Trupy jeszcze żywsze – wrażenia z premiery szóstego sezonu serialu „The Walking Dead”

Mogłoby się wydawać, że w kwestii zombie wszystko zostało już powiedziane. Kultura popularna eksploatuje temat od przeszło osiemdziesięciu lat, a mimo to mózgolubne stwory wciąż utrzymują silną pozycję w mediach wszelkiej maści. Także komiksowo-serialowe uniwersum Roberta Kirkmana stopniowo poszerza się o kolejne powieści, animacje i gry komputerowe. 11 października (zaledwie tydzień po finale pierwszej serii Fear The Walking Dead, kolejnego uzupełnienia imperium Kirkmana) fani na całym świecie doczekali się premiery pierwszego odcinka szóstego sezonu The Walking Dead, w Polsce znanego po prostu jako Żywe Trupy.

Gwoli przypomnienia – gdy Rick Grimes (Andrew Lincoln) i jego towarzysze docierają do Alexandrii, odnajdują tam namiastkę normalności. Czy na pewno? Pozornie spokojna i senna osada skutecznie usypia czujność mieszkańców (pamiętacie, co stało się z ludźmi Gubernatora?). Płot oddzielający ich od apokaliptycznej rzeczywistości stawia coraz mniejszy opór, a czasu nie przybywa…

Szósty sezon The Walking Dead rozpoczynamy w niedalekiej przyszłości. Grupie Ricka udało się ostatecznie przekonać ospałych sąsiadów do działania – gros odcinka stanowi bowiem emocjonująca akcja skierowana przeciwko krwiożerczej hordzie. Napięcie jest jednak dawkowane porcjami. Narrację wzbogacają wyraźnie zaznaczone retrospekcje, wypełniające chronologiczną lukę powstałą między seriami. Anachroniczna kompozycja sprawdza się w tym przypadku znakomicie, budując spójną, sensowną całość. I choć nie jest to pierwszy raz, kiedy twórcy uciekają się do tego zabiegu, w tym przypadku wydaje się on jak najbardziej trafny i przemyślany.

Start nowego sezonu ma w sobie wszystko, czego można było oczekiwać – zawiązuje zalążki nowych wątków, przeplatając je z już istniejącymi. Odpowiada na niewiele pytań, zadając za to szereg kolejnych: czy Morgan (Lennie James) dostosuje się do nowego porządku? Co z Wilkami? Kto zginie, kto przeżyje? Kto, u licha, włączył tę syrenę? Na odpowiedzi zapewne przyjdzie nam jeszcze poczekać – Żywe Trupy znane są wszak z powolnego rozwijania fabuły. Zapowiada się całkiem dobrze - jeśli tylko kolejne odcinki utrzymają podobny poziom, sezon szósty może okazać się jednym z lepszych. Z tym, że poprzeczka zawieszona została bardzo wysoko. 

Korekta: Agnieszka Bukowczan - Rzeszut


blog comments powered by Disqus