Za mało drapieżników

plakat filmu Za mało drapieżników

Neil Marshall w swojej krótkiej karierze reżysera i scenarzysty, stworzył między innymi film, którego nazwę warto zapamiętać- Dog Soldiers. Z pozoru banalna opowiastka z gatunku żołnierze kontra wilkołaki, okazała się niespodziewanym hitem wśród fanów horroru. Groteskowy humor połączony z makabrycznymi doświadczeniami obu walczących stron stworzył obraz filmu niosącego świeżość i nawet sam Robert Englund (legendarny Freddy Krueger) przyznał, że Dog Soldiers to jeden z najlepszych brytyjskich horrorów ostatnich lat.
Dlatego też z wielką dozą niecierpliwości czekałem na kolejny film napisany i wyreżyserowany przez Marshalla – The Descent.
The Descent to historia sześciu kobiet, które wybierają się na pewnego rodzaju wycieczkę krajoznawczą. Ściślej mówiąc, celem wyprawy jest penetracja sieci jaskiń znajdujących się poza miastem. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, dziewczyny trafiają nie do tej jaskini gdzie trzeba i ich kłopoty zaczynają się, gdy zawał odcina im drogę powrotu. Nie posiadając mapy, dzielne uczestniczki wyprawy brną głębiej w nieznane rejony podziemnych szlaków, by odszukać drugie wyjście na powierzchnię. Najgorszym jest jednak fakt, iż nie są one same w labiryncie jaskiń, a zamieszkujące je człekokształtne stwory nie są skore do pomocy w odnalezieniu drogi wyjścia.
Jak więc Marshall wykorzystał stary jak świat motyw klaustrofobicznych lokacji i zamkniętych w nich ludzi (dorzucając do tego wspomniane wcześniej stwory)? Na pewno jest to zabieg udany i motyw ten w rękach brytyjskiego reżysera zamienia się w narzędzie pozwalające poczuć nam zagubienie i strach głównych bohaterek. Miejscami, gdy mają miejsce różnorakie wypadki losowe, jak złamanie nogi przez jedną z kobiet czy zaklinowanie się wąskim tunelu, widz może poczuć się przytłoczony ogromem jaskiń, a jednocześnie ich klaustrofobicznym klimatem. Marshall udanie manipuluje grupą kobiet, trudną i tak sytuację pogarszając wmieszaniem w to wszystko zamieszkujących jaskinie, żywiących się ludzkim mięsem stworów. Niestety, długo trzeba czekać na pojawienie się drapieżników. Są one mocnym elementem filmu i szkoda, że reżyser kazał nam czekać tak długo aż zaznaczą swoją obecność. Owszem, oczekiwanie potęguje napięcie, lecz osobiście wolałbym oglądać zmagania dziewcząt z monstrami troszkę dłużej. Dlatego też, pierwsza część The Descent może się niektórym trochę dłużyć. Pojawienie się potworów ożywia film, lecz w końcowej fazie walka staje się nieco naiwna, co psuje ogólne wrażenia z odbioru obrazu. W sumie można było się spodziewać podobnego błędu, jeśli przypomnieć sobie sceny bijatyki z wilkołakiem w Dog Soldiers, jednak tamten film traktować trzeba było z przymrużeniem oka, a The Descent aspiruje do miana obrazu „poważnego”.
Do filmu zaangażowane zostały aktorki z sześciu różnych państw, co daje nam zróżnicowany portret psychologiczny uczestniczek wyprawy. Każda z nich ma także odmienne powody, dla których podjęły się wyzwania i widz z uwagą może śledzić zarówno to, co dzieje się w ich wnętrzu, jak i rosnące napięcie w grupie. A trzeba przyznać, że jest co oglądać.
Do minusów filmu, oprócz wymienionego już zbyt długiego oczekiwania na monstra, zdecydowanie należy zbyt mała dawka prawdziwego przerażenia, jakie serwuje nam Marshall. Owszem, trudności związane z poruszaniem się po jaskiniach nie należą do przyjemnych, jednak to zdecydowanie za mało. The Descent jest filmem udanym, lecz nie tak przełomowym jak Dog Soldiers. Pozwala jednak z optymizmem patrzeć w przyszłość i czekać, gdy kolejny raz brytyjski reżyser zaskoczy nas przyzwoitą porcją strachu i rozrywki.

Podyskutuj o tym filmie na forum!


blog comments powered by Disqus