Komedia jakich wiele.

Autor: aDiego
plakat filmu Komedia jakich wiele.

Jak głosi hasło na okładce - Moje wielkie kanadyjskie wesele, to "komedia bardzo romantyczna". Oczywiście jest to drobna ironia;) Owszem, romantyzmu trochę jest, ale przeważa go pomieszanie z poplątaniem. Tak, więc raczej łez nie będziemy ronić podczas projekcji, ale za to odprężymy się i czasem pośmiejemy.

Florance i Nicolas poznają się przypadkowo w restauracji, a wszystko przez zamianę telefonów komórkowych. Umawiają się na randkę i żyją sobie w szczęśliwym związku przez kilkanaście ładnych miesięcy. Z czasem jednak traci on na świeżości. Winę ponosi za to Nicolas, który nie wierzy w prawdziwą miłość, a tym bardziej nie chce ślubu. W przeciwieństwie do jego partnerki, która marzy o stałym związku
Na ratunek przychodzi zwariowana siostra Nicolasa, która zgłasza parę do konkursu, w którym główną nagrodą jest ślub nad Niagarą. Los chce, że to właśnie Florance i Nicolas zostają wybrani spośród 10 tysięcy innych uczestników.

Czy dojdzie do ślubu i czy Nicolas zmieni swoje podejście do tego obrządku? Jeśli chcesz wiedzieć, to koniecznie zaopatrz się w wydanie DVD filmu Moje wielkie kanadyjskie wesele.
Czy warto? Trudno powiedzieć. Mi ten film się średnio podobał. Jak dla mnie, trochę zbyt zwariowany. Na szczęście nie aż tak bardzo głupawy, więc chęci do oglądania nie odbiera. Być może zrobiłem błąd, oglądając Moje wielkie kanadyjskie wesele w pojedynkę. Może w towarzystwie drugiej połowy odbiór filmu byłby znacznie lepszy? To już jednak ocenią widzowie. Ja natomiast stwierdzam, że można zerknąć na tą francusko-kanadyjską produkcję, ale jeśli nie będzie okazji do jej zobaczenia, to nic się nie stanie.

Materiały powiązane:


blog comments powered by Disqus