"Długa noc" - recenzja wydania DVD miniserialu

Autor: Bartosz Stuła
Korekta: Aleksandra Wierzbińska
30 kwietnia 2017

Studium zbrodni w świetle amerykańskiej machiny prawnej

Obserwując ostatnie dokonania HBO w zakresie tworzenia seriali o tematyce kryminalnej, mogliśmy czuć się nieco rozgoryczeni. Epoka takich seriali, jak Rodzina Soprano oraz Zakazane Imperium odeszła w niepamięć. Teraz po mało interesującym drugim sezonie Detektywa i mocno skrytykowanym Vinylu fani komercyjnej stacji doszli do wniosku, że pora poszukać jakieś alternatywy. A może by tak… Netflix, który góruje na tle innych producentów nieskazitelną jakością kryminalnych seriali? Po obejrzeniu Długiej nocy nad tym pytaniem nie będziemy musieli się dłużej zastanawiać.

Miniserial HBO z 2016 r. to obraz opierający się bezpośrednio na brytyjskim Criminal Justice z roku 2008. Amerykańska wersja była przygotowywana wcześniej, niestety James Gandolfini, który miał być odpowiedzialny za produkcję i zagrać w serialu główną rolę, zmarł. Natomiast drugi zainteresowany tym pomysłem – Robert De Niro – zrezygnował ze współpracy. Te wydarzenia sprawiły, że w filmie oglądamy dziś innych aktorów, którzy w swoich rolach spisali się wręcz widowiskowo.

Serial opowiada historię młodego Amerykanina o pakistańskich korzeniach, który z powodu jednej pechowej nocy zostaje oskarżony o popełnienie morderstwa na Upper West Side na Manhattanie, za co grozi mu dożywocie. Co jest zaskakujące – nie ma tutaj żywiołowej akcji ani ciągłego pokazywania scen z laboratorium kryminalistycznego czy wypowiedzi koronera, jak ma to miejsce w wielu współczesnych kryminałach. Przez ponad 500 minut serialu nie zostaje nam ukazana ani przez moment zbrodnia, pokazywany jest jedynie jej skutek, czyli ciało zamordowanej, młodej kobiety. Bardzo odczuwa się brak pewnych scen, o które widz w duchu wręcz błaga, aby je pokazano. To powoduje, że odbiorca czuje się zaangażowany w rozwiązywanie naprawdę skomplikowanej zbrodni, wokół której przybywa coraz więcej niejasności. Z całą pewnością jest to wielka zasługa dwóch scenarzystów – Stevena Zailliana (laureta Oscara za scenariusz do Listy Schindlera), oraz Richarda Price’a (nominowanego do Oscara za scenariusz do filmu Kolor pieniędzy).

Film trzyma w napięciu przez cały czas projekcji. Wiele niewiadomych powoduje, że widz czuje się tym przytłoczony osobiście. Odczuwa też wręcz fizycznie zagęszczoną atmosferę, otaczającą głównego bohatera, który jest bezradny w obliczu padających pod jego adresem oskarżeń. Nasir Khan – czyli główny bohater został świetnie sportretowany przez mało znanego Riza Ahmeda. Jego transformacja z grzecznego studenta o sarnich oczach po typowego więźnia wywołuje współczucie i dostarcza pewnej refleksji – jak bardzo osoba, która znajdzie się w niewłaściwym miejscu, może się zmienić. W przypadku Nasira to powolna transformacja w „prawie kryminalistę”. Za swoją rolę Ahmed został nominowany do Złotych Globów. Oprócz Nasira na uwagę zasługuje także adwokat Jack Stone, grany przez Johna Turturro. Jego fajtłapowatość, życiowe nieudacznictwo, egzema (poranione stopy) i nieco pokręcone poczucie humoru sprawiają, że serial rozświetla promyk humoru. Jego problemy kontrastujące z problemami Nasira wydają się być błahe, a jednak dostarczają samemu Stone’owi sporo problemów. Postać dodaje tylko smaczku całej fabule. Zbudowana na kontraście, podkreśla bezsens sytuacji, w jakiej znalazł się niewinny chłopak. Jackowi Stone’owi nie można jednak odmówić pewnej charyzmatyczności, choć jego postępowanie nie jest wyraziste, ani czarne, ani białe, tylko szare. To sprawia, że czasem trudno obdarzyć tę postać sympatią. Z całą pewnością Turturro dostanie za tę rolę wiele nagród, gdyż w całej jego karierze jest chyba najlepsza.

Wydanie DVD jest OK, ale zostawia pewien niedosyt. W pudełku DVD znajdziemy trzy płyty tylko z oryginalną wersją językową filmu. Jest to słuszny krok, gdyż moim zdaniem kwestie dialogowe zagłuszone przez lektora mogłyby pozbawić ten miniserial beznadziejnej, smutnej i miejscami mrocznej otoczki, niezbędnej do budowania fabuły. Obok możemy za to włączyć napisy – w tym polskie. To, co z pewnością boli, to brak dodatków. Taka produkcja aż się prosi o to, aby móc zobaczyć ją od kuchni: jak powstawała, a przede wszystkim jak przebiegał proces kreowania ról bohaterów.

Długa noc to nie tylko historia muzułmańskiego chłopca w szponach amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. To przede wszystkim wnikliwe i pełne realizmu spojrzenie na zagadnienie zbrodni, a przy okazji na domniemanie niewinności. Uważny widz, skupiający się na detalach, może poznać tajniki funkcjonowania policji nowojorskiej oraz system więziennictwa w USA na przykładzie znanego w popkulturze kompleksu Rikers Island. Niewątpliwie obok tytułu nie można przejść obojętnie. To cenny nabytek do domowej kolekcji. Kto zobaczy, ten zrozumie, czemu zbrodnia i kara są tak interesujące, zwłaszcza w nowojorskiej scenerii wypełnionej muzułmańską mniejszością.

Gildia Filmu Poleca

 



blog comments powered by Disqus