Serial "Atomówki" (2016) - pierwsze wrażenia

Atomówki 2016 recenzja odcinek 1

Cukier, słodkości i trochę nowości

Kiedy w 1995 roku w paśmie Co za kreskówka debiutował pilotowy odcinek Atomówek, prawdopodobnie żaden z widzów nie przewidywał, że ogląda przyszłą pozycję kultową, która weżre się w popkulturę niczym cukier i słodkości w zęby. Tymczasem po 20 latach popularność dzielnych dziewczynek nie słabnie, a na ekrany telewizorów wchodzi właśnie kolejna seria przygód Bójki, Bajki i Brawurki.

Na pierwszy rzut oka widać, że rewolucji nie będzie. To dokładnie te same Atomówki, które część widzów zna sprzed lat, nieco tylko odświeżone, by bardziej pasować do współczesnych produkcji Cartoon Network. Wszelkie zmiany w projektach postaci, tłach czy technice animacji są niezwykle delikatne. Ot, nieco bardziej zaokrąglone kucyki Bajki, trochę więcej klatek i parę subtelnych efektów komputerowych. Poza tym, wszystko po staremu: bohaterki, postaci poboczne i potwory są niemal identyczne, jak kilkanaście lat temu.

Zmianie uległy natomiast czołówka oraz logo. Nowej piosence początkowej towarzyszy kapitalna sekwencja, łącząca rastrową grafikę rodem ze starych komiksów czy pop-artowych dzieł z pojedynczymi akcentami jaskrawych barw. Opening idealnie wprowadza nas w klimat przestylizowanej opowieści o małych superbohaterkach, a jednocześnie przykuwa wzrok, wyróżniając się na tle innych tytułów z ramówki CN.

Atomówki 2016 epizod 1 czołówka recenzja

Epizody Atomówek, podobnie, jak wielu innych seriali kreskówkowej stacji, składają się z dwóch 10-minutowych historyjek. Pierwsza z nich opowiada o poszukiwaniu burmistrza Townsville, który rozbił się na Wyspie Potworów oraz sporze o to, która z sióstr wybierze się na koncert ukochanego zespołu. Zabawa konwencją przeplatana jest lekkim humorem w typowy dla serii sposób. Z drugiej części odcinka dowiadujemy się, że dziewczynki są już nieco starsze, niż w oryginalnym serialu i uczęszczają do podstawówki. Główny temat stanowią różnice charakterów i zainteresowań bohaterek oraz znany motyw rozdarcia pomiędzy lojalnością wobec rodziny i grupy rówieśniczej. Starych fanów ucieszy fakt, że w tej części pojawia się jedna z przeciwniczek Atomówek z dawnych lat  – Księżniczka.

Pierwszy odcinek jest interesujący, jednak nie można powiedzieć, żeby powalał na kolana. Brakuje w nim nieco popkulturowych smaczków i nawiązań, którymi zwykle wypełnione są produkcje CN. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne epizody to nadrobią.

Atomówki odcinek epizod 1 recenzja pierwsze wrażenia

Nowe odcinki przygód superdziewczynek walczących ze złem i występkiem to z jednej strony sympatyczna, zabawna i pełna akcji rozrywka, z drugiej – postmodernistyczna zabawa konwencją gatunków superhero / magical girls, a z trzeciej – całkiem mądra pozycja dla młodych odbiorców, niepozbawiona przesłania, a jednocześnie nie moralizująca w nachalny sposób. Pod tym względem nowe Atomówki najbardziej przypominają inną serię – My Little Pony: Przyjaźń to magia – popularną tak wśród dzieci, jak i dorosłych. Może ma to związek z tym, że jej twórczyni, Lauren Faust, jest żoną autora oryginalnych Atomówek Craiga McCrackena?

Nowe Atomówki to fantastyczna animacja, która zachwyci co najmniej trzy grupy odbiorców: najmłodszych, dla których będzie kolejną świetną pozycją na Cartoon Network, nieco starszych, którzy nie zawiodą się, powracając po latach do Townsville oraz najstarszych, którzy bez żenady i z zaciekawieniem będą mogli oglądać ten popkulturowy miszmasz razem ze swoimi pociechami. Po raz kolejny Atomówki uratowały dzień!

Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska


blog comments powered by Disqus