Fix your mind

plakat filmu Fix your mind

Dowcip to najgroźniejsza broń we wszechświecie. Kto nie wierzy, niech obejrzy skecz Monty Pythona, w którym wymyślony przez Brytyjczyków żart odmienia losy drugiej wojny światowej. Humor jest też orężem Andy'ego Bichlbauma i Mike'a Bonanno autorów dokumentu Yes-meni naprawiają świat.

Bichlbaum i Bonanno to dwójka aktywistów "The Yes Men" - jednej z licznych grup "culture jamming" jakie pojawiły się w świecie Zachodu na fali sprzeciwu wobec globalizacji. Cel, jaki im przyświeca, to ośmieszenie sposobu myślenia i działania korporacji powoli przejmujących kontrolę nad poszczególnymi sferami życia i funkcjonowania ludzi. Na celowniku Yes Menów są więc: Światowa Organizacja Handlu, korporacje finansowe, chemiczne, globalne marki, a także politycy i media. A sposób ich działania to współczesna partyzantka: zakładanie fałszywych stron internetowych, podawanie się za przedstawicieli koncernów i zaciąganie w ich imieniu publicznych zobowiązań czyli wprowadzanie anarchii w rzeczywistość korporacyjnego ładu. Akcje Yes Menów ogląda się jak najlepszą z komedii do czasu, gdy nie uświadomimy sobie, że działania te to próba walki z rzeczywistością, w której funkcjonujemy i na którą się godzimy, ponieważ bezpośrednio nas nie dotyka. 

Wojna w Iraku, katastrofa chemiczna w Bophalu, a nawet huragan Katrina w Nowym Orleanie to wydarzenia, które wydają nam się tak odległe, że aż nierealne. Epatujące nimi media wytransferowały je w obszar baudrillardowskiej hiperrzeczywistości. Przyjmujemy więc z pokorą informacje o kolejnych ofiarach, katastrofach, zamachach. Godzimy się na ograniczanie obywatelskich swobód, społeczną niesprawiedliwość i zawłaszczanie kolejnych obszarów życia przez, nastawione na zysk, korporacje.

Zatrzymaj się. Pomyśl - zdają się mówić aktywiści z Yes Men. Zaś swoimi akcjami starają się przywrócić wiarę w umiejętność zmiany świata i w marzenia. W jednej ze swych najsłynniejszych akcji - 12 listopada 2008 roku rozdali na ulicach Nowego Jorku specjalnie spreparowane wydanie "New York Timesa". Opiniotwórczy dziennik na pierwszej stronie informował o zakończeniu wojny w Iraku i wycofaniu amerykańskich wojsk. W środku można było przeczytać, że była sekretarz stanu Condoleezza Rice zapewniła żołnierzy, iż administracja prezydenta George'a W. Busha doskonale zdawała sobie sprawę jeszcze przed inwazją, że Saddam Husajn nie ma broni masowego rażenia. Kolejne artykuły zapowiadały wprowadzenie powszechnego bezpłatnego systemu opieki zdrowotnej w USA, podpisanie protokołu z Kioto i likwidację więzienia w Guantanamo. Sfabrykowane wydanie nosiło datę 4 lipca 2009 [święto niepodległości Stanów Zjednoczonych]. a zamiast tradycyjnego motto "Timesa": "All the news that's fit to print" ("Wszystkie wiadomości, które nadają się do druku"), na pierwszej stronie zamieszczono dewizę "All the news that we dream to print" - "Wszystkie wiadomości, o jakich wydrukowaniu marzymy".

I choć droga od marzeń do ich realizacji często jest stroma i wyboista, warto zboczyć z utartej ścieżki - przekonują Yes Meni. Wbrew pozorom bowiem bardzo wiele od nas zależy. I, by to osiągnąć, nie musimy wcale burzyć współczesnych Bastylii. Miejscem współczesnej rewolucji są bowiem umysły, a nie ulice.

Yes-meni naprawiają świat to już druga produkcja pokazująca działania duetu Bichlbaum/Bonanno. Wcześniejszy, zrealizowany w 2003 roku, film zatytułowany po prostu The Yes Men do Polski niestety nie trafił. Miejmy nadzieję, że dystrybutor nadrobi ten fakt przygotowując wydanie DVD.


blog comments powered by Disqus