Niezwykły dar czy szaleństwo?

Autor: aDiego
plakat filmu Niezwykły dar czy szaleństwo?

Freya McAllister jest zwyczajną nastolatką. Jej życie diametralnie zmienia się w noc balu maturalnego. Dziewczyna zaczyna słyszeć dziwne głosy, które jak później się okazuje, są myślami otaczających jej ludzi. U Feyi lekarze stwierdzają ostrą schizofrenię i umieszczają ją w szpitalu psychiatrycznym. Freya spędza tam osiem lat. Osamotnioną kobietę odwiedza w szpitalu biopsycholog dr Michael Welles. NSA - amerykańska agencja kryminalna finansuje leczenie kobiety. Kiedy Freya wychodzi cało ze swojej choroby, doktor informuję ją, że jej "szaleństwo" to w istocie cenny dar. Dzięki zdolnościom telepatycznym, Freya może pomóc NSA w ujęciu groźnego terrorysty. Najpierw jednak musi się nauczyć jak wykorzystać ten niezwykły dar...
Film jest sprawnie zrealizowanym thrillerem i ogląda się go przyjemnie. Fabuła już od samego początku wciąga. Niby film zaczyna się dość niewinnie i nic nie wskazuje na to, że będzie to opowieść o telepatycznych zdolnościach Frey'i i żądzy ich wykorzystania, przez grupkę ludzi z NSA. W każdym razie na początku trudno się domyślić, że w grę wejdą organy ścigania. Akcja w pewnym momencie rozwija się, dążąc do kulminacyjnego punktu, który z pewnością nie jednego widza zaskoczy - pozytywnie oczywiście;-)
Film podzielono na kilka etapów. Pierwszy to początek choroby kobiety i pobyt jej w szpitalu psychiatrycznym. W środkowym etapie Freya uczy się opanowywać słyszane głosy i docierać do tych konkretnych. Ostatni zaś, to współpraca z NSA i pogoń za terrorystą zagrażającemu Stanom Zjednoczonym. Hmm... Tematyka na czasie;-)
Zbrodnie umysłu bardzo miło mnie zaskoczyły. Szczerze przyznam, że na początku podchodziłem do nich z pewnym dystansem. Głównie za sprawą faktu, że film został przygotowany specjalnie na potrzeby rynku telewizyjnego. Jak wiadomo tego typu produkcje nie grzeszą oprawą audiowizualną i dobrą gra aktorską. Cieszę się, że moje wątpliwości zostały w pozytywny sposób rozwiane już po kilku minutach projekcji.
Mimo, że jest to thriller podany w bardzo łagodnym sosie, to trzeba przyznać, że autorzy dość umiejętnie bawią się z widzem. Fabuła nie jest do końca klarowna, dzięki czemu nasze przewidywania często idą w łeb. Nie warto domyślać się, gdyż tutaj akcja bardzo szybko się zmienia i nabiera zupełnie innego znaczenia. Jak widać, czasem proste elementy można wykorzystać w dość ciekawy sposób, który nie znuży widza i nie zmusi do stwierdzenia typu "Gdzieś już to widziałem...".
Aktorzy, mimo że w większości widziałem ich po raz pierwszy, doskonale odegrali swoje role. Nie można mieć do nich zastrzeżeń.
Film nie powinien nas zanudzić. Zbrodnie umysłu polecam dosłownie każdemu. Jest, to bardzo strawna rzecz na piątkowy wieczór i zarazem wyśmienita rozrywka z popcornem w ręku;-) Szkoda, że film tak krótko trwa. Chciałbym zobaczyć o wiele więcej! (nie tylko ze względu na urodę aktorki grającej Freyę;-) Mam szczerą nadzieję, że powstanie kontynuacja.

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus