Recenzja dokumentu "Królowa ciszy"

Autor: Milia

Denisa. Wiecznie uśmiechnięta dziewczynka, kocha taniec i filmy Bollywood, gdziekolwiek się nie pojawi, zaraża swoją pozytywną energią. Nie jest zwykłym dzieckiem: kiedy miała 2,5 roku straciła słuch i nigdy nie nauczyła się mówić. W dodatku żyje na romskim osiedlu pod Wrocławiem. Romka jest też główną bohaterką nowego dokumentu HBO Królowa ciszy w reżyserii Agnieszki Zwiefki, który porusza wiele trudnych spraw dotyczących Romów, pokazując ich życie z punktu widzenia małej dziewczynki, która po prostu kocha tańczyć…

Dokument pokazuje jedynie pewien okres z życia Denisy, większość scen rozgrywa się na romskim osiedlu na obrzeżach miasta. Kiedy dziewczynka ma około 13 lat pojawia się szansa odzyskania słuchu w jednym uchu. Rodzice, dzięki ekipie filmowej, zabierają ją do lekarza, który przepisuje jej aparat słuchowy. Za sprawą urządzenia bohaterka zaczyna słyszeć, ale niestety tylko niektóre dźwięki, w dodatku wciąż nie potrafi mówić. Nastolatka porozumiewa się swoim własnym językiem, złożonym z gestów i nieskładnych krzyków, który niekiedy ciężko jest zrozumieć. Jednak im więcej będzie ćwiczyć z rodziną i innymi dziećmi, tym łatwiej będzie jej się nauczyć mówić i w miarę normalnie funkcjonować. Z początku wszyscy są zaciekawieni aparatem słuchowym i faktycznie pomagają jej nauczyć się podstawowych słów, ale ich zapał dość szybko opada. W tle wydarzeń dotyczących bohaterki dokumentu rozgrywa się również inny problem, a mianowicie kwestia Romów żyjących we Wrocławiu, których większość mieszkańców okolicznych osiedli chce wyeksmitować.

Królowa ciszy nie jest filmem dokumentalnym, jakie zwykle ogląda się w telewizji, czy na ekranach kin. Swoją oryginalność zawdzięcza przede wszystkim bardzo ciekawej realizacji. Sceny w romskim obozie, czy nawet na ulicach miasta, są przeplatane choreografiami rodem z filmu Bollywood, które dodają produkcji wiele charakteru. W dodatku Denisa jest ich niekwestionowaną gwiazdą. Wiedząc, jak bardzo dziewczynka kocha tańczyć (a nowych kroków uczy się ze znalezionych płyt DVD ze starymi filmami Bollywood), oglądanie jej radosnej twarzy i ciała w ruchu to sama przyjemność.

Mimo to, że film Zwiefki jest bardzo kolorowy w swojej formie, opowiadana historia przedstawia trudną sytuację, o której część z nas pewnie nie wie. Romowie w Królowej ciszy żyją na obrzeżach miasta w domkach zbudowanych ze śmieci znalezionych w okolicy. Dzieci przechadzają się wokół obozu i zabierają co ciekawsze rzeczy (chociażby zabawki) z pojemników na rzeczy dla potrzebujących. W dodatku często kłócą się z polskimi dziećmi, które bawią się na okolicznych podwórkach. Dorośli nie zarabiają, kobiety głównie spędzają czas w „domu”, a starsze osoby w ciągu dnia jeżdżą do miasta i żebrzą, dopóki nie wygoni ich stamtąd policja. Dokument pokazuje też drugą stronę medalu, czyli Polaków, którzy dzwonią na policję, chodzą wokół obozowiska i kręcą telefonami filmiki o tym, co się dzieje w obozowisku Romów. Dochodzi nawet do takich sytuacji, jak podpalenia traw nieopodal miejsca zamieszkania Denisy i jej rodziny.

Wielkim plusem filmu jest jego bezstronność w kwestii Romów. Reżyserka nie pokazuje, co jest pozytywne, a co nie, jedynie nakreśla problem. Jednak głównym tematem filmu są nie tyle Romowie, co ich dzieci i to, jak one widzą swoją rzeczywistość. Pociechy Romów w filmie Zwiefki nie boją się być agresywne, czy wulgarne, często bawią się w niebezpieczne gry, jak chociażby skakanie po niestabilnych dachach domów, ale reżyserka nie daje nam zapomnieć, że to są tylko dzieci, które po prostu lubią dostawać nowe zabawki. Dzięki pięknym scenom i poruszającej historii, jako widzowie bez problemu wchodzimy w rzeczywistość Denisy, ciesząc się razem z nią, kiedy tańczy, czy kiedy po raz pierwszy w życiu słyszy szczekanie psa. Niestety dziecięca mentalność jest w końcu skonfrontowana z rzeczywistością, a historia dziewczynki wcale nie ma szczęśliwego zakończenia.


blog comments powered by Disqus