"LEGO Ninjago: Film" – recenzja filmu

LEGO Nijako

Po niespodziewanym, spektakularnym sukcesie LEGO Przygody i bardzo dobrym przyjęciu LEGO Batmana: Filmu oczekiwaniom względem kolejnego tytułu z uniwersum dorównywały jedynie obawy o jego jakość. Czy wojownicy ninja wyszli ze starcia z widownią obronną ręką? Cóż, w sumie tak, ale nie jest to jakieś widowiskowe zwycięstwo. Bardziej remis. No, w każdym razie nie totalna porażka.

 

Siłą LEGO Przygody było fenomenalne wyczucie grup docelowych, do których skierowano tę produkcję. Dzieciaki otrzymały ciekawą, wciągająca i mądrą historię. Ich rodzice oraz starsze rodzeństwo – sympatyczną komedię z masą nostalgicznych odniesień do zabawek z ich dzieciństwa. Fani animacji mogli nacieszyć wzrok mistrzowską techniką wykonania filmu. Na geeków czekał gazylion popkulturowych nawiązań i smaczków. Słowem: sukces na wszystkich polach (no może poza artystycznym, bo produkcja LEGO została niesamowicie niedoceniona między innymi podczas nominacji do Oscarów).

LEGO Ninjago film

 

Z obrazem o plastikowym Batmanie sprawa była nieco trudniejsza. Twórcy nie mogli już liczyć na efekt świeżości, który zadziałał za pierwszym razem. Nie byli w stanie oprzeć się również na tęsknocie dorosłych do starych zabawek, bo w filmie obecne były same nowe konstrukcje. Mieli jednak w zanadrzu całe bogate dziedzictwo Batmana, którym mogli kupić serca dorosłych. Dekady komiksów, filmów i seriali, dziesiątki wyjątkowo kuriozalnych postaci i wywrócenie wizerunku Mrocznego Rycerza do góry nogami – tak brzmiał ich przepis na sukces. A wrzucenie do tego jeszcze fenomenalnej obsady i (anty)bohaterów spoza świata Człowieka Nietoperza dodatkowo zapunktowało u widowni. Trzeba jednak nadmienić, że mimo wyższego budżetu LEGO Batman: Film zarobił mniej od swojego poprzednika.

 

No i w końcu dochodzimy do trzeciej odsłony klockowersum, czyli LEGO Ninjago: Filmu. Producenci filmów z plastikowego świata mieli już na koncie dwa hity, więc mogłoby się wydawać, że mniej więcej rozgryźli blockbusterowy algorytm. Niestety, w przypadku historii drużyny ninja zabrakło głównych elementów, które zadecydowały o tak dobrym odbiorze wcześniejszych dwóch części serii. Nie mogło być mowy o świeżej oprawie wizualnej. Nie było tu miejsca na puszczanie oka do starszych widzów, którzy bawili się klockami „za dzieciaka”. W przeciwieństwie do mniej lub bardziej znanych wszystkim realiów Gotham, odniesienia do serii Ninjago interesują głównie najmłodszą część kinowej sali. Popkulturowych easter eggów znalazło się w obrazie jak na lekarstwo (może najzagorzalsi fani azjatyckiego kina sztuk walki wyłapali ich nieco więcej). A fabuła, cóż... po prostu była. Podana z przymrużeniem oka opowieść o konflikcie pomiędzy ojcem a synem nie stanowi nic oryginalnego. Animacja nie niesie żadnego wartego uwagi przesłania, które by ją wyróżniało spośród innych tytułów dla dzieci.

 

Nie można jednak powiedzieć, że LEGO Ninjago: Film jest produkcją złą. Przeciwnie – to całkiem sprawnie nakręcony film animowany, który ogląda się nawet przyjemnie. Wizualnie nie odstaje od swoich poprzedników i podobnie imponuje szczegółowością wykonania. Wszechobecny humor oraz trawestacja motywów znanych z kinowych i telewizyjnych opowieści o ninja czy super sentai sprawiają, że seans nie jest męczący. Problem w tym, że obraz w żadnym momencie nie wybija się ponad średnią, a po wyjściu z kina historia kolorowych obrońców Ninjago bardzo szybko ulatuje z głowy. Szczerze mówiąc, gdyby nie była to produkcja z uniwersum LEGO, pewnie w ogóle nie zwróciłbym na nią uwagi, a po ewentualnym obejrzeniu – zapomniał o niej kompletnie w przeciągu kilku dni. I właśnie ta przeciętność stanowi największy mankament LEGO Ninjago: Filmu.

 

Obawiam się, że formuła produkcji spod znaku duńskich klocków wypaliła się zanim uniwersum na dobre nabrało rozpędu. Tym większe obawy budzi nadchodzący The LEGO Movie Sequel. Mam jednak cichą nadzieję, że producenci wyciągną odpowiednie wnioski i przekują porażkę wojowników ninja w doskonały sukces.

Korekta: Marta Kononienko


blog comments powered by Disqus