Bezdenna przepaść śmieszności

plakat filmu Bezdenna przepaść śmieszności

W 2005 roku obrazem Sin City. Miasto Grzechu Frank Miller, do spółki z Robertem Rodriguezem, pokazał, iż możliwe jest przeniesienie na ekran komiksu przy jednoczesnym zachowaniu wierności w jego warstwie wizualnej i stylistyce. Niestety pierwszy samodzielny projekt Millera - Spirit. Duch Miasta - to dowód, iż do sukcesu, oprócz wizji, potrzeba jeszcze umiejętności stricte filmowych. Tych zaś słynnemu twórcy komiksów po prostu zabrakło.

Spirit to ekranizacja słynnej komiksowej opowieści jednego z największych amerykańskich komiksiarzy w historii - Willa Eisnera. Opowieść o ex-gliniarzu, który powraca do żywych, by pod maską tytułowego Ducha walczyć ze złem i niesprawiedliwością.

W Spirit. Duch Miasta walka toczy się o legendarny Skarb Argonautów. Skrzynia z klejnotami oraz waza z krwią Herkulesa są obiektem pożądania zmysłowej, uwielbiającej świecidełka Sand Saref (Eva Mendes) oraz Octopusa (Samuel L. Jackson) - psychopatycznego koronera-genetyka, któremu marzy się bycie nieśmiertelnym. Prowadzący śledztwo Spirit łączy w sobie cechy Philipa Marlowa z urokiem i sprawnością Człowieka-Nietoperza, a jego ciało posiadło zdolność błyskawicznej regeneracji. Skomplikowana historia, odwołująca się do przeszłości tytułowego bohatera, ostatecznie wyjaśni się w finałowej scenie pojedynku między nim a Octopusem.

Krocząc ścieżką wytyczoną przez Sin City Miller ponownie stworzył obraz efektowny wizualnie, choć brak mu już powiewu świeżości, jaki czuć było w Mieście Grzechu. Całości ciąży jednak przede wszystkim fatalny scenariusz miotający się gdzieś pomiędzy opowieścią o superbohaterach a jej parodią. W efekcie widz przez większość seansu czuje się zagubiony, nie wiedząc jak duży cudzysłów przyjąć do interpretacji ekranowej historii.

Twórcy tłumaczą, iż chcieli, wzorem Eisnera, wykreować własny obraz współczesności. W efekcie kobiece stroje przypominają lata dziewięćdziesiąte, a mężczyźni chodzą w garniturach i kapeluszach z lat pięćdziesiątych. Z tego okresu pochodzą też eleganckie taksówki, ale nie przeszkadza to pojawieniu się w tym świecie telefonów komórkowych, kamizelek kuloodpornych czy metod klonowania. Miller postanowił ponadto ucieleśnić Octopusa, który w komiksie nigdy nie pokazał swojej twarzy. Na ekranie nie tylko patrzy na nas oczami Jacksona, ale (o zgrozo!) ubiera nazistowski mundur wygłaszając pompatyczną mowę na temat nieśmiertelności oraz nazistów i dentystów.

Wydaje się, iż Miller, stąpając po krawędzi artystycznej wizji i kiczu potknął się i osunął w bezdenną przepaść śmieszności. Ze wszystkich quasikomiksowych filmów Spirit. Duch Miasta najbardziej przypomina kultową polską Hydrozagadkę z parodiującym Supermana Kapitanem Asem i przeraźliwym Doktorem Plamą. Tyle tylko, że twórcom Spirita nie chodziło o wyśmianie superbohaterskiego etosu.


blog comments powered by Disqus