Jak skutecznie sprzedać rewolucję - recenzja wydania DVD filmu "Igrzyska Śmierci. Kosogłos. Część 1"

Autor: Monika "Katriona" Doerre
Korekta: Damian "Nox" Lesicki
5 czerwca 2015

W listopadzie 2014 roku na ekrany kin weszła trzecia część ekranizacji trylogii  Suzanne Collins. Pierwszy i drugi film serii okazały się ciekawymi i wciągającymi dystopiami, które spodobały się nawet miłośnikom papierowej wersji. Nie każda ekranizacja spotyka się z tak dużym poparciem ze strony czytelników oryginału –  wystarczy choćby wspomnieć Akademię Wampirów czy Dary Anioła. Przeniesienie tych książek na wielki ekran nie okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Filmy nie do końca sprostały oczekiwaniom czytelników i zarazem miłośników serii. Zupełnie inaczej przedstawia się natomiast sprawa z Igrzyskami śmierci– na te ekranizacje fani czekają z zapartym tchem. Niestety ostatnia z nich nie całkiem spełniła pokładane w niej nadzieje.

Wydarzenia, które rozegrały się podczas 75. Głodowych Igrzysk wstrząsnęły Panem. Katniss i Finnick zostali uratowani z areny, niestety Peeta dostał się w ręce Prezydenta Snowa. Uciekinierzy zostali przetransportowani do 13. Dystryktu, o którego istnieniu nie mieli do tej pory pojęcia. Głównodowodząca jednostką Prezydent Coin pragnie wykorzystać popularność Katniss, by wzniecić rewolucję mającą na celu obalenie władzy Kapitolu. Jednak czy dziewczyna da się wciągnąć w polityczną rozgrywkę?

Czasami rozbicie ekranizacji książki na dwie produkcje okazuje się złą decyzją – i właśnie z czymś takim mamy do czynienia w przypadku Kosogłosa. Pierwsza część Kosogłosa to film, w którym akcja skupia się na dążeniach zaszczepienia w ciemiężonym narodzie iskierki buntu. Katniss staje się symbolem rewolucji – jej zadaniem jest przekonanie mieszkańców Dystryktów, by włączyli się do wojny z Kapitolem. Główną oś, wokół której toczy się akcja, stanowi warstwa polityczna. Twórcy w bardzo drobiazgowy sposób pokazali, jak Katniss staje się narzędziem w rękach spragnionych zemsty buntowników oraz zaprezentowali magię i siłę sprawnie przeprowadzonej kampanii marketingowej. Dobry PR potrafi zdziałać cuda, o czym przekona się widz omawianej produkcji. 

Nie każdemu jednak taka zmiana tempa (wcześniejsze dwa filmy były pełne akcji) się spodoba, zwłaszcza, że w książce zostało to zrównoważone z elementami pełnymi wydarzeń. O ile skupienie się na politycznym wydźwięku filmu można jeszcze przełknąć, to średnią grę aktorską już nie. Liam Hemsworth otrzymał więcej czasu antenowego, lecz niestety nie wyszło mu to na dobre. Aktor nie potrafił tchnąć życia w graną przez siebie postać, a jego mimika również okazała się bardzo uboga. Trochę lepiej zaprezentowała się  Jennifer Lawrence – moment, kiedy wykonuje pieśń The HangingTree to jedna z lepszych scen w filmie. Szkoda tylko, że aktorka nie pokazała pełni swoich możliwości,  w innych fragmentach produkcji.

Wydanie DVD prezentuje się bardzo ładnie, aczkolwiek ubogo. Standardowe pudełko zawierające standardową płytkę ze standardowym tłoczeniem. A co znajduje się na nośniku? Jedynym ciekawym elementem jest menu główne. Wprawdzie widnieje na nim Katniss, ta sama, co na pudełku czy płytce, jednak tło okazuje się ciekawsze. Do tego dodano ruchome pionowe paski odkrywające sceny filmu i napis "Kosogłos żyje".Całość idealnie współgra z historią przedstawioną w produkcji. Szkoda tylko, że na ciekawym menu się kończy. Poza standardowymi ustawieniami, gdzie możemy wybrać dźwięk oraz napisy, wyborem scen czy zwiastunem, nie uraczymy niczego innego. Zabrakło wywiadów, dodatkowych scen czy nawet makingof – co stanowiłoby interesujący dodatek dla fanów trylogii Suzanne Collins.

Igrzyska śmierci:Kosogłos.Część1 to preludium do wydarzeń, które rozegrają się w kolejnym, ostatnim już filmie serii. Skupienie się na zupełnie innym niż dotychczas aspekcie – w produkcji nie mamy już do czynienia z walką na arenie, tylko tą polityczną – sprawia, że akcja schodzi na dalszy plan. Osoby zaznajomione z powieściami wiedzą czemu służy ten zabieg. Ci, którzy  nie znają pierwowzoru, dowiedzą się wszystkiego już w listopadzie tego roku.



blog comments powered by Disqus