"Westworld" - przedpremierowa recenzja pierwszego odcinka 2. sezonu serialu

Autor: Korni

Czym jest rzeczywistość? 

(uwaga na spoilery sezon 1!)

Wizja parku przyszłości, pełnego ludzkich uciech i grzeszków oraz przyjemnej, dostępnej bez trudu rozrywce, legła w gruzach. Gospodarze parku podnieśli bunt i wystrzelali gości jak kaczki. Nie są już wyłącznie zaprogramowanymi na życzenie androidami – zyskali wspomnienia, a więc i ból wyrządzanych im krzywd.

Przypomnijmy, że w pierwszym sezonie poznaliśmy historię Westworldu poprzez pryzmat jego twórców oraz wybranych gości, a także hostów (zautomatyzowanych gospodarzy). Bogaci i znudzeni codziennością klienci westernowej rzeczywistości mogli do woli korzystać ze świata, wchodząc w nim w różne interakcje. Wybierając odpowiedni dla siebie scenariusz jedni szukali skarbu, a inni rabowali i gwałcili. Co ważne, roboty nie mogły zrobić im krzywdy – natomiast strzał z pistoletu, poderżnięcie gardła czy inne równie wyrafinowane, brutalne czynności wykonane przez gościa były dla androida końcem jego historii (przynajmniej w aktualnym wątku). Sielanka trwała do momentu, w którym to część maszyn zyskała przebłyski wcześniejszych zdarzeń i zaczęła podejmować własne decyzje. Ford (Anthony Hopkins), twórca parku, widząc w tym naturalną kolej ewolucji, zmienił ich oprogramowanie – odblokowując tym samym możliwość zabijania gości. Łatwo więc się domyśleć, że rebelia maszyn i masakra kończą pierwszy sezon Westword.

Jonathan Nolan i Lisa Joy  długo kazali czekać widzom HBO na kolejną odsłonę futurystycznego serialu. Po dwóch latach dostajemy jeszcze bardziej krwawy obraz Dzikiego Zachodu oraz akcent położony na rozwój kilku konkretnych wątków. Goście zostali praktycznie wymordowani, ciała obsługi parku wyścielają korytarze firmy, a znaleziony nieprzytomny na plaży Bernard powoli stara się sobie przypomnieć, co właściwie zaszło. W tej zupełnie nowej rzeczywistości spotykamy ponownie androidy Dolores (Evan Rachel Wood) oraz Maeve (Thandie Newton), które stają się swoistymi przedstawicielkami ruchu maszyn, prezentującymi jednocześnie dwie, zupełnie inne postawy: Dolores nie ma skrupułów i przeistacza się w żądnego zemsty oprawcę, a Maeve kieruje się matczyną miłością, której zależy jej tylko na odnalezieniu córki. Zamiana zwierzyny w łowcę nie zmniejsza atrakcyjności historii, a jest wręcz podniecającym twistem, dzięki któremu obserwujemy ewolucję postaci i możemy jeszcze bardziej kwestionować ideę człowieczeństwa, sprawiedliwości i sztucznej inteligencji. Wyjście ze świata owianego tajemnicą i pełnego zagadek labiryntu wcale nie spowodował, że brak tutaj charakterystycznej dla Westworldu nutki niepewności. Już w pierwszym odcinku pada wiele pytań o znaczenie rzeczywistości, Bernard (Jeffrey Wright) oraz William (Ed Harris) odsłaniają nam powoli kolejne karty, a sam Ford – nawet po śmierci – czerpie niebywałą satysfakcję z nowej gry, którą rozpoczął…

Realizacyjnie serial nadal odpala petardę: świetne efekty specjalne, doskonałe zdjęcia, ujmująca ścieżka dźwiękowa i dopieszczone detale scenografii. HBO nie szczędzi nam w premierowej odsłonie na żadnym z tych elementów, uwodząc w jednym ujęciu pięknymi widokami prerii, żeby za chwilę wstrząsnąć widzem podczas ukazywanego krok po kroku skalpowania. Mimo, że odcinek rozpoczynający serię trwa siedemdziesiąt minut, to dynamiczna narracja w ekspresowym tempie doprowadza nas do końca epizodu.

Po doskonałym pierwszym sezonie obawy o kolejną odsłonę okazały się być bezpodstawne. Serial nabiera jedynie rozpędu i w najnowszym obrazie można odczuć potencjał, jaki w nim drzemie. Osobiście nie mogę się doczekać ukazania przez twórców bogactwa innych parków (już w tym odcinku dostajemy zapowiedź egzotycznego parku numer sześć!) oraz sprawdzenia, czy spełni się śmiała wizja Dolores – maszyny rządnej nie tylko krwi gości, ale i podboju całego świata. Rozbudowa fabuły sprawiła, że Westword stał się jedną z najbardziej intrygujących premier tego roku.

Korekta: Damian "Nox" Lesicki


blog comments powered by Disqus