Wiedźmin: Wywiad z aktorem Zbigniewem Zamachowskim

Autor: Ashka
plakat filmu Wiedźmin: Wywiad z aktorem Zbigniewem Zamachowskim

Kilka lat temu wydał Pan swój tomik poetycki "półkrople ćwierćkrople". Czy miało to. jakikolwiek wpływ na to, że zdecydował się Pan zagrać Jaskra? W końcu w ten sposób - poeta zagrał poetę.
Jednakowoż nie z tego powodu. Ponieważ jednak staram się, żeby życie prywatne, czy osobiste nie wkraczało tak daleko w moje życie zawodowe. Myślę, że wystarczy być wrażliwym na poezję, niekoniecznie trzeba samemu pisać, żeby, jeśli się jest aktorem, umieć zagrać poetę. Poza tym, twórczość Jaskra jest zgoła odmienna od tego, co ja robię Chociaż z drugiej strony nie ukrywam, że rzeczywiście było mi trochę łatwiej.

Wiedźmin Geralt to jedyna osoba, w stosunku do której Jaskier jest zawsze w 100 % lojalny; obaj panowie naprawdę się przyjaźnią. Czy współpraca na planie "Wiedźmina" miedzy Panem a Michałem Żebrowskim upływała w podobnej atmosferze?
Przyjaźń jest takim pojęciem, którym nie należy szafować, więc trudno powiedzieć, żebyśmy się zaprzyjaźnili Na pewno bardzo się polubiliśmy i dobrze poznaliśmy, co niewątpliwie bardzo nam pomogło w graniu relacji między tymi postaciami. Ponieważ mieliśmy wspólną przyczepę, mając najwięcej dni zdjęciowych ze wszystkich aktorów, to jeszcze spędzaliśmy ze sobą czas poza planem, we wszystkich wolnych chwilach. Rozmawialiśmy, wymienialiśmy mimochodem lub świadomie różne poglądy na różne tematy i myślę, że nie są one aż tak rozbieżne. Gdybyśmy kręcili serial pięćdziesięcioodcinkowy to na pewno byśmy się zaprzyjaźnili (śmiech).

U Sapkowskiego Jaskier to przede wszystkim hulaka i bawidamek, kochający chyba wszystkie kobiety świata Czy filmowy Jaskier też będzie taki?
Jest taki rys, choc nie na tym się głównie skupiliśmy Skoncentrowaliśmy się na tym, kim jest Jaskier dla Geralta. A jest przyjacielem i przede wszystkim takim "nośnikiem tożsamości". We wszystkich momentach, w których Geralt zaczyna wątpić kim tak naprawdę jest, pojawia się Jaskier i wszystko mu "prostuje". Oczywiście dawaliśmy również sygnały, że Jaskier jest sybarytą, kobieciarzem, że wszelkie uroki życia nie są mu obce - w tym również kobiety w różnych miejscach, ilościach i konfiguracjach.

Na premierę " Wiedźmina" czekają niecierpliwie setki tysięcy fanów książkowych przygód Geralta. Czy podczas pracy na planie nie wisiała nad Panem ta świadomość?
Nie, nie wisiało to nade mną. To może trochę wstyd się przyznać, ale najlepsze kłamstwo jest gorsze od najgorszej prawdy - w związku z tym przyznaję się do tego, że wcześniej nie znałem literatury fantasy, w tym również Sapkowskiego. I ta propozycja trochę spadła na mnie z nieba. Dopiero kiedy zabrałem się za czytanie najpierw scenariusza, a potem książek, żeby uzupełnić swoją wiedzę na temat, zrozumiałem, że to jest wartościowa literatura. Natomiast dopiero potem, kiedy przystępowaliśmy do realizacji, również poczułem to, że jest olbrzymia rzesza czytelników, którzy są fanami przygód Geralta, a ja, grając Jaskra, biorę na swoje barki sporą odpowiedzialność. To nie jest może skromne, co powiem, ale na szczęście po dwudziestu paru latach pracy w filmie nauczyłem się radzić sobie również z poczuciem odpowiedzialności.

Nie da się ukryć że "Wiedźmin" to nie tylko duża produkcja, ale także pierwszy polski film fantasy. Czym różniła się praca na planie tego przedsięwzięcia od innych produkcji, w których brał Pan udział.
Różnice rzeczywiście były dość poważne Wiedźmin to film kostiumowy, który jednak nie jest osadzony tak naprawdę w żadnej epoce. I zasadniczą kwestią dla mnie i chyba dla wszystkich (oczywiście, poza sprawnym zrealizowaniem filmu) było uwiarygodnienie tego świata fantastycznego. W tym świecie muszą być prawdziwe relacje między postaciami, muszą być prawdziwe konflikty, prawdziwe zdarzenia. I nawet to, co "z gruntu" jest nieprawdziwe, przynajmniej nie dopuszczamy takiej możliwości, czyli smoki, potwory itd. - one też muszą być prawdziwe w jakiś sposób. W związku z tym, granie też się trochę różniło, ponieważ trzeba było hiper wiarygodnie to wszystko odtworzyć. Jeżeli mam rozmowę z Geraltem, w której co drugie słowo pada smok, potwór, elf, itd. - to pojawia się cienka granica między tym, co może być rzeczywistością, a taką niepożądaną bajką dla dzieci, w którą się już wcale nie wierzy i która w niepożądanych momentach może wywoływać salwy śmiechu na widowni. Granie z nieistniejącymi potworami, które dopiero będą generowane komputerem - to też było dość specyficzne doświadczenie

Opracowano na podstawie materiałów dystrybutora
Wywiad przeprowadził Marek Ludwicki


blog comments powered by Disqus