Ścieżka Kim Ki-duka

plakat filmu Ścieżka Kim Ki-duka

W swoim najnowszym filmie, znany z oszczędnej, subtelnej narracji, Kim Ki-duk podjął próbę opisania kryzysu relacji damsko-męskich wywołanych wpływem wszechobecnej fetyszyzacji piękna. Koreańczyk, jak to ma w zwyczaju, bohaterami swojej opowieści uczynił osoby noszące w swoich wnętrzach lęki i blizny, które w sposób zdecydowany determinują ich działania.

Seh-hee i Ji-woo wydają się być dobraną parą. Jednak na ich wzajemnych relacjach cieniem kładzie się obsesyjny strach Seh-hee przed rozpadem związku. Co raz częściej urządza swojemu partnerowi sceny zazdrości by w końcu porzucić go bez słowa, uprzedzając w ten sposób jego ewentualne odejście. Porzucenie to ma jednak drugie dno - Seh-hee funduje sobie operację plastyczną, a następnie odnajduje Ji-woo i, nie przyznając kim jest, próbuje go na nowo w sobie rozkochać.

Podobnie, jak w swoich wcześniejszych produkcjach, Kim Ki-duk znów bierze na warsztat temat międzyludzkiej komunikacji. Determinowani przez własne obsesje bohaterowie nie są w stanie skutecznie się porozumieć i znaleźć konsensusu pozwalającego cieszyć się odkrytym w momencie wzajemnego poznania szczęściem. Chorobliwie zazdrosna Seh-hee wydaje się być całkowicie zdominowana przez kulturowe paradygmaty rodem z telewizyjnych reklam i seriali. Trawi ją brak wiary w siebie, niska ocena własnej wartości i urody. Próby, które podejmuje, pchają ją w pułapkę wiecznej pogoni i oddalają od Ji-woo. On z kolei wydaje się być zbyt słabym, aby potrafić przerwać ten destrukcyjny "rytułał".

Recepta "oferowana" przez Kim Ki-duka zdaje się tkwić w nieustannych powrotach bohaterów do, położonego na pobliskiej wyspie, parku rzeźb. To jedyny moment wyzwolenia ze świata, w którym rządzi upływający czas. Odrealniona przestrzeń, w której wszystko tkwi w niezmąconym spokoju. Choć w obrazie Kim Ki-duka nie padają żadne odniesienia do religii, losy bohaterów Time wydają się wynikać, podobnie jak w Wiosna, lato, jesień, zima i... wiosna, z zejścia z leżącej u podstaw buddyzmu Szlachetnej Ośmiostopniowej Ścieżki. Reżyser jednak daleki jest od potępienia swoich bohaterów. Obrazując ich zagubienie, nie ocenia, lecz zostawia widzowi przestrzeń do przemyśleń i wnioskowania.

I choć Time to opowieść rozgrywająca się w innej kulturze, a, szczególnie dla polskiego widza, powszechna dostępność operacji plastycznych wydawać się może czymś nierealnym, to jednak treść filmu porusza problemy jak najbardziej uniwersalne. Nie jest to może najlepsze z dzieł Kim Ki-duka, ale idąc tropem jego myślenia, Koreańczyk nie pragnie wcale dostarczać nam co rusz nowych bodźców. Z żelazną konsekwencją zapisuje po prostu kolejną kartę swojej opowieści o współczesnym człowieku dając nam szansę na lepsze zrozumienie nas samych.


blog comments powered by Disqus