"Tarzan: Legenda" - recenzja wydania DVD

Autor: Monika "Katriona" Doerre
Korekta: Marta Kononienko
9 stycznia 2017

Powrót do dżungli

Odkąd Edgar Rice Burroughs stworzył postać Tarzana minęło kilkadziesiąt lat. Przygody Lorda Greystoke’a śledziła całkiem spora grupa odbiorców, a - jak wiadomo - kiedy coś zyskuje czytelniczą aprobatę, kwestią czasu pozostaje przeniesienie historii na wielki ekran. Zdarza się też tak, że nie kończy się na jednej ekranizacji książki i po latach powstają nowe interpretacje danej pozycji. Historia Tarzana doczekała się kilku interpretacji. Niektóre opowiadały o losie bohatera w dżungli, a inne o tym co się działo z protagonistą w Anglii.

W tym roku postanowiono odświeżyć przygody Tarzana, skupiając się na wydarzeniach po tym, jak protagonista poznał Jane. O ile sam film budzi pewne kontrowersje - trzeba przyznać, że fabularnie i niestety aktorsko produkcja mocno rozczarowuje - o tyle gdy mowa o zdjęciach i oprawie dźwiękowej, obraz zaskakuje.

Mijają lata odkąd John Clayton ostatni raz odwiedził Kongo. Teraz króluje, ale na angielskich salonach, a historia o jego życiu stanowi główny temat towarzyskich spotkań. Wraz ze swoją żoną Jane Tarzan wiedzie spokojne życie, nie musi już walczyć o przetrwanie - przynajmniej nie w dosłownym tego słowa znaczeniu - a prawdziwą dżunglę zamienił na tę miejską. Pewnego dnia dostaje propozycję powrotu do Afryki, by przyjrzeć się postępowi, jaki podobno wprowadził na ten kontynent belgijski monarcha król Leopold. Bohater nie wie, że wyprawa zakończy się kolejną walką o życie: swoje i bliskich.

Tarzan: Legenda to wizualnie bardzo piękny film: zapierające dech w piersiach zdjęcia, intensywne kolory, cudowne widoki i oddanie obrazami nastroju produkcji. Gabon okazał się idealnym miejscem do nakręcenia tego filmu. Rzeczywiście, może się wydawać, że to prawdziwy raj na ziemi, nawet gdy weźmie się pod uwagę dzikie zwierzęta czyhające w leśnym gąszczu czy wodzie. Podobnie jest ze ścieżką dźwiękową, która została przez twórców idealnie dobrana. Warstwa wizualna i dźwiękowa tworzą jedność, wzajemnie się uzupełniają i współgrają ze sobą. 

Jeżeli tylko brałoby się pod uwagę te dwa aspekty, nowy film o przygodach Tarzana można by uznać za naprawdę dobry obraz. Niestety, przynajmniej dla tej produkcji, liczy się także fabuła oraz gra aktorska, a tutaj nie jest już tak dobrze.

Pomysł na historię okazał się bardzo prosty: powrót do Afryki, walka z wrogiem, ratowanie potrzebujących. Przez większą część filmu Tarzan biega albo skacze po lianach czy spada ze skarp, jest zły i sfrustrowany. Zakończenie natomiast okazuje się bardzo łatwe do przewidzenia, nic nie zaskakuje, widz dokładnie wie, co go czeka.

Nawet zatrudnienie gorących hollywoodzkich nazwisk nie uratowało tego obrazu. Samuel L. Jackson bywa zabawny, jednak nie pokazuje w tym filmie pełni swoich możliwości. Christoph Waltz kolejny raz jest tym złym. Natomiast Margot Robbie gra damę w opałach, więc jej rola - mimo że twórcy nadają charakteru Jane - ogranicza się do ucieczek, pochwyceń i wyczekiwania na Tarzana. A skoro już o nim mowa, Alexander Skarsgård jako tytułowy bohater nie zachwyca. Z drugiej strony, wymaganie od tego aktora czegoś więcej niż jednej miny mija się z celem. W końcu nie chodzi tutaj o oskarową rolę. 

Dlaczego Alexander Skarsgård został wybrany do tej roli? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w dodatku do wydania DVD filmu. Tarzan Reborn opowiada o tym, dlaczego to właśnie Alexander tak bardzo spodobał się twórcom, o co chodzi w filmie, czemu w ogóle zdecydowano się na kolejną opowieść o przygodach Tarzana i jak wyglądały przygotowania do tej roli. W Gabon on the Big Screen, drugim z trzech dodatków, widz może się przekonać na czym polega magia tego miejsca i czemu tak bardzo nadawało się ono do kręcenia w nim produkcji oraz zobaczyć kilka ujęć z Gabonu. Ostatni bonus na DVD - Stop Ivory - to swego rodzaju wiadomość mająca na celu zwrócenie uwagi na nielegalny handel kością słoniową, przez który giną te wspaniałe zwierzęta. 

Tarzan: Legenda nie jest najlepszym filmem 2016 roku. Piękna sceneria i muzyka nie wystarczą, by przekonać widzów do tej produkcji. Niestety, fabularnie i aktorsko obraz pozostawia sporo do życzenia. Nie można jednak nazwać tego filmu kolejnym odgrzewanym kotletem, pojawia się w nim kilka scen wartych obejrzenia, jak choćby potyczka Tarzana ze swoimi zwierzęcymi „braćmi”. Mimo to w ogólnym rozrachunku nie jest to produkcja, którą trzeba zobaczyć. 



blog comments powered by Disqus