Wiedźmin: Wywiad z aktorką Grażyną Wolszczak

Autor: Ashka
plakat filmu Wiedźmin: Wywiad z aktorką Grażyną Wolszczak

Na początku swojej kariery grała Pani głównie w teatrze, ale ostatnio coraz częściej możemy Panią oglądać na dużym ekranie. Skąd to zmiana?
Nie mam zielonego pojęcia. Po szkole wyjechałam do Poznania i może dlatego tak rzadko pojawiałam się w produkcjach kinowych. Po prostu - nie zapraszano mnie na castingi ani na zdjęcia próbne. Natomiast teraz, zwłaszcza dzięki Wiedźminowi, wiele się zmieniło. Ale ten zawód rządzi się tak dziwnymi prawami, że naprawdę trudno mi na to pytanie odpowiedzieć.

Yennefer to w pewnym sensie "postać silniejsza niż życie", a jednak za to, że została czarodziejka musiała zapłacić - jest bezpłodna. A czy Pani musiała cokolwiek poświęcić, żeby zagrać w tym filmie?
Na szczęście - nie. Ale rzeczywiście to właśnie zachwyciło mnie w tej postaci u Sapkowskiego (zresztą różne rzeczy mnie w Sapkowskim zachwyciły). Jak w życiu - coś za coś. I to, czego się nie ma - za tym się tęskni. A wiadomo, że jak już się to dostanie, to tęskni się za czymś innym. Takie jest życie.

Zarówno w książkach, jak i w filmie relacja miedzy Yennefer i Geraltem opiera się na wielkich emocjach. Czy w takim razie na planie "zaiskrzyło" między Panią a Michałem Żebrowskim. Czy pojawiła się "aktorska chemia"?
Początki były trudne. Ja się zaprzyjaźniam od razu i nie mam z tym żadnego problemu. Natomiast Michał jest potwornie dobrze wychowanym młodym człowiekiem, który jednak trzyma się na dystans. Ale w końcu spędziliśmy ze sobą tyle czasu (bo praca na planie polega głównie na czekaniu), że rzeczywiście zaczęliśmy dużo rozmawiać. I prowadziliśmy już rozmowy bardzo głębokie i czasami nawet intymne, więc może coś z tego będzie widoczne na ekranie.

Od samego początku realizacji "Wiedźmina" dużo pisało się o scenach erotycznych, .jakie miały się znaleźć w filmie. Jak to w rzeczywistości będzie wyglądać no ekranie?
Sytuacja wyglądała tak, że równocześnie z fabułą kręcony był również serial. Wiadomo było, że widownia będzie "nie po 23", więc siłą rzeczy te sceny wyglądają, jak wyglądają- czyli powiedzmy... soft (śmiech). Na pewno można tam było bardziej pohulać...

W doniesieniach z planu przewijała się często Pani wypowiedź "że po nakręceniu jednej ze scen czułam się jak po gwałcie zbiorowym ". Czy rzeczywiście była to tak trudna realizacja?
Rzeczywiście był taki moment, że po nakręceniu jednej ze scen tak wyglądałam - cała w sińcach od stóp do głów Była to bardzo "bezpieczna" scena, ponieważ przez cały dzień wisieliśmy nad gigantyczną przepaścią, Michał i ja staliśmy na jednym pomoście, a operator ze szwenkierem na drugim. Nie wiem jak potem wyglądał Michał, ale ja rzeczywiście byłam cała poobijana. To jednak wszystko nic w porównaniu z tym, co Michał tam przeżył. On musiał wytrzymać czterdziestostopniowe upały w pełnej zbroi i w kamieniołomach, gdzie nie ma nawet żadnego drzewka, żeby się schronić. Straszna męka. To naprawdę zawód wymagający dyscypliny i poświęcenia

Michał Żebrowski, żeby wiarygodnie zagrać Geralta przez kilka miesięcy oddawał się forsownemu treningowi. Czy Pani również musiała przejść jakieś przygotowanie fizyczne?
Musiałam się nauczyć jeździć konno, bo wcześniej miałam o tym blade pojęcie. Niestety, z tym moim koniem miałam nie najlepsze doświadczenia, w związku z tym już pewnie nie będę kontynuować tej przygody, chyba żeby się pojawiła taka konieczność na planie filmowym.

Czy nie miała Pani problemu z identyfikowaniem się z Yennefer?
Scenarzysta zobaczył Yennefer trochę inaczej niż jest ona przedstawiona u Sapkowskiego. W opowiadaniach i sadze ona używa brzydkich wyrazów, jest bardzo gwałtowna, pełna temperamentu. Tutaj jest trochę łagodniejsza. Ta filmowa Yennefer okazała się bardzo mi bliska. Mam takie wrażenie, że posiadam tę samą dojrzałość, co ona, więc ja się zidentyfikowałam z nią natychmiast Stałyśmy się tą samą osobą. Nie było tak, że musiałam popracować nad jej psychiką, czy fizycznością, żeby obrócić to w inną stronę niż moja.

Opracowano na podstawie materiałów dystrybutora
Wywiad przeprowadził Marek Ludwicki


blog comments powered by Disqus