Fantastyczna szóstka

plakat filmu Fantastyczna szóstka

Amerykańskie kino o superbohaterach ma nowego króla. Nazywa się Avengers.

Stworzona przez Stana Lee i Jacka Kirby’ego grupa z uniwersum Marvel Comics we wrześniu przyszłego roku obchodzić będzie 50. urodziny. Od samego początku przyświeca im jeden cel – rozprawić się z wrogiem, którego nie jest w stanie pokonać pojedynczy heros. W swoim debiucie na kinowym ekranie muszą stawić czoła inwazji z kosmosu.

Ekranowi Mściciele to szóstka bohaterów posiadających różne ponadludzkie umiejętności, a także nietuzinkowe temperamenty: Czarna wdowa (Scarlett Johansson) to superszpieg o niezwykłych fizycznych możliwościach. Ciało rosyjskiej agentki wydaje się rozciągać niczym guma, a jednocześnie ma w sobie twardość stali. Ona sama zaś jest odrobinę nieśmiałą kobietą skrywającą mroczne tajemnice przeszłości. Zna je Hawkeye (Jeremy Renner) – mistrz łuku o sokolim wzroku, milczący profesjonalista. Iron Man (Robert Downey Jr) to genialny inżynier potrafiący tworzyć niezwykłe urządzenia, a dzięki pancerzowi swojego pomysłu zdolny do zmierzenia się nawet z bombą atomową. Jednocześnie też narcyz i megaloman. Kapitan Ameryka (Chris Evans) to z kolei wyjęty z lodu bohater z przeszłości. Efekt eksperymentów amerykańskich uczonych. Naiwny chłopak zagubiony w świecie XXI wieku. Dr Bruce Banner (Mark Ruffalo) jest dotkniętym „klątwą” fizykiem, który pod wpływem gniewu przeradza się w siejącą zniszcznie zieloną bestię – Hulka. Cały czas stara się uciec przed swoim alter ego, by nie wyrządzić krzywdy innym. Szósty z nich to przybyły z Asgardu Thor (Chris Hemsworth) – zesłany na Ziemię boski wojownik o idealistycznym spojrzeniu na rzeczywistość.

Wszyscy oni odpowiedzą na wezwanie Tarczy – rządowej organizacji powołanej do obrony świata, gdy ta niespodziewanie utraci kontrolę nad tajemniczym kosmicznym sześcianem. Stanowiąca źródło niezwykłej mocy i pozwalająca otworzyć portal do innych światów błękitna kostka wpadnie w ręce przyrodniego brata Thora - Lokiego, który pragnie wywołać wojnę i uczynić z ludzi swoich niewolników. Zanim uda się go powstrzymać, szóstka herosów będzie musiała jednak wyjaśnić sobie nawzajem szereg nieporozumień i stać się drużyną grającą do przysłowiowej jednej bramki. Nie będzie to łatwe, bowiem trudno znaleźć wspólny język postaciom, z których prawie każda cierpi na manię wielkości.

Poznaliśmy ich już wcześniej. W Avengers spotykają się bowiem, grani przez tę samą aktorską ekipę (z wyjątkiem Hulka, w którego wcześniej wcielił się Lou Ferrigno), bohaterowie dwóch części Iron Mana, Thora, Kapitana Ameryki i Hulka. Filmów nierównych, stworzonych przez różnych reżyserów i różnie przyjętych przez kinową widownię. Producenci Avengers podjęli więc dość karkołomne wyzwanie. Z gotowych elementów postanowili zbudować nową jakość. Zadanie to powierzyli uznanemu scenarzyście kina akcji Jossowi Whedonowi. I trzeba przyznać, że trafili w dziesiątkę.

Avengers przywraca zachwiane od jakiegoś czasu w świecie blockbusterów proporcje między fabułą a efektami specjalnymi. W filmie Whedona najważniejszy jest scenariusz i jego bohaterowie, z których każdy otrzymał wiarygodny rys psychologiczny. Zaś to, w jaki sposób sfilmowano ich wyczyny, pełni rolę służebną wobec opowiadanej historii. Zbudowana na kontrastach opowieść skrzy dowcipem, dialogi są lekkie, soczyste i oddają charaktery postaci. Bohaterowie dogryzają sobie nawzajem, a ekranowe wydarzenia kwitują błyskotliwymi puentami. Czujemy jak wraz z rozwojem wydarzeń grupa indywidualistów staje się paczką przyjaciół, w której jeden za drugiego jest gotów oddać życie.

Avengers nawiązuje do najlepszych tradycji amerykańskiego kina nowej przygody, na którym wychował się, urodzony w 1964 roku Whedon. Jego team, podobnie jak przed laty załoga i pasażerowie Sokoła Millennium, mknie przez kinową galaktykę w kierunku frekwencyjnego i finansowego rekordu. Zaś my w kinowych fotelach z dawnym dziecięcym zauroczeniem trzymamy kciuki za ekranowych herosów. To jest właśnie magia kina.


blog comments powered by Disqus