"LEGO Batman: Film" - recenzja wydania DVD

Autor: Damian "Nox" Lesicki
Korekta: Marta Kononienko
3 sierpnia 2017

Powrót Klockowego Rycerza

 

Gdy pojawiły się pierwsze zapowiedzi spin-offu LEGO Przygody z Batmanem w roli głównej, podchodziłem do tego pomysłu z rezerwą. Stopniowo jednak rodziła się we mnie nadzieja, że Chrisowi McKayowi uda powtórzyć się artystyczny (w komercyjny trudno było wątpić, w końcu Batman sprzeda wszystko) sukces pierwszego kinowego filmu LEGO. Po pierwszym seansie już wiedziałem, że twórcy stanęli na wysokości zadania, a LEGO Batman to najlepszy Batman od lat.

 

Zarys fabuły można by streścić w krótkim zdaniu - Joker chce przejąć kontrolę nad Gotham, Batman próbuje go powstrzymać, a policja uważa, że poradzi sobie bez superbohatera. Jednak to nie historia, a sposób jej opowiedzenia czynią kolejny film ze świata LEGO tak fenomenalnym. LEGO Batman: Film to ponad półtorej godziny kolorowej jazdy bez trzymanki. Film o klockowym Gotham ma niemal wszystko to, co oferowała LEGO Przygoda oraz Batmana, Robina i całą plejadę bardziej (Joker) lub mniej (Król Przypraw) znanych antagonistów bat-rodziny. Podobnie jak w filmie o Emmetcie Klockowskim, twórcy wykreowali ogromny plastikowy świat, rządzący się zasadami rodem z dziecięcych zabaw - broń palna wydaje zabawne „piu, piu”, pojazdy można przebudowywać w trakcie jazdy, a włosy zdejmować jak nakrycia głowy. W dodatku LEGO Batman: Film czerpie garściami z mitologii superbohatera, niemal w każdym ujęciu odnosząc się do komiksów i filmów z Człowiekiem Nietoperzem. Czego więcej mógłby chcieć fan Gacka i duńskich klocków?

 

 

LEGO Batman: Film ma w gruncie rzeczy trzy ogromne zalety: humor, animację i easter eggi. Twórcy nieustannie kpią sobie z patosu Mrocznego Rycerza oraz nonsensów, które przez dziesięciolecia zdążyły pojawić się na kartach komiksów. Nie stronią również od żartów sytuacyjnych oraz absurdalnej fizyki świata stworzonego niemal w całości z klocków LEGO. Podobnie jak w LEGO Przygodzie animacja komputerowa udaje film zrealizowany techniką poklatkową. Animatorzy znów stworzyli indywidualne modele pojazdów i budowli, które faktycznie można zbudować z klocków. Ponadto zadbali o drobne detale jak odciski palców, rysy i przebarwienia elementów oraz dodali naturalnie wyglądające oświetlenie, dzięki czemu świat przedstawiony na ekranie wygląda jeszcze bardziej realistycznie. I chociaż nie jest to aż tak zaskakujące i świeże rozwiązanie jak trzy lata temu, nadal robi niesamowite wrażenie. Niestety tym razem dodano „nieklockowe” elementy w postaci wody oraz dymu - trudno powiedzieć czy ze względów estetycznych, czy budżetowych. Trochę szkoda, bo zbudowana całkowicie z klocków sceneria LEGO Przygody naprawdę powalała na łopatki.

 

Smaczki dla fanów to temat na osobny akapit (albo nawet na osobny artykuł), bo jest ich M-A-S-A. Postacie, rekwizyty, scenografia, dialogi, muzyka – wszystko to wręcz kipi od rozmaitych nawiązań do siedemdziesięciopięcioletniej historii Batmana. Nie zabrakło też, choć tym razem w znacznie mniejszym stopniu, easter eggów dla fanów LEGO (łącznie z kilkusekundowym występem gościnnym Emmeta) oraz innych popularnych franczyz (czyżby delikatne nawiązanie do gry LEGO Dimensions?). Twórcy sprawili, że przygody LEGO Batmana można oglądać raz za razem, trzymając palec na przycisku pauzy i co chwila zatrzymując odtwarzanie, żeby przyjrzeć się detalom z drugiego i trzeciego planu.

 

 

Wydanie DVD jest przygotowane poprawnie, chociaż, mówiąc kolokwialnie, „szału nie ma”. Jak na nośnik starszej generacji obraz jest zaskakująco wysokiej jakości. Oprócz świetnego polskiego dubbingu z fenomenalnym Krzysztofem Banaszykiem w roli tytułowej do wyboru otrzymujemy wersję oryginalną z polskimi napisami oraz kilka zagranicznych ścieżek dźwiękowych (dla prawdziwych koneserów). Warto dla porównania zobaczyć animację po polsku i w oryginale, bo – jak to zwykle bywa – obie wersje często się różnią. Zmianie uległa między innymi część trudnych do przetłumaczenia dowcipów (np. komentarz Bruce’a Wayne’a odnośnie imienia Dicka Graysona). Na szczęście napisy są bliższe oryginalnej wersji, więc nawet osoby nie operujące płynnie angielskim mogą cieszyć się żartami oraz grą głosową w wykonaniu Willa Arnetta, Zacha Galifianakisa, Rosario Dawson, Ralpha Fiennesa, Michaela Cery i reszty obsady. Edycja DVD zawodzi niestety pod względem dodatków specjalnych. A raczej – dodatku specjalnego. Na krążku znalazł się jedynie krótki making of. Bardzo sympatyczny dokument tylko rozbudza w widzu głód materiałów bonusowych, których próżno szukać na płycie. Dlatego jeśli jesteście miłośnikami zawartości dodatkowej, powinniście sięgnąć po wersję Blu-ray.

 

Uważam się za fana twórczości Burtona, lubię filmy Nolana, doceniam starania Schumachera, ale to LEGO Batman: Film jest jak na razie absolutnie najlepszym obrazem o Człowieku Nietoperzu. Twórcy kapitalnie podsumowali ponad 75 lat historii komiksów i filmów z Gackiem i przypomnieli nam, że postacią Bruce’a Wayne’a można się bawić! Fenomenalnie zrealizowana, pełna świetnego humoru i wypełniona smaczkami dla dociekliwych fanów rozrywka dla dzieci w każdym wieku.

 



blog comments powered by Disqus