Wiedźmin: Wywiad z reżyserem Markiem Brodzkim

Autor: Ashka
plakat filmu Wiedźmin: Wywiad z reżyserem Markiem Brodzkim

Jaki będzie wiedźmin w Pana filmie?
Kiedy zacząłem myśleć o tej postaci i o tym, jak to będzie wyglądać na ekranie - wyobrażałem go sobie jako połączenie samotnego samuraja i Clinta Eastwooda z Niesamowitego jeźdźca. Takiego trochę "Easy ridera". Ale oczywiście czas to zweryfikował. Wydaje mi się, że coś zostało z tego wizerunku, dlatego że ten film jest filmem drogi. Wiedźmin jest taki, że się włóczy, jedzie tu, jedzie tam; gdzie znajdzie tabliczkę "wiedźmin potrzebny pilnie" tam się stawia i wykonuje swoją pracę. Jego praca polega na tym, że zabija te potwory, które szkodzą lub zabijają ludzi.

Ale wiedźmin zabija również ludzi. Co więcej, tak naprawdę to właśnie ludzie są częściej jego ofiarami niż same potwory.
Wyszło na to, że więcej jest bestii pomiędzy ludźmi niż pomiędzy potworami. Zresztą tak jest u Sapkowskiego. Okazuje się, że tych prawdziwych potworów, bądź to powodowanych złą magią, czy takich, które polują na ludzi i ich pożerają, rzeczywiście jest niewiele. Ja chciałem, żeby w tym filmie było jak najwięcej z Sapkowskiego. To się nie zawsze udaje, żeby literatura dokładnie przekładała się na obraz, ale nie to było moim zamierzeniem. Uważam, że bez sensu jest ilustrować obrazami ruchomymi to, co jest napisane. Dlatego, że książka jest zupełnie innym dziełem, odrębną całością i niech taką pozostanie. Natomiast film to zupełnie inne medium. Dlatego wiedźmin w filmie może czasami jest trochę inny, ale wydaje mi się, że jednak cały charakter tej postaci określony przez Sapkowskiego - został zachowany.

W twórczości Sapkowskiego dotyczącej wiedźmina pojawia się bardzo wiele niezwykle aktualnych wątków - ekologia, równouprawnienie ras. Czy w "Wiedźminie" znajdą się akcenty "politycznej poprawności"?
Mówiąc szczerze, o wiele bardziej interesowała mnie to, co dzieje się między Geraltem a Ciri, i przede wszystkim - wątek przeznaczenia. Bo to jest coś bardzo istotnego. Jakkolwiek byśmy tego nie nazywali- los czy przeznaczenie, to rzeczywiście trudno zanegować istnienie takiej siły. Czasami uciekamy przed czymś, a to i tak nas dopadnie. To się dzieje samo. Uważam, że na swoje przeznaczenie można wpływać, ale ono zawsze ma ostanie słowo. I tak jest w przypadku wiedźmina, dlatego chciałem, żeby było to wyraźnie zaakcentowane.

Od samego początku realizacji wiadomo było, że film wzbudzi kontrowersje - w końcu Sapkowskiego czytają setki tysięcy Polaków. Czy trudno było pracować z taką , świadomością?
Na pewno nie będzie tak, że wszyscy będą wyłącznie zachwyceni. Ale tak to już jest. Nigdy tak nie ma, żeby wszystko było pięknie od początku do końca. Szczególnie, jeżeli pomysł ekranizacji opowiadań Sapkowskiego od samego początku budził wiele kontrowersji. Ale tak to już musi być. Chciałbym bardzo, żeby ci wszyscy, którzy znają tą literaturę byli zadowoleni z tego, co obejrzą na ekranie - żeby znaleźli tutaj coś dla siebie. Natomiast ci widzowie, którzy nie znają Sapkowskiego, żeby po niego sięgnęli albo oglądali serial. Dlatego, że w serialu pojawia się o wiele więcej wątków z kart opowiadań niż byłoby to możliwe do zmieszczenia w filmie kinowym.

Wcześniej pracował Pan jako drugi reżyser z największymi filmowcami świata (m.in. Spielbergiem, Costa - Gavrasem, Wajdą) Jak to zaowocowało na planie "Wiedźmina"?.
Od każdego z reżyserów, z którymi pracowałem, zarówno tych o wielkich nazwiskach, jak i tych, którzy co prawda nie byli tak bardzo znani, ale byli świetnymi fachowcami - wiele się nauczyłem i starałem się to wykorzystać. Ale muszę też powiedzieć, że dzisiaj żałuję, że bardziej nie podsłuchiwałem tego, o czym rozmawiali z aktorami, że bardziej nie przyglądałem się ich pracy. No ale, na naukę nigdy nie jest za późno.

"Wiedźmin" to jedna z największych super produkcji w historii polskiego kina, do tego utrzymana w klimacie fantasy. Czy w takim razie na ekranie zobaczymy dużo efektów specjalnych?
Okazało się, że efekty specjalne jednak są w pewnym sensie niezbędne. Widz współczesny oczekuje tego. Szczególnie ci młodzi widzowie wychowani już na znakomitych efektach, które są normalne w filmach amerykańskich. No cóż, nasza polska rzeczywistość jest taka, jaka jest, ale staraliśmy się, żeby te efekty nie odbiegały poziomem od produkcji światowych. Natomiast, efekty specjalne nie są najważniejsze. W tym filmie najważniejsi są aktorzy i to, co grają. Efekty są tak samo ważne jak broń, kostiumy, układy walk, czy plenery - są to po prostu środki wyrazu. Są filmy, które zakładają od razu, że "idziemy w efekty" i tym będziemy zachwycać widza. W Wiedźminie nie było takiej konieczności Sama historia jest wystarczająco dobra.

Proza Sapkowskiego często jest bardzo brutalna, nawet drastyczna. Czy film również będzie taki, czy raczej pokaże przygody Geralta w bardziej łagodnej formie?
Film na pewno będzie dla widzów dojrzałych - to nie jest film dla dzieci. To jest film dla młodzieży, która już coś rozumie. Która rozumie, że jeśli się kogoś zabija na ekranie to nie jest zabawa, to jest jakiś dramat. Wydaje mi się, że to tak trzeba rozumieć i że to będzie rozumiane. Wiedźmin ma taki zawód, jaki ma - zajmuje się zabijaniem. A zatem, nie można było udawać Tutaj nie ma umowności. Dlatego Wiedźmin nie będzie adresowany dla dzieci, a raczej do starszej widowni.

Historie wymyślone przez Sapkowskiego są bardzo uniwersalne, nie ograniczają się tylko do naszego kręgu kulturowego Dlatego nasuwa się pytanie o międzynarodową przyszłość "Wiedźmina"?
Myślę, że dystrybutorzy przewidują taką możliwość. Ja bardzo bym chciał, żeby ten film był oglądany również poza granicami naszego kraju, bo ciekaw jestem jak to będzie przyjmowane w innych środowiskach kulturowych, przez inne nacje. Bo sama historia, jej baśniowość - to wszystko jest bardzo uniwersalne i myślę, że zrozumiałe bez względu na szerokość geograficzną.

Opracowano na podstawie materiałów dystrybutora
Wywiad przeprowadził Marek Ludwicki


blog comments powered by Disqus