Recenzja filmu "To już jest koniec"

Autor: Hagath

 

Film To już jest koniec jest skierowany przede wszystkim do dzieci lat 80-tych i 90-tych. Stanowi swoisty komediowy hołd dla wszystkich filmów katastroficznych, produkcji klasy B oraz parodii typu serii Straszny film. Elementem wyróżniającym To już jest koniec jest to, że tym razem z opresji próbują wyjść najbardziej znane gwiazdy.

Aktorzy Seth Rogen i Jay Baruchel wybierają się na parapetówkę organizowaną przez Jamesa Franco w najdroższej dzielnicy Los Angeles. Na imprezie spotkać można same popularne nazwiska: Michael Cera, Rihanna, Emma Watson, Craig Robinson czy Jonah Hill to tylko niektóre z nich. W pewnym momencie jednak wszystko się wali – i to dosłownie. Świat ogarnia prawdziwa apokalipsa: wszystko płonie, ziemia pęka, a ludzie znikają w tajemniczych snopach światła. W kilka minut umiera większość imprezowiczów, natomiast ci, którzy pozostali, podliczają zapasy i bunkrują się w domu Jamesa Franco.

Sama fabuła nie ma jednak znaczenia, film jest bowiem jednym wielkim zbiorem skeczów i gagów atakujących wszystko, co związane z Hollywood, łącznie z występującymi w nim aktorami. Bo, jak było wspomniane we wstępie, najlepszym elementem produkcji jest to, że aktorzy w To już jest koniec grają sami siebie. Udowadniają w ten sposób, jak wielki dystans mają do swojego zawodu i tego, jak są postrzegani w społeczeństwie, tworząc mieszankę cech własnych i fikcyjnych. Niestety, To już jest koniec cierpi na chorobę, która trawi wiele współczesnych filmów – większość najzabawniejszych scen znalazła się w zwiastunach. Pozostałe gagi często są średnie, a chwilami wręcz żenujące. Całość jest po prostu strasznie nierówna. W jednym momencie widz prawie płacze ze śmiechu, za moment najchętniej zapadłby się pod ziemię, zastanawia się, po co przyszedł na tak głupi film, by chwilę później znów zrywać boki.

Zaletę To już jest koniec stanowi nietuzinkowość. Cała produkcja bawi się konwencją horroru i filmów katastroficznych w najbardziej prowokujący sposób, na jaki tylko stać twórców ruchomych obrazów. Nie zabraknie obrzydliwych żartów, dużej ilości krwi, kanibalizmu, diabłów z penisami na wierzchu, sporej dawki nawiązań do lat 90-tych (gościnny występ zespołu z tamtego okresu!) czy Channinga Tatuma w nowej, odważnej i pełnej dystansu do siebie roli (to już po prostu trzeba zobaczyć). Ilość parodiujących odniesień do różnych sfer kultury jest chwilami przytłaczająca, a patrząc na format gwiazd, które zdecydowały się na występ w tej komedii, można wybaczyć kulejące czasem efekty specjalne (chociaż trudno stwierdzić, czy nie był to efekt zamierzony).

To już jest koniec wyróżnia się jako najbardziej prowokujący tytuł tego roku. Co za tym idzie nie jest to produkcja dla każdego, ponieważ w filmie panuje ordynarny, chwilami naprawdę zwariowany i wulgarny humor. To już jest koniec przeznaczony jest dla ludzi podchodzących z dystansem do rzeczywistości i popkultury, ale przy tym interesujących się nieco kinem oraz z łezką w oku wspominających szalone czasy lat 80-tych i 90-tych.

To już jest koniec możecie zobaczyć w


blog comments powered by Disqus