość. Scenariusz niczym się nie wyróżnia. Jest spójny, lecz ani trochę nie zaskakuje. Każdy przeciętny zjadacz chleba po pierwszych dwudziestu minutach filmu z łatwością domyśli się zakończenia i straci zainteresowanie dalszym oglądaniem. Kolejnym minusem są przesadzone postacie i ich historia. Główny bohater chce zadośćuczynić ciężko choremu synowi za to, że nie był przy nim przez większość jego życia. Żeby było jeszcze ciekawiej matka narkomanka opuściła ich gdy dzieciak był jeszcze mały. W dodatku ojciec tytułowego fałszerza również ma szemraną przeszłość. Do kompletnego smutku i dysfunkcji tej rodziny brakuje jedynie jakiegoś kulawego pieska. Jednak najgorsza w tym wszystkim jest rola Johna Travolty. Swoje kwestie klepie wyjątkowo beznamiętnie, co odbija się na jego twarzy, która sprawia wrażenie odrętwiałej. Po postaci dramatycznej widz spodziewa się czegoś dokładne odwrotnego.

Film ma także kilka pozytywów. Został dobrze zrealizowany pod względem technicznym i poprawnie zmontowany. Wspomniany scenariusz jest logiczny i w zasadzie nie pozostawia niedopowiedzeń. O dziwo, najciekawszą rolą jest grany przez Tye’a Sheridana  syn głównego bohatera. Chłopak wypada dość przekonująco i w tej produkcji prezentuje się lepiej od Travolty. Jest jeszcze Christopher Plummer, który jako wredny staruszek rozluźnia trochę atmosferę. Największy plus filmu to niewątpliwie jego długość. W półtorej godziny nie zdąży się znudzić. O samym wydaniu DVD zbyt wiele powiedzieć nie można. Oprócz filmu i ustawień wersji językowej (lektor i napisy) można na płycie znaleźć zwiastuny tej i kilku innych produkcji.

Podsumowując, Fałszerz to typowy średniak, zapychacz czasu. Jeżeli ktoś ma wolne 90 minut i nie wie co z nimi zrobić, to może sobie spokojnie go obejrzeć. Lepiej jednak sięgnąć po książkę albo posiedzieć w Internecie.



blog comments powered by Disqus