"Westworld" - recenzja 1. sezonu serialu

„Od zabicia nas dzieli ich tylko jedna linijka kodu” 

Ostatnimi czasy temat sztucznej inteligencji jest poruszany niezwykle często przez twórców zarówno filmów, jak i seriali. Większość z nich obraca się wokół tego samego problemu, a więc nabywania świadomości przez otaczające nas roboty lub maszyny, które bardzo szybko przewyższają człowieka – swojego stwórcę – inteligencją oraz odczuwanymi emocjami. Zrealizowany przez Jonathana Nolana Westworld świetnie wpisuje się w ten klimat, ukazując go w niespodziewanie piękny i intrygujący sposób.

Dziesięcioodcinkowy serial jest opowieścią o specyficznym parku rozrywki, stworzonym przez dr Roberta Forda (Anthony Hopkins), który ma spełniać wszelkie zachcianki i marzenia gości. Każdy - kogo tylko na to stać - może przenieść się w świat Dzikiego Zachodu, spędzić noc w saloonie, postrzelać do „prawdziwych” zbirów lub wyruszyć na poszukiwanie zaginionego skarbu. Wszystko to jest możliwe dzięki stworzeniu przez dr Forda robotów (tzw. hostów), którzy zamieszkują park rozrywki, pomagając lub przeszkadzając gościom w przeżywaniu przygód. Roboty te, obdarzone sztuczną inteligencją, wyglądając zupełnie jak ludzie, czują zupełnie jak ludzie, krwawią zupełnie jak ludzie, jednak ludźmi nie są. Ich zachowanie jest w pełni zaprogramowane przez sztab informatyków, psychologów i techników. W pewnym momencie bezwzględnie nadzorowany park zaczyna wymykać się spod kontroli. Sztuczna inteligencja zaczyna stopniowo działać na własną rękę. A może niezupełnie?

Trzeba przyznać, że po świetnym pierwszym odcinku Westworld staje się trochę nużący. Wielość wątków i powtórzeń pewnych scen (bez których serial jednak nie mógłby się obejść) wydaje się przytłaczać i zniechęcać. Jednakże cierpliwym widzom polecam zostać na trochę dłużej, ponieważ stopniowo odcinki nabierają tempa i akcja zaczyna nas wciągać tak, że nie możemy oderwać się od ekranu. Ogromną zaletą serialu jest aspekt wizualny. Rzeczywiście jest tutaj co oglądać. Widać także, że twórcy przykładali ogromną uwagę do każdego, najmniejszego nawet szczegółu. W Westworld zobaczymy nie tylko działanie parku rozrywki i zachowanie robotów. Rewelacyjnie przedstawione zostało całe zaplecze od tworzenia fizycznych postaci do kreowania i naprawiania zawartej w nich sztucznej inteligencji. Serial został pięknie nakręcony i zmontowany - jest wspaniałą ucztą dla oka.

Na ogromne uznanie zasługują także aktorzy wcielający się w postaci zarówno ludzi, jak i robotów. Nie trzeba wychwalać aktorów takich jak Anthony Hopkins lub Ed Harris (rewelacyjny Mężczyzna w czerni). Świetnie spisali się również młodsi aktorzy. Evan Rachel Wood (robot Dolores Abernathy) zagrała niesamowicie, będąc jednocześnie tajemniczą i spokojną, ale też w pewnym sensie przerażającą postacią. Wspomnę także o Thandie Newton (robot Maeve Millay), Jeffrey’u Wright’cie (Bernard Lowe) oraz Jimmi’m Simpsonie (William), którzy sprawiali, że nigdy do końca nie było się pewnym, co jest prawdą a co fałszem. Wszyscy aktorzy, nawet ci pomniejsi, świetnie panowali nad emocjami i odpowiednio wpisywali się w klimat serialu.

Sama fabuła nie jest niestety nowa. Westworld powstało niejako na podstawie filmu Świat Dzikiego Zachodu z 1973 roku (z pamiętną rolą Yula Brynnera), jednakże dodano wielenowych wątków, pokazując chociażby sposób, w jaki buduje się sztuczną inteligencję i jakie ma onaograniczenia. Poza standardowym rozważaniem na temat wyższości lub też niższości ludzkiejinteligencji nad sztuczną mamy tutaj wiele innych refleksji, chociażby odnośnie uczuć i emocjiodczuwanych przez roboty oraz brutalności ludzi (także wobec innych osób). Serial tennamawia nas do własnych przemyśleń, do zastanowienia się, co jest „prawdziwą” prawdą.

Cenną zaletą obrazu jest także jego tajemniczość i złożoność. Nie mamy informacji podanych jak na tacy, często musimy je powoli zbierać i układać z kawałków. Postać Mężczyzny w czerni jest tak zagadkowa (aż do samego końca), że choćby i tylko dla niej warto obejrzeć ten serial. Ogromna oglądalność oraz wiele zachwytów nad Westworld może zaskakiwać, ale faktycznie jest on wart każdej pochwały. Został zrealizowany z rozmachem, ale zadbano też o każdy szczegół. Co istotne, finał nie rozczarowuje. Można się było wielu rzeczy spodziewać, ale sposób jego przedstawienia zapiera dech w piersiach.

Jak stwierdził jeden z bohaterów mówiąc o robotach: „Od zabicia nas dzieli ich tylko jedna linijka kodu”. Westworld w piękny i wciągający sposób pokazuje nam, że może jednak poza tą linijką kryje się jeszcze coś więcej. A może to mi się tylko wydawało?

Korekta: Aleksandra Wierzbińska


blog comments powered by Disqus