„Masz to na co zasługujesz” - pierwsze wrażenia z drugiego sezonu serialu "Detektyw"

Autor: Korni

Kiedy poprzeczka zawieszona jest tak wysoko, jak w przypadku serialu Detektyw, trudno nie oglądać kolejnego sezonu bez odniesień do pierwszej, rewelacyjnej transzy. Ogłoszenie obsady drugiej odsłony serialu wywołało skrajne emocje. Mamy więc zupełnie nowe postacie, nową historię i całkiem inny klimat. Czy drugi sezon ma szansę podbić serca widzów w równym stopniu co duet Rusty’ego i Martina? To zależy od samego widza.

Już w poniedziałek fani serialowych produkcji kanału HBO zostaną wrzuceni w gęste, policyjne śledztwo w oślepiającym słońcem kalifornijskim industrializmie. To właśnie tam Ray Velcoro (Colin Farrell), Ani Bezzerides (Rachel Adams) i Paul Woodrugh (Taylor Kitsch) staną przed wyzwaniem kryminalnej zagadki. Złączenie spojrzeń tych mocno pokiereszowanych przez życie funkcjonariuszów nad pokiereszowanymi zwłokami daje nam zapowiedź niekonwencjonalnego śledztwa. Ten egzotyczny tercet uzupełnia wspólnik denata - Frank Semyon (Vince Vaughn), lokalny gangster i przedsiębiorca bez skrupułów, z którym współpracuje Ray. Mamy więc skorumpowany świat pełen nocnych klubów, nieprzyzwoitych myśli i czynów, brudnych pieniędzy i równie brudnych ulic.

Fabuła pochyla się nad bohaterami o wiele bardziej niż w poprzedniej serii. Wchodzimy z buciorami w ich życie, mają jednocześnie wrażenie, że robimy to na serdeczne zaproszenie. Ray próbuje wychowywać nie swojego syna, Ani stara się wyprostować życie patologicznej rodziny, Paul zadowolić dziewczynę, a Frank oddać nasienie. Te życiowe sceny przeplatają się z okraszonym seksualnością śledztwem,  tworząc ciężką, do bólu realistyczną mieszankę. Całość uzupełniają długie ujęcia i intrygująca ścieżka dźwiękowa (ponownie znakomita czołówka!).

Rachel Adams, znana głównie z wyciskaczy łez, Vince Vaugh, najczęściej robiący z siebie filmowego błazna i Colin Farrell (który w naszym kraju kojarzy się chyba głównie z ciążą Wajdowskiej Zosi) dają radę - tak jak ich bohaterowie pokazują swoją drugą, na szczęście tę wybitniejszą stronę. Doskonale wchodzą w niełatwe postacie. Miejmy nadzieję, że nie wczują się zanadto i nie popadną w alkoholizm, bo używki i seks wydają się nieodłączną częścią życia prawdziwego detektywa. Prócz Colina, mamy tu też inny polski akcent – pojawia się (wraz ze swoim nagim biustem) Weronika Rosati. Dobrym ruchem HBO było obsadzenie Kelly Reilly, jako Jordan, żony Franka. Na ekranie błyszczą nie tylko jej ogniste włosy.

Chcą nie chcąc drugi sezon Detektywa nie ucieknie od porównań. Autorem scenariusza jest ponownie Nic Pizzolatto, jeden z ojców sukcesu serialu. Klimat stworzony w pierwszym sezonie wydawał się nie do powtórzenia. Nie dało się go kroić nawet przysłowiowym nożem, a mistrzowski Matthew McConaughey tylko potwierdził słuszność wręczenia mu oscarowej statuetki. Są więc wielkie oczekiwania, a jak jest w praktyce? Twórcy serialu podkreślają, że jest to zupełnie nowa opowieść i nie ma wspólnych mianowników z poprzednikiem, jednak kolejny sezon figuruje pod tym samym tytułem. Mamy więc prawo oczekiwać, że projekt utrzyma poziom. Podobnie jak słowa wybrzmiewające w nowej serii Detektywa: „Masz to na co zasługujesz”, widz otrzyma to czego będzie oczekiwał. Dobry kryminał, albo wciąż niezaspokojony apetyt.


blog comments powered by Disqus